02.10.2010

Niespełnione marzena.....


Planujemy dzieci, cieszymy się ich przyjściem  na świat, dotykając je przez skórę chcemy być blisko nich, chcemy przekazać im własne myśli
i nie myślimy o niczym innym tylko o ich zdrowiu

a kiedy już są, dalej myślimy o ich zdrowiu ale pomału zaczynamy w myślach planować ich przyszłość, przyszłość która dla każdego jest niewiadoma, przyszłość która nam się niespełniła, marzenia młodości które pogrzebaliśmy, marzenia które były być może tylko zwykłymi zachciankami, ale właśnie to one  towarzyszą nam przez całe życie.Tylko niestety im bardziej nam dzieci dorastają, tym bardzej się okazuje że nasze marzenia nie muszą być marzeniami naszych dzieci

moja mama chciała żebym była krawcową, ale ja jakoś nie bardzo mogłam wyobrazic siebie w tym zawodzie, jako dziesięciolatek chciałam nawet zostać zakonnicą ;) bo tak bardzo podobały mi się szaty zakonne przepasane sznurem, zajmowałam się tyloma rzeczami że starciłam rachubę w swoich marzeniach, bo tak naprawdę to wcale nie wiedziałam co chcialabym w życiu robić a może brakowało mi po prostu kogoś kto wspierałby mnie w moich marzeniach

 czy dziecko będzie aktorem, lekarzem, piekarzem, muzykiem
w jakim stopniu przyszłość naszych dzieci jest zależna od nas? czy nasze marzenia należy urzeczywistniać w dzieciach, czasami może robiąc im krzywdę, czy nie lepiej jest przełknąć wiadomość że dziecko obiera jednak inną drogę życia i po prostu je wspierać. Prawdziwy talent ponoć będzie tak silny że wybije się sam, a jeśli go nie ma, to czy czas należy pozostawić samemu sobie, mająć nadzieję że w końcu coś się wykluje, ale czy nie będzie to wtedy zmarnowany czas? Chyba jednak warto dziecko namawiać do działania, nawet jeśli jest temu przeciwne, bo tylko robiąc COŚ można odkryć u siebie samego stronę której się w ogóle nie zna.

51 komentarzy:

Bellisima pisze...

tak...to prawda..mozemy nieznacznie dziecko kierowac..ale nigdy nie stawiac swoje marzenia na pierwszym miejscu. Mnie sie udało:) corka kocha to co robi:) a ja kocham to co ona:):) serdecznie pozdrawiam

K-aha pisze...

Hmmm....

Stardust pisze...

Pieknie to napisalas, umiec we wlasnym dziecku uszanowac innego, wolnego czlowieka to wielka sztuka. Szczegolnie gdy dziecko podejmuje zupelnie nieodpowiedzialne w/g nas decyzje. Ale trzeba mu dac prawo zdobywac doswiadczenie zyciowe na wlasnych bledach. Zamiast serwowac rady bez pytania, byc wsparciem. Trudne, naprawde trudne.

Mru ♥ pisze...

najważniejsze jest wsparcie i pomoc w dążeniu do celu (nie za wszelką cenę).
z niektórych marzeń się po prostu wyrasta. choć są i takie, które pragniemy spełnić przez całe życie. wtedy warto dążyć do ich spełnienia, bo marzenia po właśnie są, aby je urzeczywistniać.

penelopis pisze...

Wiele, wiele lat temu moj tato z duzym zaangazowaniem pilnowal mnie bym regularnie cwiczyla na fortepianie...przyznam szczerze,ze nie zawsze palalam miloscia do tego instrumentu...ale moj rodzic obral sobie dosc prosta i jednoznaczna droge...:) Dzis jestem mu wdzieczna,bo po jakims czasie okazalo sie,ze muzyka stala sie dla mnie wazniejsza niz inne dziedziny zycia. Choc...hm...nie zawsze bylam zadowolona z faktu,ze trzeba cwiczyc.
Wspomnialam o tym fakcie po to by jedynie zwrocic na to,ze czasem zdarza sie,ze rodzice wyczuwaja co dla nas najlepsze...
Jesli chodzi o moje dzieci ...to najwazniejsze by byly szczesliwe i mam nadzieje,ze los podsunie im to co moze uczynic je szczesliwymi...

