05.05.2013

Praca za granicą czyli....


......koniec języka za przewodnika 
Wielu z nas  marzy się życie lub też praca za granicą z powodów takich czy innych, czemu nie, kto ma mozliwość powinień spróbowac zrealizować swoje "marzenia" bo czyż nie wydaje nam się że życie gdzie indziej jest piękniejsze? co do piękności to bym się jednak zastanowiła co do inności to napewno tak, ale równiez ta innośc co dla niektórych jest zbyt "inna" żeby móc odmienić swoje życie


               foto internet                                                                                                                                 
Wielu porywa  się z motyką na słońce ( brak języka) wydaje im się że zawojują swiatem i zrobią niewiadomo jaką karierę, tym co tak myśleli otwierają się szybko oczy a potem są zdania że obcokrajowców się wykorzystuje, ale skąd mają wiedzieć że może być inaczej skoro, nie słuchaja radia, nie oglądają tv, nie czytają gazet, bo nie umieją języka, zostają zatrudnieni na jakiś tam warunkach bo ktoś im tę pracę załatwił, coś tam podpisują nie wiedząc co a w razie nieporozumień nawet nie potrafią się odezwać.Wydaje mi się że mało kto się zastanawia nad tym że im jesteśmy starsi tym trudniej nam się uczyć, że budowanie na nowo zycia nie zaczyna sie w jego połowie, a nauka języka obcego wcale nie jest taka prosta, bo co innego jest umieć się komunikować a co innego potrafić rozmawiać.


foto internet                                                                                                                   

Mieszkam tu już dobrych nascie lat i moge śmiało powiedzieć że zarobki nie są takie rewelacyjne  jakby się co niektórym wydawało, niezależnie od tego czy jest to obcokrajowieć czy nie, zawsze się szuka możliwości płacenia pracownikowi jak najmniej,mślę że wszyscy to znają z własnego podwórka , nie będę tu mówiła że średnia krajowa jest taka czy inna bo każdy wie co znaczy średnia krajowa, to taka średnia którą mało kto zarabia, na ogól zarobki przeciętnego mieszkanca wahają się w granicach 5-12 euro za godz. przy czym 12 eu. mozna śmiało  powiedzieć że jest dużo, oczywiście jest to też wszystko uzależnione od regionu, znalezienie firmy która chciałaby zatrudnić na stałe również mozna zaliczyć do szczęscia, szczególnie jeśli nie zna się dobrze języka,  najwięcej prac jest za 400 eu. jest to mniej wiecej 20 godz. tygodniowo bez ubezpieczenia pracownika, miło widziane nadgodziny których się niewypłaca a daje się w zamian dni wolne. Coraz częsciej słychać w mediach że w rodzinie gdzie pracują dwie osoby trudno powiązać koniec z końcem i niejednokrotnie trzeba podjąć prace dorywcze, ktorych jest dosc sporo i kto "chce" to i parę groszy dorobi


foto internet                                           

Nawet jesli ktoś powie że to i tak dużo, to ja powiem żeby nie zapominać że za te pieniądze tu zarobione należy się utrzymać czyli płacić wszystkie świadczenia i pomyśleć żeby na starość też  za coś żyć bo z państwowej emerytury będzie raczej trudno, czasy spokojnej niemieckiej państwowej emerytury się skonczyły a nawet sami niemcy którzy tylko na niej polegali dziś gożko płaczą, więc  może ktoś się przyczepic i powiedzieć że skoro zarobki są takie marne jak mówię to czemu w niemczech i tak jest lepiej, nie wiem czy akurat wszystkim jest tak dobrze, (bo sporo niemców też emigruje) z pewnością mogę powiedziec że żywność jest tania w stosunku do zarobków, więc jeśli w życiu ktoś nie ma wymagań i wyobraźni na przszłość to nieźle pociągnie.
Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, z chwilą kiedy opuszczamy kraj decydując się na życie w innym państwie musimy nastawić się też na innego, rodzaju kłopoty i przeszkody, nie zapominajmy że prawda jaką nam opowiadają znajomi którzy mieszkaja za granicą jest zawsze połową prawdy. 

                                      ZDJĘCIA NIE SA MOIM AUTORSTWEM                                              

43 komentarze:

Kuba pisze...

Witaj.

Tam...jasne,cudów nie ma.Wszystko to,co napisałaś jest prawdą-ciężka praca,język.Znam temat bardzo dobrze.

Ale tutaj jest-dno!!!KUBA

vojtek pisze...

