Wybrałam się na wycieczkę żeby zobaczyć konkurs malarstwa ulicznego który został zorganizowany przez małe miasteczko Geldern, oczywiście pod wpływem aktykułu/reklamy w gazecie i jak zwykle troszkę się rozczarowałam, no ale reklama dzwignią handlu, przynajmniej lodziarnia i restauracje w tym dniu zarobiły dużą kasę bo miejscowość malutka nieciekawa i przpuszczam że w tygodniu to nie wiele się tam dzieje a pogoda naprawdę była nieprzywoicie upalna
Hmmm czego się spodziewałam? wiecej artystów prawdziwej klasy, więcej malarstwa nowoczesnego typu 3D które znam tylko ze zdjęciac w necie a byłam bardzo ciekawa jak to wygląda w rzeczywistości tymczasem można było policzyć ich na palcach, druga część to wolni artyści malarze którzy mają trochę zdolności artystycznych, ale oni z kolei wybierali takie motywy że właściwie trudno było na czym oko zawieśić, a trzecia grupa to dzieci, więc malarstwo dziecięce ale u niektóych było już widać jakieś zdolności
tak więc cała impreza przybrała charakter typu
"malować każdy może"
ale ogólnie było miło bo jednak każdy mógł się wykazać tym co komu w duszy gra
ograniczę się tu jednak do zdjęć wartych pokazania
najczęściej malarze kopiowali swoje dzieła ze zdjęć, co właściwie nie miało znaczenia, bo precyzja z jaką ją wykonywali jest naprawdę godna podziwu i szacunku a przede wszystkim czasu, od wczesnego świtu do zmierzchu i to przez 2 dni
to miał być obraz w 3D ale nie wiem albo niewłasciwe zrobiłam to ujęcie albo należało odejść troszkę dalej żeby otrzymać ten właściwy efekt,a może tego nie widzę, albo po prostu dlatego że był nieskonczony.Obrazow w 3D naliczyłam raptem 3 ale niestey za drugim razem zapomniałam wiąc ze sobą odpowiedni obiektyw
( ot taki ze mnie fotograf )
ale były one niestety niedokonczone i dojscie było raczej trudne bo czymś zastawione, albo ludzie wchodzili przed nos, ale wiem przynajmniej teraz tyle ze tego typu obrazy mozna na zywo zobaczyc tylko przez soczewke, albo sfotografowac zeby potem sie temu przyjrzec, bo ludzie oko nie wylapuje trojwymiaru, obrazy w rzeczywistosci sa tylo wyciagniete w swojej formie
kocham natomiast ulicznych muzykantów, mogłabym ich tak słuchac cały dzień, usiąśc sobie gdzies na ławeczce i po prostu zapomnieć że jest coś takiego jak czas, albo potanczyć na ulicy oczywiście w zależności od muzyki
nigdy wczesniej nie slyszalam ani nie widzialam artysty ktory gra na pile, jak niesamowicie musi byc trudna taka nauka, a ta pani wykonywala to ,wydawaloby sie z taka łatwoscią , lekkoscią i gracją, czasami brak słów żeby opisać piękno
najsmutniejsze jest to że jednak my europejczcy strasznie jestesmy sztywni a może to tylko niemcy, no nie ważne w każdym bądz razie mało kto potrafi się bawić tak publicznie, być może się wstydzimy a może nie potrafimy uwolnic wewnetrznej radości, tam jakos nawet mało kto sie kolibał, albo tupał nogą że już nie wspomnę o jakichkolwiek okrzykach radości, żeby sprawić artystom przyjemność, tu muszę przyznać że jedyna sytuacja kiedy daję komuś parę groszy to są własnie artyści oni nie zebrzą oni na to sobie zapracowali cięzką pracą, bo talent to praca i wysiłek doskonały
tak więc chodziłam sobie z jednego końca do drugiego, obserwując poczynania artystów i mozolną ich pracę która dawała niesamowite efekty, spędziłam tam pół dnia no i całe szczęscie bo na koniec ominąłby mnie występ tego pana który grał muzykę żydowską i spiewał poezję, cudowny mocny głos i sposob w jaki grał na skrzypcach ech......
kocham sztukę, głęboką, prawdziwą, taką która sprawia ból wewnatrz, wzrusza skłaniająć mnie do łez, pobudza do myslenia, dociera tam gdzie nikt inny nie potrafi, wierzę w reinkarnację :) i jeśli miałabym możliwośc sobie czegoś w dzisiejszym życiu zażyczyć to chciałabym urodzic się z wielkim talentem, nie ze zdolnościami bo je mam i móc piękno tworzyc i dawać innym, brak mi talentu, ale czy wtedy byłabym tym samym człowiekiem co teraz?
KOCHAM CIĘ SZTUKO



























