Anonymous pisze...

To oczywiscie zapominalska Serpentyna!

Anonymous pisze...

Masz racje, BN, mowiac ze pragnienia i marzenia dzieci trzeba uszanowac. Niemniej zdarzaja sie sytuacje iz dziecko jest na progu podjecia katastrofalnej decyzji i wierze iz obowiazkiem rodzicow jest proba dyskusji na ten temat. Nie mam tu na mysli sterowania wyboru zawodu - to powinno byc dyktowane zainteresowaniem i zdolnosciami dziecka, mam raczej na mysli decyzje zyciowe, ktore czesto sa dyktowane chwilowymi emocjami. Milego wypoczynku!

Kamila pisze...

Na szczęście, na razie jesteśmy z Olą na etapie, naiwnego naśladownictwa moich pasji... co będzie za kilka lat- czas pokarzę!

vena7 pisze...

Mam dwoje dzieci -tak strasznie różniących się-jedno pozytywnie zakręcone - jest wszędzie cierpi na brak czasu - inne spokojne ,ma czas zawsze taki żółwik - wszystko powoli..Ale zawsze mają swoje zdanie - zgadzam się z ich tokiem myslenie - pewnie ,że czasem wkroczę i powiem co ja myślę ale jestem obiektywna..Rozmową moze my rozjaśniać im mysli a co zrobią to juz ich wola ...

Anisa pisze...

Z zainteresowaniem przeczytałam Twoją wypowiedź, zgadzam sie z Tobą, aby miec szczęśliwe dziecko wychowując je musimy pamiętać aby miało prawo do własnych marzeń i w przyszłości zostało tym kim chce. Naszym zadaniem jako rodziców jest pokazywac mu świat, aby mogło wybrać to co go zainspiruje, co pozwoli mu odkryć swoje talenty. Bo najważniejsze jest to aby było szczęśliwe :)

Pchełka pisze...

drogi Blogu ..
nie miałam żadnego wsparcia..ani też nikt się specjalnie mną nie przejmował..w sprawach talentu, pasji, rozwoju....'straciłam rachubę w swoich marzeniach' - ja dokładnie tak samo..odkąd mam dzieci - jest inaczej..na pewno środowisko w którym dorastają dzieci ma na nie wpływ..pasje i zainteresowania rodziców, atmosfera w domu..co wcale nie oznacza, że będą robić w życiu to co my..albo to, co byśmy chcieli, żeby robili..no i dobrze..jeżeli otoczenie (wiele, wiele czynników..) kształtuje osobowość to chciałabym aby tak umieli w życiu wybierać, żeby byli szczęśliwi..a ja będę ich kochać.Buziak za post!

kalanchoe pisze...

Masz rację, ale najważniejsze że będzie.

Di pisze...

nieoszlifowany talent, to strata dla nas wszystkich. talent plus praca tworzą sukces. chyba, że mamy do czynienia z geniuszem, wtedy to jest prawdziwy dar od natury.

Iva pisze...

ja uważam, że należy dziecko zachęcać, nawet namawiać, ale nigdy ponad jego możliwości, wbrew jego marzeniom. Zawsze musimy pamiętać o jego dobru, ale nie przez pryzmat własnych niespełnionych marzeń. Oczywiście nie jest łatwo patrzeć na nietrafione dokonywania dziecka, które nie chce naszej rady. Trzeba wtedy tak nim pokierować, by myślało, że samo odkryć dokonuje;)
Wg mnie nie zawsze talent sam się obroni, bo talentem trzeba się dzielić, trzeba talentowi stworzyć warunki do rozwoju. Cóż po arii wyśpiewanej do lustra?

wildrose pisze...

