17.10.2009

Światło i cień


Jesiennego zimna nie lubię, nie lubię też deszczów i wiatrów przy których ma się wrażenie że jest zimniej niż wskazuje termometr, ale kolory jakie daje jesień, od razu wprwadzają w stan nostalgi i melancholi i kolor światla już nie tak ostry i jasny, lecz lekko żółtawy, "pieści"  oko i duszę. Światło to " zaprosiło" mnie do zabawy z aparatem fotograficznym i ksiażką i oto co pozostało po zabawie :-)


 "Pan zsyła na człowieka zmartwienia odpowiednie dla jego wieku" .......   
  ( Paulo Coelho )


 "Młodym ludziom zdaje sie, że pieniądze są najważniejszą rzecząw życiu.
Gdy się zestarzeją są już tego pewni".........
( Oscar Wilde )


 "Życie byłoby nieskończenie szczęsliwe,
gdybyśmy mogli rozpocząc je w wieku lat osiemdziesięciu  i stopniowo zbliżać się do osiemnastu"...........
( Mark Twain )


"Kiedy człowiek jest zakochany, ukazuje sie światu takim, jakim powinien być zawsze."..
( Simone de Beauvior )


 " Wina leży zawsze pośrodku, tylko nie wiadomo po czyjej stronie leży środek"......


 "Głos sumienia byłby lepszym doradcą,
 gdyby mu tak często nie podpowiadali co ma mówić."........
(Jean Anouilh)





7.10.2009

Kawa czy herbata


Zapach kawy coś w sobie ma, pobudza we mnie zmysł swobody, słonecznego lata,  eleganckich kawiarenek i trochę kokieterii, nie mogłabym pić kawy do śniadania, piję ją po.., na kawę muszę mieć czas, zapach który roznosi się po domu mógłby trwać wiecznie ;-) Kultura picia kawy jest  różna w zależności od kraju, w niektórych miejscach w Afryce zaparzają ją w specjalnych naczyniach bezposrednio nad ogniem, we Włoszech "normalna" kawa to  espresso, bardzo mocna  w ilości "na jeden ząb", Niemcy piją  filtrowaną z automatu i lubią ją przetrzymywać w termosach ( o zgrozo ;-) ) a ja lubię ją po prostu zalewaną tzw. kawa po turecku czyli po polsku.
Miętowa, cynamonowa,pomarańczowa, bezkofeinowa, z mlekiem, piłam...
ale takiej jeszcze nie piłam
Kawa KOPI  LUWAK. Kawa która podobnie jak owoce arganowe, przechodzi najpierw proces trawienia w zwierzęcym żołądku zanim dostanie się na nasz stół, już sama myśl o procesie trawiennym i wydalaniu, może u niektórych budzić obrzydzenie a co dopiero jej konsumpcja :-( ale z drugiej strony jest ciekawość :-) jak smakuje??? Na ile nasza wiedza i swiadomość lub nieświadomość pozwala nami kierować, świadomość to obrzydzenie a nie świadomość?........chyba czasami szczęściem ;-)
Czy może lepiej pozostać  przy chinskiej herbacie nie "zdając" sobie sprawy że przecież też trafia na nasz rynek zanieczyszszona :-)
Kopi Luwak ziarna kawy zjadane są przez szczególny gatunek kotów występujących w Indonezji, proces tej produkcji jest sporny, ponieważ wykryto że niektórzy mieszkancy Indonezji trzymają koty w niewoli i zmuszają je do jedzenia kawy , (oczywiście w celach zarobkowych), to najdroższa kawa świata i kilogram jej kosztuje ok.1000 euro
nazwa kawy to polaczenie nazwy kot z gatunkiem kawy, kota mozna zobaczyc ponizej

12.09.2009

Koronka klockowa...czyli jak zaplątać sobie czas....część 2

Sytuacja zaczyna robić się "poważna" ;-) bo mam już wszystkie potrzebne materiały aby rozpocząć pracę nad koronką do wachlarza, wałek uszyty, klocki, nici, szpileczki, wszystko kupione, jest tylko jedno małe ALE a mianowicie, zupełnie nie wiem jak się mam do tego zabrać :-),  co prawda kurs zrobiony, ale że się od razu do roboty koronkowej po kursie nie wziełam, to i co nieco z głowy uciekło, poza tym potrzebny jest mi jeszcze wzór do wachlarza, schemat wachlarza sama wyciełam, no ale nie mam wzoru. Wprawdzie teraz wszystko w necie można znaleść, ale to nie jest to co mnie interesuje bo ja chcialabym już na głębokie wody a nie dla poczatkujacych ;-) i chyba za pomocą literatury fachowej którą posiadam będę musiła sama coś naszkicować, niby proste, ale właściwie to niebardzo.



