15.05.2019

Ludzkie cierpienia...



Czasami wydaje mi się że nie ma takiej sytuacji której człowiek nie byłoby w stanie znieść.  Przysłowie mówi  ..co nas nie zabije to nas wzmocni ..a ja myślę że człowieka załamuje, niszczy, wypłukuje jakąś cząstkę nas samych, pozostawiając bliznę która od czasu do czasu daje znać.


to do czego zmierzam to sytuacja jaka miała dzisiaj miejsce. Z zawodu zamuję się medyczną pielęgnacją stóp, dzisiejszy termin miałam u pacjęta z wysoko posuniętą demencją, muszę nadmienić że wykonywanie tego rodzaju czynności  jak pedicure u takich ludzi jest trudne, nigdy nie wiadomo jak zareagują, tak więç kiedy przyszłm i oznajmiłam cel swojej wizyty, nastąpiła u niego agresja uniemożliwiająca  przeprowadzenie pracy, negatywne emocje buzowały tym bardziej,  im bardziej starałam się wytłumaczyć po co przyszłam, słuchając oblag siedziałam cichutko czekając aż go opiekunka uspokoi, po czym stwierdziłam że dalsze czekanie nie ma sensu.



 Demencja to taki rodzaj zachorowania gdzie w człowieku są  zakodowane albo miłe chwile z życia albo negatywne , które wypełzają z nas jak robale, w tym przypadku były one negatywne. Pani która jest prawną opiekunką, pochodzi z Albanii, opowiadała mi jakim człowiekiem był wcześniej, opowiadała o tym jak bardzo jej pomógł kiedy przyjechała ze swoimi traumatycznymi przeżyciami jakie doświadczyła w Albanii , dlatego czuje się teraz zobowiązana aby się nim zaopiekować kiedy już sam tej pomocy potrzebuje.


 To nie czas leczy rany, to są blizny które zawsze będą się otwierać, to są doświadczenia które nikt nigdy nie będzie mógł zrozumiec. W chwili obecnej w mediach pedofilia wśród księży i idiotyczne dyskusje ludzi którzy stoją po stronie koscioła, ale i zarówno tych drugich którzy mieszają fakty, ci co nie widzieli polecam na youtubie film pana Sielskiego " nie mów nikomu"  

9.03.2019

W mowie i słowie...



Czy wam też się wydaje że ludzkość idiocieje? czy być może to ja już wkroczyłam do tzw. konfliktu pokoleń, gdzie starzy nie rozumieją młodych i odwrotnie. Na portalu społecznościowym jakim jest fb ( chociaż sama na nim jestem ) uważam że jest największy zlepek ludzkich bzdur i idiotyzmów, zauważyłam nowy fenomen (poza wulgaryzmem ) mianowicie polską pisownię, a może raczej jej brak, właściwie to sama nie wiem czy można określić to jakimkolwiek mianem pisowni. Ludzie piszą tak jak słyszą, rozumiem że z chwilą łatwości dostępu do techniki i internetu w sieci można spotkać wszystkie grupy społecznościowe. Wcześniej nagminnie spotykałam jak ja to nazwałam "polonistów internetowch" którzy namiętnie pouczali innych że wyraz bióro  pisze się biUro a nie inaczej, albo muj, mój itd itp, i chociaż mnie też błędy denerwują ( zdarza się również i mnie, fenomen tzw.pomocika pisowni w komórce który sam wskakuje ) uważam, że jak to mówiła moja mama " czego Jaś się nie nauczył Jan nie będzie umiał" więc zwracanie uwagi w sieci w tym przypadku jest całkowicie bezsensowne, ten fenomen ,, internetowych polonistów,, jakby powoli zanikał

,
 natomiast pojawiło się pisanie że słuchu....." pieczarki z celulom ", ..." mam horom curke "... ksionc...." nie chcom i nie muszom".. chcem to robiem . Coraz częściej trudno odróżnić czy jest to nowy trend/ żart, czy faktycznie braki w nauce, jedno jest pewne, niechlujstwo pisania jest niebezpieczne

24.02.2019

Starość.....