Rodzic jest niejako obowiazany pomoc dziecku w poszukiwaniach jego zyciowej drogi, to nasza rodzicielska powinnosc.
A wiec probowac pokazac mu swiat od kazdej mozliwej strony, szukac mozliwosci rozwoju i czekac az samo cos zlapie i cos mu wyjatkowo sie spodoba.
A jesli dziecko ma marzenia, pomoc mu je zrealizowac, ale to maja byc jego marzenia, nie nasze!
Niestety zbyt czesto mylismy nasze marzenia i ambicje z dziecka, i czesto probujemy te swoje niespelnione ambicje realizowac poprzez dziecko.
Niestety! Jak napisalas, planujemy mu przyszlosc, wybieramy szkoly i czesto zbyt daleko ta nasza ingerencja w zycie dziecka wkracza!

Zdarza sie, ze z takiego naklaniania dziecka do pewnych pasji, nielubianych przez dziecko, ze w pozniejszym zyciu dziecko doznaje frustracji, nie umie sie samo odnalezc i konczy sie zupelnym niedostosowaniem do zycia i nienawiscia do rodzicow i odwrotnie rodzicow do dziecka.
I trwa takie obwnianie, dziecka: bo mu rodzice kazali... i rodziców bo przeciez chcielismy Twojego dobra!
Bo syn mial byc slynnym pianista, a jak na razie wciaz szuka swojego miejsca mimo 30 lat! ( to przyklad z mojego podworka dosc bliskiego)

anabell pisze...

Witaj BN, mnie kiedyś nie pozwolono iść do liceum plastycznego, choć miałam nawet rekomendacje od własnego, szkolnego wychowawcy.I przez wiele lat robiłam ciągle to, czego nie lubiłam.I gdy córka wybierała szkołę, bardzo dokładnie się temu przyglądałam, nie ukierunkowując jej, co najwyżej zwracając jej uwagę na pewne aspekty wyboru. Efekt- robi to co lubi i jest zadowolona.Nigdy rodzice nie powinni zbyt mocno ingerować w wybory swych dzieci, a już na pewno nie realizować swych niespełnionych marzeń za ich pośrednictwem.
Miłego, ;)

raeszka pisze...

Moja mama zawsze mnie wspierała w moich marzeniach, planach. Oczywiście niekiedy podpowiadała mi, która droga byłaby lepsza ale zawsze pozwala mi samej podjąć decyzję :).

Szkoda, że niestety są rodzice, którzy poprzez swoje pociechy chcą zaspokoić swoje chora ambicje nie bacząc na dobro dziecka ...

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Na pewno trzeba dzieci wspierać. I pamiętać, że to ich życie i powinni je przeżyć po swojemu.
I masz rację. Tylko coś robiąc można się przekonać czy nas to bawi czy nie.
Pozdrawiam serdecznie

blogniedzielny pisze...

WILDROSE-zgadza sie,ale sa dzieci ktore wyjatkowo potrzebuja naszego wsparcia i pomocy bo samo nie jest w stanie dokonac wyboru,napewno nie nalezy robic to za wszelka cene,ale namawiac sie jednak powinno,poprzeczka zawsze powinna stac ponad nami a nie na naszej wysokosci,jednak dobrze jest umiec pocieszac dziecko w niepowodzeniach i wytlumaczyc ze to nie jest tragedia,ale wlasnie nauka bo nikt z nas nie jest doskonaly, masz zupelna racje z tym obinianiem rodzicow przez dzieci,ale to wlasnie chyba jest wtedy jak rodzice sami nie potrafia rozpoznac gdzie sa te granice dobrobra dla dziecka :), ale czasami jest tak ze dziecko juz jako dorosla osoba ma zal bo nie rozumie ze nie za wszystko w zyciu sa odpowiedzialni rodzice, co z kolei sie wiaze z tym ze rodzice nie potrafia rozpoznac co dziecku jest potrzebne :)

