05.05.2013

Praca za granicą czyli....


......koniec języka za przewodnika 
Wielu z nas  marzy się życie lub też praca za granicą z powodów takich czy innych, czemu nie, kto ma mozliwość powinień spróbowac zrealizować swoje "marzenia" bo czyż nie wydaje nam się że życie gdzie indziej jest piękniejsze? co do piękności to bym się jednak zastanowiła co do inności to napewno tak, ale równiez ta innośc co dla niektórych jest zbyt "inna" żeby móc odmienić swoje życie


               foto internet                                                                                                                                 
Wielu porywa  się z motyką na słońce ( brak języka) wydaje im się że zawojują swiatem i zrobią niewiadomo jaką karierę, tym co tak myśleli otwierają się szybko oczy a potem są zdania że obcokrajowców się wykorzystuje, ale skąd mają wiedzieć że może być inaczej skoro, nie słuchaja radia, nie oglądają tv, nie czytają gazet, bo nie umieją języka, zostają zatrudnieni na jakiś tam warunkach bo ktoś im tę pracę załatwił, coś tam podpisują nie wiedząc co a w razie nieporozumień nawet nie potrafią się odezwać.Wydaje mi się że mało kto się zastanawia nad tym że im jesteśmy starsi tym trudniej nam się uczyć, że budowanie na nowo zycia nie zaczyna sie w jego połowie, a nauka języka obcego wcale nie jest taka prosta, bo co innego jest umieć się komunikować a co innego potrafić rozmawiać.


foto internet                                                                                                                   

Mieszkam tu już dobrych nascie lat i moge śmiało powiedzieć że zarobki nie są takie rewelacyjne  jakby się co niektórym wydawało, niezależnie od tego czy jest to obcokrajowieć czy nie, zawsze się szuka możliwości płacenia pracownikowi jak najmniej,mślę że wszyscy to znają z własnego podwórka , nie będę tu mówiła że średnia krajowa jest taka czy inna bo każdy wie co znaczy średnia krajowa, to taka średnia którą mało kto zarabia, na ogól zarobki przeciętnego mieszkanca wahają się w granicach 5-12 euro za godz. przy czym 12 eu. mozna śmiało  powiedzieć że jest dużo, oczywiście jest to też wszystko uzależnione od regionu, znalezienie firmy która chciałaby zatrudnić na stałe również mozna zaliczyć do szczęscia, szczególnie jeśli nie zna się dobrze języka,  najwięcej prac jest za 400 eu. jest to mniej wiecej 20 godz. tygodniowo bez ubezpieczenia pracownika, miło widziane nadgodziny których się niewypłaca a daje się w zamian dni wolne. Coraz częsciej słychać w mediach że w rodzinie gdzie pracują dwie osoby trudno powiązać koniec z końcem i niejednokrotnie trzeba podjąć prace dorywcze, ktorych jest dosc sporo i kto "chce" to i parę groszy dorobi


foto internet                                           

Nawet jesli ktoś powie że to i tak dużo, to ja powiem żeby nie zapominać że za te pieniądze tu zarobione należy się utrzymać czyli płacić wszystkie świadczenia i pomyśleć żeby na starość też  za coś żyć bo z państwowej emerytury będzie raczej trudno, czasy spokojnej niemieckiej państwowej emerytury się skonczyły a nawet sami niemcy którzy tylko na niej polegali dziś gożko płaczą, więc  może ktoś się przyczepic i powiedzieć że skoro zarobki są takie marne jak mówię to czemu w niemczech i tak jest lepiej, nie wiem czy akurat wszystkim jest tak dobrze, (bo sporo niemców też emigruje) z pewnością mogę powiedziec że żywność jest tania w stosunku do zarobków, więc jeśli w życiu ktoś nie ma wymagań i wyobraźni na przszłość to nieźle pociągnie.
Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, z chwilą kiedy opuszczamy kraj decydując się na życie w innym państwie musimy nastawić się też na innego, rodzaju kłopoty i przeszkody, nie zapominajmy że prawda jaką nam opowiadają znajomi którzy mieszkaja za granicą jest zawsze połową prawdy. 

                                      ZDJĘCIA NIE SA MOIM AUTORSTWEM