Co to jest lub czym jest starość, w jakim okresie naszego wieku możemy powiedzieć  że jestem stara lub zaczynam się starzeć. Czasami wydaje mi się że jest to stan który w zależności od naszych czasów ulega zmiane, raz się wydłuża a raz skraca. Jakieś 30 lat temu osoba 70- cio letnia była stara a teraz? cóż to jest 70 lat kiedy ludzie dociągją do 90-tki, ale przecież proces starzenia organizmu zaczyna się już po 20 roku życia.



i to nie ulega zmianie niezależnie od czasów w jakich żyjemy, i to że być może kiedyś będziemy musieli pracować do 70-tki nie zrobi nas młodszych, Zabawne jest jak ludzie na słowo " stary" reagują. Np. ostatnio na fb ktoś w komentarzu napisał ...." powiedzcie gdzie tu można wyjść zabawić się z osobą starszą, po 40" .... odpowiedzi na komentarze oczywiście śmiech, inny znowu ..." jakie macie propozycje na wakacje dla osób starych po 50- tce..." oczwiście znowu śmiech, ale spróbuj znaleść prace po 40 albo 50- tce, już nie jest takie proste, przecież jest się starym ;)

  

I to też nie jest stan naszych oddczuć, są ludzie młodzi którzy czują się staro i ludzie starzy którzy czują się młodo. Znam osoby które są oburzone jeśliby im się powiedziało że są stare, choć w przypadku kobiet jest już menopauza a u męszczyzn szwankuje potencja lub jak to się mówi, przechodzą drugą młodość ;).
Ja nie czuję się ani staro ani młodo, ja czuję się coraz bardziej zmęczona, choć nie mam jeszcze 70-tki haha, czy mogę powiedzieć  o sobie że jestem stara, patrząc się  na przystojnego 28- latka który zupełnie nie zwróci na mnie uwagi haha, czy być może mam się jeszcze czuć młodo kiedy 90 latek mnie podrywa  ;) 


15.01.2019

No Comments....




 Przez lata finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy był narodowym świętem dobra. Jeden taki dzień oczyszczał nas z nalotu nienawiści. Telewizja, wtedy publiczna, transmitowała przebieg wieczoru aż do nocy. Ludzie byli razem, czuli się dobrze pomagając najsłabszym. Pieniądze zawsze były uczciwie rozliczane. Setki tysięcy dzieci i dorosłych korzystało ze sprzętu z serduszkiem. Owsiak był uważany za super lidera Orkiestry. Gdy PiS objął rządy wszystko się zmieniło. Po katastrofie smoleńskiej podzielili nas “bez żadnego trybu”. Partia nie mogła wytrzymać, że tego dnia jesteśmy razem. Czujemy wspólnotę, choć przez jeden dzień w roku. Zaczęła się plugawa kampania anyowsiakowa, antyorkiestrowa. Przez ostatnie trzy lata wynajęci spece od pisowskiej propagandy robili wszystko by zohydzić WOŚP. Zakazali pokazywania koncertów, przekazywania wspaniałej atmosferjy. Publikowano kłamliwe wypowiedzi posłów PiSu oraz posłanki Pawłowicz. W zeszłym roku przekaz telewizyjny na temat WOŚP trwał 14 sekund. W tym roku pojawiła się odrażająca dobranocka, rodem z lat trzydziestych w Niemczech, w której Owsiak i Gronkiewicz Walz, z nosami (wiadomo) pochylają się nad górą pieniędzy. Banknoty mają gwiazdę Dawida. Zrobił się hałas, więc “zawieszono” wydawcę, jednak przekaz poszedł w lud, w tę jego najbardziej nienawistną część. PiS mrugnął do swojego suwerena, tego przekonanego o światowym spisku. Wicie – rozumicie! Rzeczniczka rządu po skopaniu kodowca przez narodowców, mówi: to nie powinno się wydarzyć, ale poniekąd ich rozumiem. Na swoje szczęście kopanemu udało się uciec, uratował życie. Teraz posłanka Pawłowicz obwinia Owsiaka o tragedię. Rządzącym do głowy uderzyła mieszaniny władzy z wodą sodową. Zakazali udziału w imprezach WOŚP wojska, służb, straży pożarnej… Zupełnie jakby to był ich folwark, a pracujący w służbach byli chłopami pańszczyźnianymi. Może do tragedii by nie doszło, gdyby te służby były obecne? Szczuli na Orkiestrę, szczują na sędziów. Genetyczny patriota, jak mówi sam o sobie, Suski, bredzi coś o złocie zakopanym w ogródkach sędziów. Może znajdzie się kolejny bandzior, który napadnie na któregoś znienawidzonego przez PiS sędziego, tak jak wcześniej na Kwaśniaka? Minister Spraw Wewnętrznych, Joachim Brudziński mówiąc o dramacie Pawła Adamowicza, wydawał się autentycznie przejęty. W tamtej chwili. Na gorąco. Czy to się zmieni, czy też wejdą kalkulacje, co się opłaca, a co nie? Na razie nie ma wypowiedzi najważniejszego prezesa wszystkich prezesów Jarosława Kaczyńskiego. Podobno jest niedysponowany. Ciekawe jakie przyjdą rozkazy z Nowogrodzkiej. Czy pisowscy oficjele mogą współczuć, wyrażać oburzenie z powodu tej zbrodni, jak normalni ludzie? Czy mają mówić, że to nie powinno się wydarzyć, ale “poniekąd rozumieją”? Następne godziny i dni pokażą do czego zostanie wykorzystana tragedia…