PCHELKA-to tak podobnie jak u mnie,czepialam sie tu roznych pasji,ale brakowalo mi rozmowy i wsparcia,mam tylko gadala i gadala a co dziecku po dadaniu rodzicow skoro nie widzi ze rodzic sie angazuje w nasze potrzeby,tym bardziej jestes teraz w stanie to zrozumiec i umiec inaczej do tego podejsc,to wlasnie Twoje doswiadczenie pozwoli Ci teraz postapic inaczej :)

AGNIEszkaMD- tyko Ci pozazdroscic ze wyroslas wlasnie w takiej atmosferze,to piekne :) :)

JO-HANNAH- :) :)

kaprysia pisze...

Wydaje mi się, że najważniejsze to przekazać dzieciom ciekawość świata i poczucie własnej wartości. Od małego trzeba tez widzieć we własnym dziecku odrębnego człowieka.
Nie każdy musi być lekarzem, czy prawnikiem, ważne żeby robić to co się lubi i być w tym dobrym. Młodej na razie układa się po jej myśli, a ja starałam się zawsze ją wspierać w tym co ona chce robić i nie przeszkadzać jej własnymi niespełnionymi ambicjami.
Mnie to się niestety nie udało z różnych względów,w pracy się męczę jak potępiona, za to na starość się zabrałam za różne niby artystyczne dłubanki,a w ogóle to najłatwiej się mądrzyć jak się już ma cały proces wychowawczy za sobą hehehehehe.Pozdrowiam:)

blogniedzielny pisze...

BELLISIMA- mysle ze jednak mozna pokierowac dzieckiem,jest to bardzo trudna i mozlona praca, oczywiscie jest to wszystko uzaleznione od charakteru dziecka bo na to, to akutat nie mamy wplywu,nie kazde dziecko tego potrzebuje ale chyba najgozej jest nie robic nic tylko prawic moraly :) :)

STARDUST- to prawda, jesli wg.nas decyzja nie jest wlasciwa a dziecko sie uprze nalezy pozwolic dac mu sie "sparzyc" a potem przedyskutowac sytuacje zamiast mowic .."a nie mowilam.." ale masz slusznosc to jest baardzo trudne

MRUCZANKI-oczywiscie ze nie mozna spelnic wszystkich swoich marzen, bo trzeba mierzyc sily na zamiary,ale nalezy probowac zeby sie o tym dowiedziec, bezczynnosc jest najgorsza a chlopskie filozofowanie napewno nie pomoze, to bardzo trudne rozpoznac "wlasciwe" marzenie

PENELOPIS- jesli chodzi o muzyke to masz zupelna racje,tylko uparte "zmuszanie"dziecka przyniesie sukces,w tym przypadku nie da sie inaczej bo gra na instrumencie to bardzo ciezka i mozolna praca,ktora dziecko z gory odrzuca,ale jaki efekt jest tego cudowny jesli juz samo to zrozumie,tylko niestety na rozwijanie talentu potrzebny jest czasami pieniadz, i umozliwic dziecku to dziecku juz jest duzym sukcesem

SERPETYNA- i niestety wlasnie ta rozmowa czasami okazuje nie najtrudniejsza rzecza na swiecie

KAMILA- to jest oczywistce ze male dziecko idze sladami matki,ale wlasnie poprzez Twoje zainteresowania ksztaltujesz dziecku droge,pozwalasz mu poznawac swiat,i uczysz myslec, zycze Ci zebys miala ten dar rozpoznania co bedzie jej "konikiem" i bedziesz w stanie ja wesprzec w odpowiedniej chwili

