29.04.2011

Miłość.....







......i to byłoby na tyle w tej kwesti....
;);););)

23.04.2011

Nadzieja....


......a kiedy się straci wiarę, nastepuje nieufnośc, rozczarowanie, ból, rezygnacja, pustka którą trudno wypłnić, w zależnośći od tego czego się spodziewamy w życiu bądz sytuacji, lub też jak bardzo sami siebie oszukujemy, porażka będzie mniej lub bardziej bolesna, przytoczę tu parę słow URDENA z komentarza pod postem Wiara
"Myślę że często mylimy wiarę z zaufaniem i z przekonaniem......."
Wiara jest ślepa - wierzysz albo nie "..... przekonanie na czymś się opiera - te przesłanki sa słuszna albo nie, ale są.".... Zaufanie to z kolei coś co mamy na podstawie obserwacji i analizy....." Ja uważam, że żyje się po to by się doskonalić (w bardzo szerokim i wcale nieegoistycznym rozumieniu).

Większość z Was jest zdania że trzeba w coś wierzyć, to tak jabky ktoś z góry nam narzucił taką zasadę bo bez niej nie jesteśmy w stanie fukcjonować, to tak jakby wiara była największą wartością człowieka i tu niestety jestem innego zdania ( mam prawo...)  :) :) :)
i chociaż często żartobliwie mówimy... że nie dość żę nadzieja jest matką głupich to jeszcze umiera ostatnia...to jednak jest mi ona bliższa. To przecież ona podnosi nas po upadku po raz pierwszy, piąty i setny raz
wiarę można stracić, kiedy straci się nadzieję nie ma już nic......punkt odniesienia w życiu to własnie jest nadzieja to ona daje nam na nowo siły by się podnieść, już nie z wiarą, bo ona została naruszona.

 To ona zaczyna w nas kiełkować kiedy się wypalimy, ten promyk nadzieji zmusza nas do ponownego działania albo po prostu do pogodzenia się z sytuacją.Ludzi których zawiodła wiara i stracili nadzeję umierają, dusza bez nadzieji jest okaleczona.Doskonalenie siebie wzmacnia nas samych, nadzieja to napęd, tylko wartościowanie swojego wnętrza i nadzieja że temu podołamy będzie nas mobilizować.

ps. bardzo cenię sobie Wasze komentarze choć czasami są tak różne od moich myśli
 dziękuję :):):), zycze Wam spokojnych i pogodnych Swiąt :) :)

17.04.2011

Wiara...



Chciałam napisać o wierze nie tej do Boga ale tej co każdy z nas posiada w mniejszam lub wiekszym stopniu, wierze, która ułatwia a czasami utrudnia zycie, być może o wierze która czasami równa jest z naiwnościa, wierze która w zależności od sytuacji decyduje o naszej ekzystencji.


Chwilami współczuje ludziom którzy w życiu kierują się żelaznymi zasadami, nieugięci, święcie przekonani o swoich racjach, niedopuszczajacych do myśli ze może być inaczej, dla tych co życie jest albo czarne albo białe, brak zrozumienia dla odmienności postępowania, być może wydaje im się że  wiara w zasady uchroni ich przed czymś niechcianym, a tu nagle życie płata figla i nieugięta zasada zostaje złamana, co wtedy? czy następuje pokora? czy policzek który zostaje wymierzony przez zycie będzie nauczką? czy będzie wstydem do którego nie są w stanie się przyznać


Więc dokąd prowadzi taka droga wiary? do bezpieczeństwa, czy do braku ponoszenia odpowiedzialności w konsekwencjach? Wiec po co w ogóle wiara czlowiekowi skoro tak często zostajemy rozczarowywani, wierzymy w żone, w męża że nie zdradza, w dzieci które nas z latami rozczarowują, czy być może dzieci tu nie wchodzą w rachubę, bo kto jak kto ale nasze dziecko nie jest skłonne do rzeczy podłych, czy nie lepiej od razu przyjąc zasadę życia  w nadzieji, bo przecież pomiedzy wiarą a nadzieją jest zasadnicza różnica.Czy kierując się tylko nadzieją życie nie byłoby zdecydowanie znośniejsze, łagodniejsze?