 Krystyna Kofta




1.01.2019

Nowy Rok czyli......


...wszystko po staremu, minęło  zaledwie kilka dni a już mogę mówić o wspomnienich, właściwie każda sekunda to już wspomnienie :) ale jakby na to nie patrzeć, rok zamknięty i mogę go podsumować, ale właściwie po co podsumowywać skoro pewne sprawy rozpoczęte w starym roku przechodzą na nowy, więc go zamknąć na dobrą sprawę nie mogę ;) w takim razie podzielę go sobie na zamknięty z przyszłością ;)



W zeszłym roku w ( tydzien temu ) spędziłam w Karpaczu w dużym rodzinnym gronie, przeuroczą wigilię, odbyło się wszystko wręcz idealnie, do szczęścia zabrakło zaplanowego w dniu przyjazdu kuligu, siła wyższa, brak śniegu, ale.....


już tego samego dnia/nocą, bezsenną chwilą, było mi dane ku mojej uciesze, zobaczyć w świetle latarni, spadające płatki śniegu, widok  romantyczny :) , to wydarzenie obok sympatycznych wakacji i wystrzałem szampana, zamykam rokiem udanym.
zabieram ze sobą w Nowy Rok,  planowaną na okres czasowy przeprowadzkę.



Ponieważ pozbyłam się wszelakich nałogów  ( do jednego raz w roku powracam z przyjemnością ), nie mam w nowym roku żadnych postanowień z nimi związanych, to chyba źle hahah, więc co mam sobie postanowic ??? chyba cos muszę znaleść, bo kto szuka ten znajdzie ;)

16.12.2018

Kolejny rok....


Przerażające jest jak ten czas leci, czas Bożego Narodzenia jest dla mnie właściwie końcem roku, kolejnym rokiem w którym coś się kończy, kolejnym przyszłym  w którym nie wiem co będzie i kolejny rok w którym wracam myślami do świąt z mojego dzieciństwa.


Nie ma już tego czaru, magi świąt, które czułam jako dziecko, zapach pasty do podłogi, świeżo wykrochmalonej sztywnej pościeli, wysprzątanego domu od podłogi po sufit i wszystkich innych zapachów  związanych ze świętami, nie chcę też powiedzieć że tęsknię za tymi uczuciami, bo same święta były koszmarem


                                                                                                                                                                     ale choinka, ona była dla mnie dziwnie tajemnicza i piękna, to ona utkwiła mi bardzo w pamięci. Wtedy myślałam że jest bardzo duża, choć miała zapewnie nie więcej jak 1,50 m, stale mam ją  przed oczami  i to co na niej wisiało. Były jabłka, orzechy zawinięte w sreberka po czekoladach, które zbierało się w ciągu roku właśnie z myślą o świętach, cukierki czekoladowe lub galaretki w czekoladzie, też oczywiście wcześniejszy zakup i skrzętnie przed nami ukrywany, bo przecież to były artykuły nie na codzień, a ja się cieszyłam że będę mogła zjeść taką pychotkę z choinki, one wtedy nawet inaczej smakowały. Największym wyjadaczem był chyba ojciec, cukierki znikały w trybie niemalże natychmiastowym o czym świadczyły pozostawione papierki.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                          W dniu wigili wszystko smakowało inaczej, zawsze były mandarynki, choć owoców cytrusowych praktycznie nie było na rynku z wyjątkiem cytryny, szynka gotowana też była rarytasem świątecznym, ale wracając do choinki, wisiała na niej moja ulubiona granatowa bombka sztuk 1 :) na której był namalowany domek, była ona dla mnie najpiękniejsza i zawsze miała zaszczytne miejsce na środku .