VENA7- i tak i nie,napewno nie mozna dziecku pozwalac na wszystko,bo niestety pewnych granic nalezy sie nauczyc od malego wg. przyslowia czym "skorupka za mlodu nasiaknie tym na starosc traci" nie zawsze sie to sprawdza ale trzeba w to wierzyc ze sie uda bo inaczej wyrzadzimy sobie i dzieciom krzywde, wychowanie to wielka odpowiedzialnosc i trudna droga,ale masz racje na kazdy temat nalezy rozmawiac i go omawiac nawet jak trzeba to powtarzac tysiace razy :)

ANISA-uszczesliwic drugiego czlowieka nie jest takie proste,bo rodzice czesto kieruja sie zasada bo chcialam tylko Twojego dobra,ale to jest dobro matki a nie koniecznie dziecka,bardzo wielka sztuka jest zatrzymanie sie w odpowiednim mamencie i samemu to zrozumiec.

DI-talent,geniusz,zdolny, to w zyciu za kazdym razem ma inne znaczenie, bo chyba ten zdolny jest w najdorszej sytuacji bo wlasnie jemu chyba potrzeba najwiecej wsparcia,ktos z prawdziwym talentem czy tez geniusz potrzebowac tego nie bedzie,chyba ze pienierzy bo talent niestety tez kosztuje ;)

IVA-talentem nie mozna sie z nikim niestety podzielic,bo czy ktos majac talent plastyczny,muzyczny,moze sie nim z toba podzielic ? nie moze.. to sa rzeczy wrocodze tak jak nie mozna talentu sie nauczyc to sie po prostu ma,natomiast masz racje,nalzy stworzyc talentowi warunki do rozwolu i go w tym wspierac,to bardzo wazne,nawet jesli sie okaze ze ten talent jest niewystarczajacy,to tak pokierowac i wytlumaczyc zeby stalo sie tylko hobby,to juz jest duzy sukces

blogniedzielny pisze...

KAPRYSIA- masz zupelnie racje ale te doswiadczone wrony :) :) moga przekazac to co juz same doswiadczyly, tym ktorzy maja to jeszcze przed soba,albo sa w trakcie :) :)i choc nikt z tych niedoswiadczonych moze nie uwierzy ,ale jest szansa ze sie nad tym zastanowi :) :) :)

poczwarka pisze...

Pięknie powiedziane... To jeden z tematów do rozmyślań, które spędzają mi sen z powiek, kiedy nie mogę oderwać oczu od mojego śpiącego malucha, trzymam jego drobną rączkę i dumam... a co z tego wyniknie czas pokarze...

Anik pisze...

Temat dla mnie bardzo na czasie, bo jestem na poczatku drogi i czesto o tym mysle... Chce wierzyc, ze postaram sie stwarzac Glusiowi mozliwosci, zeby probowal szukac swojej drogi i talentow, ale bez zmuszania do czegos czego nie bedzie znosil z nadzieja ze moze jednak ktoregos dnia cos sie z tego wykluje. To takie troche podazanie za dzieckiem - przygladanie mu sie i otwieranie mu roznych drog ktorymi moze, ale nie musi pojsc...chyba :)) pozdrawiam :)

Aszka9 pisze...

Ja swoim dzieciom podrzucałam różne możliwości tak żeby "skosztowały" wszystkiego.Ale do dzisiaj nie wiem czy to była dobra metoda.Syn miał wielka biblioteczkę książek z trudem wtedy zdobywanych a i tak czytał gazety motoryzacyjne.I tak już mu zostało

Qoopka pisze...

nooo to fakt...ja chcialam byc tlumaczem jezyka angielskiego :)) rodzice na szczescie nie wywierali na mnie wplywu...tydzien przed matura orzeklam im,ze ide na architekture :)) zaakceptowali... to wielka sztuka szanowac dziecka decyzje szczegolnie te mniej powazne milego tygodnia!

violcio11 pisze...

Trudne to jest. Wydaje mi sie, ze trzeba czasami dzieckiem delikatnie pkierowac.

blogniedzielny pisze...