Wałek który uszyłam wypchany jest sianem, ponieważ musi on być twardy i musi dobrze trzymać szpilki które będą w niego wbijane, a na wałku jest pierwsza moja kursowa serwetka, w połowie wykonana przez nauczycielke :-) bo na takim kursie to jest 8 godz. klockowania a 14 godz. plotkowania ( jak przystało na porządną babę ;-) )


 Klocki wykonane z drzewa gruszki, mam nadzieję że ciężar ich będzie odpowiedni do jedwabnych nici które zastosuję, bo nitka nie może być luzna podczas pracy.



A to już wachlarze, które przjechały do mnie z Hiszpanii, zakupiłam je przez internet, bardzo się bałam tego zakupu bo miałam wątpliwości co do jakości ich wykonania. Z dwóch ostatnich jestem zadowolona, natomiast z pierwszego, mniej jak średnio, ale myśle się że jak uda mi sie zrobić do niego ładną koronkę to nie bedzie tak zle.


I takie koronki mi się marzą żeby zrobić, mam nadzieję że drogą prób i blędów, dobrnę do celu.
Chyba to wszystko łatwiej sobie wobrażalam, bo jak zaczynam się w to wglębiać to widzę że jeszcze tylu rzeczy nie wiem, trudno będę się męczyć, wściekać ale rezygnować nie będę :-)

1.09.2009

Koronka klockowa... czyli jak zaplątać sobie czas....część 1

No właśnie, to tak jakbym tego czasu miała w nadmiarze i nie wiedziała co z nim zrobić, czasami  te 12 godz. to mało i przydałoby sie jeszcze troszke, nie do pracy oczwyiście, ale dla przyjemności , właściwie to sama nie wiem dlaczego ciągle wynajduję sobie jakieś zajęcia, bo np. takie wachlarze przecież właściwie można sobie kupić gotowe a ja wymyśliłam sobie że...... bo........ znowu zachłysnełam sie pięknem, pięknem wachlarzy które widziałm podczas podróży, w Wenecji, a ściślej mówiąc na wyspie Burano.

 W Burano były same piękne rzeczy, Burano to  malusieńka wysepka składająca się z setek  sklepików przylegających do siebie gdzie można kupic serwety, serweteczki, obrusy, obrusiki i całą masę przeróżnych "piękności"  wykonanych ludzką  ręką ( i nie tylko niestety  ) ale nie o tym wlaściwie chcę pisać, więc jak zobaczyłam kolekcję  tych XVIII- to  wiecznych wachlarzy,  zaraz stanął mi obraz przed oczami,  pięknych dam, mdlecjacych na zawołanie i tak pomyslalam sobie ...."damą być ach damą być"..... jak spiewała nasza M. Rodowicz, a jak  przeczytałam ze są one wykonane ręcznie, to następna myśl byla, że ja też muszę takie sobie "wyklockować"  no może nie zupełnie tak samo, bo chyba bym się zapłatala w tych nitkach na dobre a i może życia by mi nie starczyło żeby taki wachlarz ukończyć.


 Tak więc zakasałam rękawy i tego lata w czerwcu zrobiłam kurs koronki klockowej w Bobowej k/Nowego Sącza. To ja na kursie koronki, strasznie jestem tu skupiona bo właśnie poplątały mi się niteczki.


Idąc śladami swoich fanaberii, wyszukałam sobie nowe hobby, lub jak to zawsze mówiła moja mama...."nie miała baba kłopotu kupiła se prosię"... Tak więc moim "prosiem" przez najbliższą zimę będą klocki


  Muszę jeszcze uszyć wałek, właśnie z tego materiału  (dostałam od siostry ) niestety fot. nie oddaje oryginalnego koloru tkaniny, tutaj pokazany jest szary a wpada wlasciwie odcień lekkiej zieleni, no i zakup klocków  odpowiedniej grubości, nici do koronki klockowej,  zakup odbędzie się drogą interneową bo niestety to czego potrzebuję,  nieosiągalne jest w sklepie, a przyznam sie ze przez internet nie cierpię kupować, bo najczęściej okazuje się, że to nie jest to czego oczekuję.
dla osób ktore nie znają tej techniki podgląd niżej.