                                                                                                                                                                                   


no i oczywiście bardzo ważne było oświetlenie. Lampki na choinkę, których nigdy nie można było rozplątać, obojętnie jakby nie były zwinięte. Po zawieszeniu obowiązkowo nie świeciły. Zawieszanie oświetlenia było chyba najgorszą czynnością bo nie było zbyt wiele lampek a trzeba było je tak rozmieścić żeby optycznie robiły wrażenie że jest ich dużo, tak więc przekładało się je z gałązki na gałązkę, po czym następowało  szukanie uszkodzonej  żarówki, czasami wcale nie była uszkodzona , lecz niedokręcona.                                                                                                                                                                                                                                                                            Mieszkanie było ocieplane piecami kaflowymi, więc w zasadzie wszędzie było zimno, najcieplejszym miejscem było miejsce przy piecu a dokładniej, stanie do niego plecami, ale w dniu wigilli kiedy stól był zastawiony potrawami i wszyscy domownicy po uprzednim przymusowym pogodzeniu się, zasiedli już do stołu, następowało coś dziwnego.   


W świetle choinki pokój wypełniał się stopniowo przyjemnym ciepłem które oplatało każdą część ciała, robiło się przyjemnie i dziwnie bezpiecznie.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             
                                                                           



Trudno mi powiedziec ile miałam wtedy lat, być może 5 a może 6 ,ale widocznie emocje związane z tą chwilą były  bardzo głębokie skoro do tej pory tkwią w mojej głowie.


















I tu się kończą wspomnienia dziecka, następne wspomnienia to okres dorastania, z których pamiętam tylo tyle że już nikt z nas/rodzeństwa nie chciał stroić choinki









ŻYCZĘ WAM WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU







20.11.2018

Turcja -Side

  
To już tylko wspomnienia, ale jeszcze ciepłe bo październikowe











 Side, po raz pierwszy Riwiera Turecka i po raz  pierwszy Azja


 Bardzo ładne małe antyczne miasteczko nad morzem śródziemnym  przypominające trochę Grecję. Grecko- rzymskie ruiny nadają miastu przyjemnego klimatu

 
 Kiedyś mój urlop spędzałam aktywnie, teraz lubię sobie też  poleniuchować, nie muszę wszystkiego widzieć za wszelką cenę, tak właśnie spędzałam ten urlop, spacer po plaży ( ale nie tylko ), wyłączenie myśli, oderwanie się od codzienności, co się właściwe dobrze złożyło bo na Riwierze Tureckiej oprócz hoteli to nie wiele jest do zobaczenia. Oczywiście są tam również interesujące miejsca warte zwiedzenia, góry Turnus z pięknymi wodospadami, Pamukkale, Kapadocja ale zwiedzanie ich na własną rękę raczej trudne bo daleko i potrzebny transport.


.
I chociaż lato tego roku było niezwykle upalne, nie miałam zbyt wiele możliwości żeby z niego skorzystać, praca, praca, praca, więc z przyjemnością chodziłam po plaży  w jedną i dużą stronę









 Hotel był położny w parku, przyjemnie było chodzić po nim zarówno za dnia pomiędzy drzewami pomaranczy, granatów, hibiskusów,  jak i wieczorem, patrząć na ciekawie oświetlone baseny

Podróże to również przygody, śmiechu po pachy, ale opisywać nie będę bo kto tu będzie takie wywody czytałał ;)


 Co mi chyba najbardziej przeszkadzało ,to możliwość swobodnego poruszania  się po nazwijmy to sklepach. Sprzedawacy to w głównej mierze męszczyzni, natarczywie zachęcający do kupna, przymusu handlowania się, jeśli oczywiście nie chciało się zostać oszukanym. Nie lubię kiedy sprzedawaca na dzień dobry podchodzi do mnie z pytaniem ....w czym mogę pomóc....po czym chodzi za mną i oferuje mi towar, no ale cuż co kraj to obyczaj.