ANIK- nie czekaj ze sie samo cos wykluje,bo zycie jest za krodkie na bierne czekanie,obserwuj i wykorzystuj, sprobuj zastosowac,nikt nie powiedzial ze sie musi udac,ale poczucie ze sie dalo te mozliwosc naprawde uspakaja na "starosc"

ASZKA9- oczywiscie ze dobra,czy czulabys sie teraz lepiej wiedzac ze mialas szane i nic nie robilas?pewnie zarzucalabys sobie ze mialas mozliwosc a nic nie robilas a moglo byc lepiej,dzieci nie zawsze sa naszym odzwierciedleniem i moglibysmy stawac na rzesach a one i tak nie zrozumieja dlaczego,ale proby zawsze sa wazne,dzieci czasami nas niestety rozczarowuja i na to nie ma niestety zlotego srodka zeby tego uniknac to przeciez ludzie a nie maszyny.

aagaa pisze...

Przeczytałam Twoje słowa raz,potem drugi..
Mam nadzieję,że dzieciom uda się wybrać właściwą drogę,zgodnie ze swoimi pasjami. Ja im będę pomagać i kibicować.
Pozdrawiam

Nela pisze...

To zadziwiające, że dziecko już w łonie matki potrafi wykazać swoją odrębność. Niby całkiem zależne od nas maleństwo a nowy człowiek. Tak naprawdę, to dziecko i dorosły wciąż się poznają, uczą od siebie nawzajem, nawzajem wychowują i oddziałują na siebie. I jest w tym jakieś odgórne zrządzenie chyba, bo jakbyśmy nie kierowali dzieckiem, ile akceptacji i wsparcia mu nie dali, to ono i tak będzie robiło w życiu to, co ma robić, w swoim czasie, z właściwymi sobie etapami. Dzięki za post skłaniający do przemyśleń:)

iw pisze...

Trudno jest wspierać w dziecku jego marzenia, jeśli są bardzo oddalone od naszych wyobrażeń.
Ja nie wiem do końca, czy to umiem.
A przecież to było tak niedawno, kiedy to ja wybierałam moją drogę!

m. pisze...

bardzo mądre te Twoje przemyślenia. Podjęłaś dwa ważne tematy: przyszłośc naszego dziecka i jego zdrowie. Ja nie mam marzeń związanych z synem, który w tej chwili pragnie zostać listonoszem :), ja w jego wieku chciałam być kwiaciarką (teraz ten zawód nazywa się florystka), nieważne kim będzie, dla mnie na pierwszym miejscu jest jego zdrowie i zawsze tak będzie... bo to najcenniejsze
pozdrawiam

Mota pisze...

absolutna zgoda.Chociaż nie zawadzi dokonywać delikatnych korekt w zachowaniach naszych latorośli, A to czasem z powodu zwykłego lenistwa na przykład. Czułe oko rodzica jest jak barierki przy autostradzie :)

bestyjeczka pisze...

Chciałabym wskazać mojemu dziecku drogi, możliwości i perspektywy, a on wybrałby sam - zobaczymy w czasie jak mi to wyjdzie ;-) Na razie jak to dziecko ma różne dziwne pomysły - już chciał być mechanikiem samochodowym, naukowcem ostatnio ma fazę na lekarza ale koniecznie wojskowego ;D.
Ja sama wybrałam swoją przyszłość i wiem, że mogłam wybrać lepiej(?) a może tylko trawa po drugiej stronie płotu jest bardziej zielona?
Pozdrawiam i dziękuję za ten post.

ALEXA pisze...

Zachęcać TAK, ale nie po "trupach". Można bowiem przekroczyć niewidzialną barierę, gdzie kończy się zachęta, a rozpoczyna chora obsesja.
A wówczas możemy skrzywdzić nasze dziecko...

PATI pisze...