Jakiś odcinek mojego życia pozbawił mnie chyba kompletnie wiary a może sama świadomie się jej pozbyłam dla swojej ochrony, kierując sie tylko nadzieją łatwiej znosić porażki, bo jeśli coś się nie udało no to trudno, życie toczy sie dalej, los, przeznaczenie, pech, i chyba taka droga mi odpowiada.Więc gdzie i kiedy wiara jest potrzebna zrozumiałam kiedy mojej koleżance zmarła córka chora na białaczke, nie wiem jak się czuje matka utraconego dziecka, ale wtedy poczułam że nie nadzieja, ale właśnie wiara w to, że tam gdzie teraz jest z pewnościa nie cierpi, przyniosło ulge, bo kto z nas wie co jest po drugiej stonie drzwi zycia
cdn....

10.04.2011

Wolne myśli...


Nie napiszę dzisiaj nic mądrego, bo jest po prostu pieknie i szkoda mi marnować myśli na poważne tematy, świeci słońce, temperatura wzrasta, jest przyjemnie :) :) poza tym nawet nie jestem w stanie myleć o niczym innym jak tylko o przyjemnościach mając taki widok za oknem i tak się własnie w tej chwili czuję
:) :) :)



Dajcie wolne swoim myślom, niech idą na spacer, napełnijcie dusze nieskazitelnym kolorem błękitu, niech słonce pieści wnętrze, dajcie się ponieć myślom ( możecie nawet trochę poświntuszyć, a co, to przeciesz Wasze myśli ) zakochujcie się na wiosnę,
piąty, dziesiąty i setny raz :) :)
a teraz wychodzę upolować parę nowych fotek, wpadnę do Was z wieczorka
:) :) :)

03.04.2011

Ludzie Anoły



Zdjęcia zrobiłam chyba rok temu z okazji  Dni Japoni, zaraz po tym jak koleżanka posłużyła się cytatem że ....prawdziwi przyjaciele są jak ciche anioły, które przychodzą do ciebie z pomocą wtedy kiedy się najmniej tego spodziewasz...

  utkwiły mi te słowa w tej części mózgu która jest odpowiedzialna za wrażliwość i chyba głębokość znaczenia słów, przyczniła się że zaczęłam się nad tym zastanawiać jak to jest z tą przyjaźnią. Tyle już blogów było pisanych na ten temat, każdy wypowiadał swoje zdanie czym dla niego jest lub jak widzimy przyjaźń.


 ale tak naprawdę to chyba takich aniołow mamy na codziń wielu, takich których być może wcale nie dostrzegamy, dlatego że zaślepieni własnymi oczekiwaniami skierowanymi pod adresem konkretnych sytuacji lub osób, uniemożliwia nam dostrzeżenia tego co jest w zasiegu ręki, oczekujemy rewanżu za dobre czyny które sami dajemy, dlatego tak często czujemy zawód z ich strony, niejednokrotnie zapominając że to tylko ludzie, majacy odmienne zdania i posiadający również swoje ułomności, chcemy wdzięczności lub conajmniej pochwały za to co robimy bo niepotrafimy zadowolić się głuchym uczynkiem.

Zawiedzeni uciekamy się do egoizmu i tak ostatnio bardzo modnym słowem ASERTYWNOŚĆ   zupełnie nie znając znaczenia tego słowa, przyjacielem wcale nie musi byc osoba blisko z nami związana z którą dzieli nas podobieństwo, jak niejednokrodnie nam się "wydaje" lub twierdzenie że... zawsze możemy na nią liczyć..., co w fazie końcowej wychodzi na to że liczyć to możemy tylko na siebie a czasami też nawet nie, każdy z nas w sobie ma takiego anioła, pozwolmy mmu się wydostać, uwolnijmy go w sobie, przycznmy się do tego żeby
UROSŁY MU SKRZYDŁA

ps. ostatnio poskarżyłam się na blogera publicznie i teraz wszystko wrócilo do normy ;) dziękuję Ci E-Aniele :), będę pomału wracać do Waszych blogów, bom bardzo stęskniona Waszego gadulstwa :)