Sytuacja zaczyna robić się "poważna" ;-) bo mam już wszystkie potrzebne materiały aby rozpocząć pracę nad koronką do wachlarza, wałek uszyty, klocki, nici, szpileczki, wszystko kupione, jest tylko jedno małe ALE a mianowicie, zupełnie nie wiem jak się mam do tego zabrać :-), co prawda kurs zrobiony, ale że się od razu do roboty koronkowej po kursie nie wziełam, to i co nieco z głowy uciekło, poza tym potrzebny jest mi jeszcze wzór do wachlarza, schemat wachlarza sama wyciełam, no ale nie mam wzoru. Wprawdzie teraz wszystko w necie można znaleść, ale to nie jest to co mnie interesuje bo ja chcialabym już na głębokie wody a nie dla poczatkujacych ;-) i chyba za pomocą literatury fachowej którą posiadam będę musiła sama coś naszkicować, niby proste, ale właściwie to niebardzo.


Wałek który uszyłam wypchany jest sianem, ponieważ musi on być twardy i musi dobrze trzymać szpilki które będą w niego wbijane, a na wałku jest pierwsza moja kursowa serwetka, w połowie wykonana przez nauczycielke :-) bo na takim kursie to jest 8 godz. klockowania a 14 godz. plotkowania ( jak przystało na porządną babę ;-) )
Klocki wykonane z drzewa gruszki, mam nadzieję że ciężar ich będzie odpowiedni do jedwabnych nici które zastosuję, bo nitka nie może być luzna podczas pracy.
A to już wachlarze, które przjechały do mnie z Hiszpanii, zakupiłam je przez internet, bardzo się bałam tego zakupu bo miałam wątpliwości co do jakości ich wykonania. Z dwóch ostatnich jestem zadowolona, natomiast z pierwszego, mniej jak średnio, ale myśle się że jak uda mi sie zrobić do niego ładną koronkę to nie bedzie tak zle.
I takie koronki mi się marzą żeby zrobić, mam nadzieję że drogą prób i blędów, dobrnę do celu.
Chyba to wszystko łatwiej sobie wobrażalam, bo jak zaczynam się w to wglębiać to widzę że jeszcze tylu rzeczy nie wiem, trudno będę się męczyć, wściekać ale rezygnować nie będę :-)