12.06.2010

Szprycha.....


Przygoda z rowerem zaczęła się dość wcześnie,
 mama woziła mnie do przedszkola na rowerze i ciągle mi powtarzała żebym trzymała nogi szeroko rozstawione bo mogą mi nogi wejść w szprychy, im częściej to powtarzała, tym bardziej byłam ciekawa co się stanie jak je tam wsadzę, no i wsadziłam, czy mnie to bolało czy nie, tego już nie pamiętam (pewnie i dobrze)
 :)  
    
                              
Potem jak byłam już troszkę starsza, właściwie to nie wiem w jakim wieku ale chyba jeszcze przed podstawówką, chciałam nauczyć się jezdzić na rowerze bo wszystkie dzieci miały takie ładne nowe rowery i ja im tak bardzo zazdrościłam, dostałam rower i owszem ale po moim rodzeństwie, toporny, stary i brzydki, bardzo go nie lubiłam haha


Potem już byly składaki które podczas jazdy składały się w połowie, a ja byłam "wykorzystywana" do robienia na nim zakupów ;), czego też nie cierpiałam, a jak chciałam pojeździć rekreacyjnie, to go nigdy nie było bo jeźdźiło na nim starsze rodzeństwo, taki to był przywilej jeśli było się najmłodszym w licznym rodzeństwie hahaha


A teraz nie wsiadam na niego chętnie bo wieje mi w uszy i rozsadza mi głowę z bólu i bez opaski albo stoperów w uszach żadna jazda się nie odbywa. Nie wiem czemu ale rower był dla mnie raczej środkiem transportu niż rekreacją. Pogoda piękna nic tylko na niego wsiąć i w trasę ;) tym bardziej że tu w niemczech drogi rowerowe są niemal tak dobrze rozwiętnie  jak autorstrady, a mnie wcale nie ciągnie :( 
zmuszam się czasami dla zdrowia, albo daję się zmuisić innym, żeby mięśnie trochę popracowały :) bo na starość zaczyna się rdzewieć

a może te szprychy to byl mój omen ;) ;) ;) ?

03.06.2010

Trudność pisania...


Nigdy nie miałam szczególnych zdolności do pisania
( szkoła ), a być może wtedy do pisania wagi nie przwiązywałam ( poza listami ) a być może wtedy wcale nie wiedziałam co to takiego oaza myśli, że już nie wspomnę o przelewaniu ich na cokolwiek i gdziekolwiek
Czasami myśli jest tak dużo że rozsadzają głowę ( co jest zupełnie nie dobrze dla głowy) a czasami nie ma ich w ogóle i wtedy to się nazywa odpoczynkiem ;)


Do czego zmierzam, ano to tego, jak przekazać, jak najwięcej myśli, w jak najktótszym tekście i do tego jeszcze, żeby zostać odpowiednio zrozumianym :) 
Post ten miał być zupełnie o czym innym ale Wasze komentarze w poprzednim poście, znowu skłoniły mnie do przemyśleń :)
do przemyśleń nad tym co piszę i jak piszę.


Czasami wydaje mi się że zupelnie inaczej jest odbierane to co piszę, niż mój zamiar :)
i wtedy się zastanawiam nad sposobem pisania moich myśli.
Czy piszę w sposób niezrozumiały?, zawiły?, czy też pisząc spodziewam się właśnie takich a nie innych reakcji, co z kolei powoduje że czuję się niezrozumiana hahah


Czy być może wynika to z tego że czasami nie rozumiemy tego co czytamy :) albo czytamy niezbyt dokadnie  ( co mnie samej też się zdarza )
lub czytając, być może wyłapujemy pomiedzy wierszami coś czego sam autor nie widzi
Jakby na to nie spojrzeć zawsze pozostaną jakieś wątpliwości


Każdy komentarz to nowa myśl
i do każdego komentarza można pisać nowy komentarz wyjaśniający " co autor miał na mysli " tylko po co ?
czy tak naprawdę należy wszystkiego dociekać i wyjaśniać, może jednak lepiej pozostawić
 myśli autora tajemnicą :) :) :)