Prawdziwy talent jesli rodzice dostrzegą wczesnie i wspieraja ma spore szanse na wybicie się.Nie podejmujac kroku w rozwoju talentu mysle ze po latach to juz za pózno.Stracony czas.Wiele talentów nalezy szlifować jak najwczesniej.Madrzy rozsadni rodzice wspieraja i sa podpora dla swoich dzieci.Pomagaja obrac dobry kierunek w zyciu.
Nigdy nie mialam wsparcia.marzenia nie spelniły sie.O studiach mogłam pomarzyć.Po maturze od razu 1 czerwca w Dniu Dziecka podjelam prace,żyjąc na wlasny rachunek placiłam cene za rodzicow.

Dzis wspieram naszego synka i staram sie aby był szczesliwy.Do niczego nie zmuszam na siłe.Nie spelniam swych chorych marzen ambicji, bo rozwija sie w innym kierunku.
Zaprowadzajac Alanka w wieku 5 lat na basen(chcial pływać) na mysl by mi nie przyszlo ze po dwoch latach bedzie miał dwa srebra na swym koncie.Czas pokaze.Chcialabym aby byl szczesliwy.Bardzo go kochamy i napewno bedzie mial nasze wsparcie.Pozdrawiam.Swietny post.

Nettika pisze...

Tak często zapominamy , że dziecko jest odrębną istotą , która ma swoją własna drogę życia a nie naszym odbiciem ale czasem trzeba pokierować wskazać możliwości gdy samo nie za bardzo umie tę swoją drogę znaleźć ... Pozdrawiam serdecznie

Kasia pisze...

Ale tu ludziów. Kochana.NAleży pociech wspierać we wszystkim i nie mówić jak im coś nie wyjdzie: a nie mówiłam? Tylko nadal wspierać.Dzieci muszą popełniać własne błedy.A co do talentów to każde ma jakiś tylko często są nie odkryte.

blogniedzielny pisze...

AAGAA- zycze sukcesu,trzeba chyba jednak wierzyc ze sie uda :)

NELA- zgadzam sie z Toba czasami tak ,ale mysle ze dziecko jednak gdzeis w podswiadomosci czuje sie bezpiecznie i czuje chyba ze jest wazne dla nas jesli sie nim interesujemy :)

IW- tak chyba cos w tym jest,ale z tego wynika ze my jako rodzice tez musimy z tym walczyc:)

M- oczywiscie ze zdrowie jest wazne bo bez niego trudno w zyciu :)

MOTA- zdadzam zupelnie z Toba :)

BESTYJECZKA- haha marzenia dzieci sa cudowne,niemniej jednak zawsze trzeba byc czujnym i dobrze jest umiec wychwycic ten wlasciwiy moment zycze Ci tego :)

ALEXA- zgadza sie :)

blogniedzielny pisze...

PATI-czasami nasze smutne doswiadczenia potrafia kierowac nami pozytywne,doswiaczdenie dodaje nam rozwagi,zycze powodzenia i dalczych sukcesow bo to piekne widziesz na twarzy szczescie dziecka :)

KASIA- to prawda nie mozna za dziecko przezyc zycia,kazdy musi swoje potyczki przezyc sam ale wazne jest dac poczucie,ze nie jest sam i nadal wspierac :)

KonKata pisze...

życie pisze nam takie scenariusze , że wymyślić i najtęższe głowy nie potrafią
ale ważne jest by każdy z nas COŚ robił, nie tylko dzieci (choć je faktycznie czasami trzeba kierować, choć niektóre wiedzą czego chcą),bo kiedy dzień do dnia podobny to się cofamy w rozwoju a nie idziemy do przodu

Azalia pisze...

Według mnie największym grzechem jaki popełniają rodzice wobec swoich dzieci jest grzech zaniechania. Jeśli dziecko ma jakieś swoje zainteresowania to zamiast wspierać go w tym, pomagać rozwijać, to rodzice starają się namawiać dziecko na naukę czegoś co go nie interesuje ale jest według rodzica na czasie albo będzie opłacalne w przyszłości albo jeszcze, co się często zdarza, chcą poprzez dziecko realizować swoje niespełnione marzenia. Potem dziecko kończy szkoły, ma zawód ale nie ma do tego serca i błądzi, szukając swojego miejsca w życiu. Często jest to powodem frustracji. Nad dzieckiem trzeba sie pochylić i wsłuchać w jego duszę.
Pozdrawiam
Azalia

@rrteiss pisze...

