7.07.2012
Chyba pech....
Tak dawno mnie tu nie było, chciałam zrobić nowy wspis trochę usprawiedliwiajacy moją dawną nieobecność i co? ..... coś się tu pozmieniało, nie mogę się nijak połapać,od razu krzyczą do mnie, że mam uaktualnić nowy interfejs bo stary i tak zostanie usuniety a szkoda bo nowy zupelnie do mnie nie przemawia to po pierwsze,
po drugie piszę nowego posta a tu czegoś mi brakuje, nie moge umiejscowić tego co piszę tak jak chcę, np. od prawej, od lewej lub wypośrodkowac nie mam tu takich znaczków jak wcześniej (czy jak to się tam nazywa), po trzecie chciałam wkleić zdjęcie i znowu jakieś nieznane dziwadło mi wyskoczyło i nie mogę teraz dodać bardzo dużego rozmiaru, pokazuje mi się tylko małe, średnie, albo duże które na moja obecna wersję bloga jest za małe i to wsyzstko zapisane kodem HTML, nie wiem czy to jakaś chwilowa niedyspoyzcja blogowa czy to coś u mnie siadło, normalnie wyć mi się chce :/ ja tak nie chcę, a może ja jakaś niekumata się zrobiłam po tej długiej przerwie. ech :(... no trudno, teraz jak sobie wygospodarowałam trochę czasu to się coś rypneło, mam tylko nadzieję że starczy mi tego czasu żeby nadgonić zaległosci i juz pędzę odwiedzić Wasze Blogusie.
CDN... mam nadzieję
15.06.2012
Letni Pan czyli.....
Wspomnienia o przYszłości ech......
;) ;) ;)
jakoś tak sentymentalnie zleciał mi tydzień, właściwie nie lubię takich stanów bo człowiek zachowuje się nienaturalnie
;););)
piosenkę zaśpiewala po raz pierwszy w 1945 Jo Stafford posluchać można TU mnie sie bardziej podoba w wykonaniu męskim, pan Clapton jest temu winny,
bo chodzi za mnią nieustannie i mnie tak "rozbiera"
;) ;) ;)
jakoś tak sentymentalnie zleciał mi tydzień, właściwie nie lubię takich stanów bo człowiek zachowuje się nienaturalnie
;););)
piosenkę zaśpiewala po raz pierwszy w 1945 Jo Stafford posluchać można TU mnie sie bardziej podoba w wykonaniu męskim, pan Clapton jest temu winny,
bo chodzi za mnią nieustannie i mnie tak "rozbiera"
25.05.2012
Niedzielna mamusia......
Daleko mi do osądzania ludzkiego postępowania, co oczywiście wcale nie znaczy że ludzkie zachowanie nie daje mi nic do myślenia
Czasami wydaje mi się że nic już nie jest w stanie mnie zdziwić ani zaskoczć w dzisiejszch czasach, jednakże są sytuacje których po prostu nie jestem w stanie ani pojąć ani zrozumieć
Chodzi mi mianowicie o mamy które OPUSZCZAJĄ własne dzieci, nie, nie chodzi mi tu o porzucanie np. po porodzie, albo o oddanie do adopcji, ale o opuszczanie czyli kobiety które są w normalnych związkach gdzie partner po części równej troszczy się o dzieci, nie rodzin patologicznych, w zwiazkach gdzie nie ma przemocy gdzie sytuacje finansowa wcale nie jest powodem do podjęcia tego rodzaju kroku, ale gdzie powodem jest trzecia osoba czyli drugi męszczyzna.
No tak, zaraz mi ktoś może powiedzieć przecież tatusiowie też opuszczaja własne dzieci żeby założyć nowy związek z nowym partnerem i przestało to kogokolwiek już dziwić, no być może ale my jako społeczeństwo przywykliśmy do tego że wychowanie pociech zawsze leży w rękach kobiety, to kobieta na ogół walczy jak lwica o swoje potomstwo chcąc zachować je przy sobie, a tymczasem coraz częściej słyszę że kobiety dobrowolnie rezygnują z własnych dzieci, bo mają dość prania, gotowania, robienia szpagatu miedzy domem a pracą. Tylko najśmieszniejsze jest to że najczęściej zakładaja nowe zwiazki, niejednokrotnie rodząc dzieci nowemu męszczyźnie lub wiążą się z męszczyzną którzy sam ma własne dziecko.
Logiki w tym żadnej bo kółko się zamyka.Osobiście nie mogę wyobrazić siebie żebym mogła opuścić dzieci które nosiłam pod sercem, żeby nie móć brać udziału w ich wychowaniu, patrzeć jak cierpią lub się cieszą, nie chcę krytykować tych kobiet i prawdę mówić nawet nie potrafię, chciałabym jednak móc zajrzęć do wnętrza tej kobiety, móć pojąć jej myśli, poczuć jej uczucia w chwili podjecia takiej decyzji, żeby móc zrozumieć.
Choć przpuszczam że statystczcnie takie przypadki są jeszcze niewielkie, ale chyba najwyszy czas zacząć to pomalu akceptować jako rzecz naturalną choć przyznaję że trudno, czy być może należy to widzieć jako szczyt emancypacji, tak czy siak panowie przgotowujcie się do nowej roli w samotnym wychowaniu swoich pociech, poczujcie na własnych barkach odpowiedzialność i trud, ale pocieszę was bo męszczyzna samotnie pchający wózek wygląda bardzo pociągająco
;) ;) ;) ;)
17.05.2012
Obrus....
Coraz wiekszą rzadkością staja się moje robótki, nie mniej jednak coś zrobłiam
Obrus powstał na zamówienie koleżanki blogerki, tzn nie, nie na zamowienie raczej w podziękowaniu, serpentyna kupiła mi specjalne igły do prac na tamborku które mogłam tylko kupić w Anglii albo w Stanach, a ponieważ nie chciała za nie pieniędzy, miała wolne życzenie :)
Nie wykazałam się co prawda wielką pomysłowościa jeśli chodzi o wzór, ale taki własnie sobie zażyczyła,
serwetę z tym wzorem pokazywałam już tutaj.
Trochę czasu zajęło mi robienie tego obrusu, ze względu właśnie na jego brak, bardzo podziwiam serpentynę że miała cierpliwośc na niego czekać, bo ja na jej miejscu już bym straciła nadzieje na jego otrzymanie.Obrus oczywiście nie jest na ławę jak tu na zdjęciu tylko na stół więc teraz może się wydawać za duży
Mam nadzieję że sprostowałam "wymaganiom" Serpentyny
* ciekawe, jak tak teraz popatrzyłam się na tamten stary post to obrus powstał mniej wiecej w tym samym czasie o czm swiadczą zerwane te same chwasty na zdjeciu *
;)
* ciekawe, jak tak teraz popatrzyłam się na tamten stary post to obrus powstał mniej wiecej w tym samym czasie o czm swiadczą zerwane te same chwasty na zdjeciu *
;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