  Spędzałam miło tam czas na relaksie w tureckiej łazni Hamam, każdy powinien spróbować masażu pianą, ach co za błogość cała i duszy :)


1.11.2018

Pozostań w mojej pamięci....

                             

W zeszłym tygodniu podczas jazdy o pracy, usłyszałam w radiu interesujący wywiad z fotografem który zostaje wzywany na porodówkę do fotografowania niemowłąt których życie trwało malutką chwilkę. Dziwne uczucie.....,ale i temat bardzo niecodzienny no i chyba można śmiało powiedzieć że delikatny.



Padło pytanie, dlaczego matki chcą fotografować się z dziecmi których opuściło życie. Najczęściej słuchając reportaży jest nam łatwo tworzyć własne zdanie, tu nie miałam własnego zdania, nie byłam nawet w stanie postawic się w sytuacji matki , nie jestem w stanie do tej pory oceniać taką decyzję.


Czy ból i cierpienie jest tak duże że się nie chce tego momentu zapominać, czy być może jest to miłość w cierpieniu? Padła oczywiście odpowiedz,




czas wymazuje obraz twarzy z naszej pamięci a fotografia to jedyna rzecz która potrafi ją odtworzyć,są chwile w życiu człowieka o których nie chce się zapominać nawet jeśli są one nieprzyjemnie,  to bardzo głęboko emocjonalne decyzje i chyba nie mamy prawa tego oceniać.     

23.10.2018

Powrót ,, syna" marnotrawnego

   
 JESTEM tzn. tak mi się wydaje że wróciłam, tzn. mylśę że spróbuję wrócić do tego czego mi chyba trochę brakowało czyli mojego ,,skrobania" na blogu. Od mojego ostatniego wpisu minęło 4 lata, spory kawałek czasu. Co się zmieniło? sporo spraw i rzeczy, jedną z nich jest że niestety nie będzie już wpisów o moich robótkach bo na hobby zupełnie nie mam czasu, nie mam też czasu na bieganie z aparatem fotogr.i robienie zdjęć do bloga. Aparat fotograf. zastąpi teraz komórka lub tablet, więç i zdjęcie które będę tu wstawiać stracą na swojej jakości ale powstanie łatwość pisania/ tablet no i szybszy/łatwiejszy dostęp do zdjęć. O czym i jak często będę pisząć jeszcze nie wiem :) na razie muszę sobie przypominieć jak ten blog działa bo sporo zapomniałam no i pisząć z tableta chyba jest troszkę inaczej.     
                                  

12.06.2014

W poniedzialkowa noc...



troche juz nieaktualne ale wczesniej nie dalam rady


we wtorek byl taki chaos na drogach ze nigdzie nie mozna bylo sie dostac, na autostradach ogolna glugosc korkow wynosola do 300 km, niektorzy probowali zjezdzac z autostrad w nadziei ze dostana sie objazdem poprzez male miejscowosci, blokujac tym samym wszystkie mozliwe drogi


wieksza czesc ludzi w ogole nie dojechala do pracy



po upalnej sobocie i niedzieli w poniedzialek przeszedl nad moja miejscowoscia orkan, takich blyskawic to jeszcze nie widzialam, deszcz nie byl az taki straszny jak wiatr, dzewa lamyly sie jak patyczki


na szczescie nie zyjemy w obszaze katastrof klimatycznych

ps. przekonalam siebie do noszenia ze soba zawsze malego aparatu fotograficznego i po raz pierwszy naprawde sie z tego ciesze

24.05.2014

Tokyo po europejsku....