Jadziu, założyłam blog na blogspocie, czyli tak jak Ty masz, bo chcę tylko fotki i nieco humorku, mierzi mnie krytyka, osądy co kto komu po co i dlaczego, co ja sąd ostateczny? Tylko nie potrafię tutaj skonfigurować bloga z pocztą, utknęłam. o!!! adres: http://foto-fascynacje-arrteiss.blogspot.com/
Dziękuję za wiadomość, chciałam do Ciebie napisać, jak juz to "rozgryzę" ???!!! Nie potrafię ruszyć dalej!!!!!!! Nie wygonisz mnie z Twojego bloga, niedoczekanie! To mój ulubiony!

Anonymous pisze...

Jadziu, chciałabym wysłać Ci maila, nie chce mi z bloga przesłać, error i error, a ten, na który pisałam, wyskakuje komunikat, że nieaktualny. Przepraszam za tę prywatę. Serdeczności zostawiam. Temat postu jak zwykle - trafiony. Ten anonimowy to ja - arteiss

K-aha pisze...

Tyle tu mądrości,ze aż mnie to wszystko przytłoczyło.Wniosek-nie ma gotowej recepty, każdy sam musi szukać rozwiązań. A i tak najważniejsze jest,żeby dziecko było kochane i akceptowane...Miłość i akceptacja rodziców daje dziecku poczucie wartości, którym może zawojować świat.

Mela pisze...

Jak zawsze cudowny i mądry post opatrzony pięknymi zdjęciami. Chylę czoła.

Morgana pisze...

Oczywiście pomagamy dzieciom w wyborze dróg życiowych.
Niektóre słuchają z pokorą, inne przechodzą okres buntu.
Obserwując nasze pociechy wiemy, jakie zawody na pewno odpadają na starcie. Charakter, predyspozycje,zdolności decydują o wyborze szkoły, zawodu. W tym pomagamy- my rodzice już na starcie. Ale ostateczny wybór należy tylko i wyłącznie do dziecka. Szanujmy ten wybór.
Pozdrawiam wieczorowo serdecznie :)

kalimonia pisze...

dzieci bardzo często podświadomie dążą do tego co ich rodzice.. U mojego męża np. cała rodzina to budowlańcy z zamiłowania.. a nikt ich tam nie pchał..Moje córy z kolei lgną do malowania, choć też ich nie pcham.. Ale ja też nie zostalam krawcową jak moja mama, tylko poszłam w kierunku malarstwa.. każdy jest indywidualny, trzeba tę indywidualność szanować..

kalimonia pisze...

witaj, dziękuję za podrzucenie pomysłu, rzeczywiście najlepiej będzie wejść po prostu do księgarni..hehe.. A kwiaty za życia powiadasz, no tak faktycznie racja:-) pomyślę. Dzięki

@rrteiss pisze...

Witaj:) Według mnie dzieci to nie nasza - rodziców - kopia, może przedłużenie gatunku, ale nie naszego życia, a co gorsza - nie mamy ich po to, by zrobili za nas to, co nam się nie udało i czego żałujemy czy też by poszli w nasze ślady, chyba że tego chcą. Trzeba obserwować dyskretnie dziecko, pokazywać mu wiele, innych, inne możliwości, pozwalać na błędy (kontrolowane), by mogło dokonywać samodzielnie wyborów. Dziecko, małe czy duże, musi czuć się kochane, wspierane, czuć przynależność do silnej grupy - rodziny. Ech... to temat szeroki, ale jak zwykle - trafiony u Ciebie. Pozdrawiam i zapraszam:)

Arek pisze...

Małe dzieci mały problem, duże dzieci duży problem...