01.11.2018

Pozostań w mojej pamięci....

                             

W zeszłym tygodniu podczas jazdy o pracy, usłyszałam w radiu interesujący wywiad z fotografem który zostaje wzywany na porodówkę do fotografowania niemowłąt których życie trwało malutką chwilkę. Dziwne uczucie.....,ale i temat bardzo niecodzienny no i chyba można śmiało powiedzieć że delikatny.



Padło pytanie, dlaczego matki chcą fotografować się z dziecmi których opuściło życie. Najczęściej słuchając reportaży jest nam łatwo tworzyć własne zdanie, tu nie miałam własnego zdania, nie byłam nawet w stanie postawic się w sytuacji matki , nie jestem w stanie do tej pory oceniać taką decyzję.


Czy ból i cierpienie jest tak duże że się nie chce tego momentu zapominać, czy być może jest to miłość w cierpieniu? Padła oczywiście odpowiedz,




czas wymazuje obraz twarzy z naszej pamięci a fotografia to jedyna rzecz która potrafi ją odtworzyć,są chwile w życiu człowieka o których nie chce się zapominać nawet jeśli są one nieprzyjemnie,  to bardzo głęboko emocjonalne decyzje i chyba nie mamy prawa tego oceniać.     

23.10.2018

Powrót ,, syna" marnotrawnego

   
 JESTEM tzn. tak mi się wydaje że wróciłam, tzn. mylśę że spróbuję wrócić do tego czego mi chyba trochę brakowało czyli mojego ,,skrobania" na blogu. Od mojego ostatniego wpisu minęło 4 lata, spory kawałek czasu. Co się zmieniło? sporo spraw i rzeczy, jedną z nich jest że niestety nie będzie już wpisów o moich robótkach bo na hobby zupełnie nie mam czasu, nie mam też czasu na bieganie z aparatem fotogr.i robienie zdjęć do bloga. Aparat fotograf. zastąpi teraz komórka lub tablet, więç i zdjęcie które będę tu wstawiać stracą na swojej jakości ale powstanie łatwość pisania/ tablet no i szybszy/łatwiejszy dostęp do zdjęć. O czym i jak często będę pisząć jeszcze nie wiem😊 na razie muszę sobie przypominieć jak ten blog działa bo sporo zapomniałam no i pisząć z tableta chyba jest troszkę inaczej😏       
                                  

12.06.2014

W poniedzialkowa noc...



troche juz nieaktualne ale wczesniej nie dalam rady


we wtorek byl taki chaos na drogach ze nigdzie nie mozna bylo sie dostac, na autostradach ogolna glugosc korkow wynosola do 300 km, niektorzy probowali zjezdzac z autostrad w nadziei ze dostana sie objazdem poprzez male miejscowosci, blokujac tym samym wszystkie mozliwe drogi


wieksza czesc ludzi w ogole nie dojechala do pracy



po upalnej sobocie i niedzieli w poniedzialek przeszedl nad moja miejscowoscia orkan, takich blyskawic to jeszcze nie widzialam, deszcz nie byl az taki straszny jak wiatr, dzewa lamyly sie jak patyczki


na szczescie nie zyjemy w obszaze katastrof klimatycznych

ps. przekonalam siebie do noszenia ze soba zawsze malego aparatu fotograficznego i po raz pierwszy naprawde sie z tego ciesze

24.05.2014

Tokyo po europejsku....



...czyli dzień Japoni w Düsseldorfie
Tydzien temu odbyła się ta impreza, byłam tam chyba po raz 3, w każdym bądz razie napewno zrobię sobie teraz kilkuletnią przerwę, za każdym razem mam podobne uczicia, jakoś mało tej Japoni


W samym Düseldorfie naliczono 450 japonskich przedsiębiorstw, wydaje mi się że dość sporo, niedaleko od dworca głównego jest cały kompleks japonskich firm, niewielka japońska dzielnica ze specjałami japonskimi,
 pewnie dlatego że ich tak dużo tutaj, mają swoje tradycyjne coroczne swięto.


 to co się na pierwszy plan rzuca w oko, to niesamowita ilość ludzi, 
cała impreza odbywa się przy starym mieśćie wzdłuż Renu, ładnie polożone miejsce i naprawdę spory odcinek aby pomieścić taką masę ludzi









gdzieś pomiędzy małe stragany stłamszone tym tłumem ludzi, w którym można było dać napisać swoje imię po japońsku lub jak kto wolał jakiś tekst, ale dostać się do tego straganu bylo wielkim szczytem, zdecydowanie za mało miejsca było na to przeznaczone


















można było próbować swoich zdolnosci w origami,
jeśli szczęsciarzowi udało się tam dostać










pograć w GO, wspaniała gra logiczna


lub przymierzyc kimono i zrobić sobie w nim zdjęcie, to wszystko wydawałoby się w zasadzie ciekawe,
ale zbyt mało straganów na tak wielką masę ludzi,





 mnie europejczykowi, Japonia zawsze kojarzyla się z gejszami, samurajami, walką sumo, domkami z pagodą, albo z parasolkami, ( szkoda ze było ich tak malo ) więc jak zobaczylam po raz pierwszy poprzebieraną mlodzież, zupełnie nie mogłam załapac o co chodzi












 Potem gdzieś wyczytałam że to postacie MANGA z komiksow, własciwie to chyba nie tylko z komiksów bo w Japonii nawet reklamy artykulów są z tymi postaciami rysunkowymi













 taka jest własnie ta dzisiejsza nowoczesna Japonia, kolorowa i trochę bardziej szalona jak my europejczycy, u mnie tylko mały wycinek, ale jaka ona jest naprawdę, można zobaczyć u koleżanki blogowej Ani która własnie tam przebywa i dzieli się z nami niesamowicie interesujacymi zdjeciami.

Holandia to tulipany i kwiaty, Chinczycy to smoki i lampiony, a my Polacy, jak my jesteśmy widziani za granicą ? Polak kojarzy się z wojną i wódką, przynajmniej u mnie, czy to nie smutne?