...czyli dzień Japoni w Düsseldorfie
Tydzien temu odbyła się ta impreza, byłam tam chyba po raz 3, w każdym bądz razie napewno zrobię sobie teraz kilkuletnią przerwę, za każdym razem mam podobne uczicia, jakoś mało tej Japoni


W samym Düseldorfie naliczono 450 japonskich przedsiębiorstw, wydaje mi się że dość sporo, niedaleko od dworca głównego jest cały kompleks japonskich firm, niewielka japońska dzielnica ze specjałami japonskimi,
 pewnie dlatego że ich tak dużo tutaj, mają swoje tradycyjne coroczne swięto.


 to co się na pierwszy plan rzuca w oko, to niesamowita ilość ludzi, 
cała impreza odbywa się przy starym mieśćie wzdłuż Renu, ładnie polożone miejsce i naprawdę spory odcinek aby pomieścić taką masę ludzi









gdzieś pomiędzy małe stragany stłamszone tym tłumem ludzi, w którym można było dać napisać swoje imię po japońsku lub jak kto wolał jakiś tekst, ale dostać się do tego straganu bylo wielkim szczytem, zdecydowanie za mało miejsca było na to przeznaczone


















można było próbować swoich zdolnosci w origami,
jeśli szczęsciarzowi udało się tam dostać










pograć w GO, wspaniała gra logiczna


lub przymierzyc kimono i zrobić sobie w nim zdjęcie, to wszystko wydawałoby się w zasadzie ciekawe,
ale zbyt mało straganów na tak wielką masę ludzi,





 mnie europejczykowi, Japonia zawsze kojarzyla się z gejszami, samurajami, walką sumo, domkami z pagodą, albo z parasolkami, ( szkoda ze było ich tak malo ) więc jak zobaczylam po raz pierwszy poprzebieraną mlodzież, zupełnie nie mogłam załapac o co chodzi












 Potem gdzieś wyczytałam że to postacie MANGA z komiksow, własciwie to chyba nie tylko z komiksów bo w Japonii nawet reklamy artykulów są z tymi postaciami rysunkowymi













 taka jest własnie ta dzisiejsza nowoczesna Japonia, kolorowa i trochę bardziej szalona jak my europejczycy, u mnie tylko mały wycinek, ale jaka ona jest naprawdę, można zobaczyć u koleżanki blogowej Ani która własnie tam przebywa i dzieli się z nami niesamowicie interesujacymi zdjeciami.

Holandia to tulipany i kwiaty, Chinczycy to smoki i lampiony, a my Polacy, jak my jesteśmy widziani za granicą ? Polak kojarzy się z wojną i wódką, przynajmniej u mnie, czy to nie smutne?

11.04.2014

Jak dobrze mieć sąsiada......

.....za holendra.....

Już od jakiegoś czasu, żeby nie powiedzieć lat, poszukiwałam materiału obiciowego o szer.160 albo cos zbliżonego do tego typu materialu, nachodziłam się wszędzie i to co spotykałam było na ogół w szer.140. a tu nagle wyczytalam w gazecie ze tuż za miedzą, u siasiada holendra :) odbywa się wielkie targowisko z materialami, w tym duża ilość materiałów obiciowych w róźmiarych ponadnormowych, no tego nie moglam sobie odpusić.

 




ponad 1000 m.kw. powierzchni, same materiały szczęka mi opadła ze zdziwienia, pomijam ze nie moglam uwierzyc własnym oczom 












kupic tam mozna było wszystko, od skór po guziki













 od gustu poprzez bezguście ;)















 nici, nitki i tasiemki









prawdziwy raj dla kobiety no i nie tylko bo widzialam tez sporo panów kupujacych materialy, szaleństwo dla osób kreatywnych, jak sobie tak chodzilam i ogladałam to zaczęłam żałować ze nie lubię szyć chociaż umiem.Coraz mniej sklepow z materiałami czy też  pasmanterią a jesli sa, 
to wybór niewielki, teraz to właściwie tylko zakup drogą internetowa jest opłacalny


 ja niestety nie należę do tego nowoczesnego stylu kupowania, ja lubię dotknąć i popatrzec.Holandia jest nie dużym państwem i nie ważne czy jest to jakis festyn, czy sprzedaż kwiatów czy też pokaz, ale muszę przyznać ze jeśli już coś zorganizują to jest to naprawdę godne podziwu, niemcy np sa nudni tu oprocz małych tygodniowych rynkow i targowisk ze starociami to niewiele jest., natomiast przodują w nakazach i zakazach Nie mogę zrozumieć dlaczego w jednym kraju się opłaca a w innym nie??? a żeby jeszcze było zabawniej, to pewnie 70% kupujących w przygranicznej holandi są niemcy

materiał kupiłam tylko kiedy ja uszyję, to co sobie umyslilam :(