Pozdrawiam Twojego tatę -wędkarza:) Wędkowanie to dla mnie głównie odpoczynek od codzienności. Zmiana otoczenia, inne powietrze itp.
Czy się Pochód lubiło czy nie to było czuć atmosferę wielkiego święta. Przykra sprawa, ale teraz takiej atmosfery żadnych świąt nie czuję.
Może tak ma być? Sam nie wiem.
Ciekawa sprawa :)
W każdym razie jak widac na blogu z nie przymuszonej woli szedłem w dwóch pochodach:)
I jeszcze byłem na weekendzie. To się nazywa WIELKA MAJÓWKA :)

Dobry tekst, prawdziwy. Pracowałem w Irlandii ,Francji i Anglii, więc wiem o czym piszesz.
Prawie każdy tak jak w swoim kraju tak i na emigracji liczy na fart czyli szczęście. Ale taki fart ma znikoma ilośc osób. Ciężka praca, tytaniczna nauka języka to dopiero coś wyjdzie. A DOBRZE TO JUŻ BYLO. Zarówno w Niemczech jak i w Polsce.
To jest fajne i prawdziwe powiedzenie.
Za komuny pracowałem w Anglii. Wtedy przelicznik funta był taki, że po przyjeździe do Polski byłem ZAMOŻNYM CZŁOWIEKIEM. Teraz absolutnie tak nie jest. To znaczy z tym przelicznikiem.
Pozdrawiam Ciebie i idę robić śniadanie do pracy. Arbeit to arbeit. :)
Nie ma lekko :)
Vojtek

Serpentyna pisze...

Pewnie ze znajomosc jezyka kraju w ktorym sie pracuje jest nieodzowna I bardzo pomocna, nie tylko ulatwia codzienne funkcjonowanie ale pomaga w znalezieniu pracy, umila kontakty, pomaga nie czuc sie kompletnie obcym. Wielka prawda jest zwlaszcza wowczas gdy nie przyjezdza sie w celu zarobku I szybkiego wybycia ale stalej emigracji - gdyz w takim kraju buduje sie nowe zycie sobie I potomkom I wtedy nie ma "ze jakos przetrwam" te pare lat, wtedy powinnismy stworzyc sobie naprawde domowe warunki. Wydaje mi sie ze podobnie z zarobkami - co innego gdy przyjechalismy w tym konkretnym celu a co innego gdy musimy mieszkac I zyc na stale. Z tego co widzialam przez 30 lat emigracji 95 % emigrantow doskonale sobie radzi I nie ma problemu z przystosowaniem sie do nowego.Serdecznie Cie pozdrawiam.

kaprysia pisze...

Samo życie:)To jak różnica pomiędzy wycieczka, a emigracją. Na krótko fantastycznie, na zawsze ciężko. W ogóle jakoś ciężko;) Wszędzie. Albo mnie nie chce się pracować, hehehehe
Pozdrawiam serdecznie:)

rennata pisze...

Wiem,jak to jest.Sama mieszkałam i pracowałam za granicą.Pomimo tego,że szybko nauczyłam się języka,i tak zawsze byłam gorzej opłacana ,niż tubylcy.Ale to było dawno,nie było jeszcze nieszczęsnego Euro i mogłam,za zarobione pieniądze całkiem przyzwoicie żyć.Tyle,że wtedy jeszcze byłam sama,bez zobowiązań.Teraz byłoby dużo trudniej.Nigdzie za granicą nie ma cudów,wszędzie trzeba ciężko pracować,żeby zarobic,tyle,że ten "przelicznik" z waluty obcej,jak Euro czy funty jest wciąż korzystny.Najgorsze jest to,że kiedyś może nastąpić taka sytuacja,kiedy trzeba będzie znowu szukać pracy za granicą...:( U nas z pracą jest bardzo niepewnie,pomysłów dobrych na własną działalność brak...takie czasy:(

wildrose pisze...

Gdybym sie jeszcze raz urodzila wyjechalabym z tego kraju gdziekolwiek byle dalej. To co piszesz to wszystko prawda, ale... to co tutaj sie dzieje to czysta kpina z czlowieka, nie Wiesz ile masz pracowac, za ile, czy dostaniesz emeryture czy nie? Prawo dziala wstecz, a ustawy przedstawiciele naszej wladzy pisza pod siebie a nie pod spoleczesntwo czy dla jego dobra...

to taka moja osobista sugestia :)

Pozdrawiam emigrantke i zazdroszcze!

Jestem3xl pisze...

...wiem, ze nie ma cudów ale chociaż jest porządek i w urzędach pomogą...

lewym okiem pisze...

KUBA
szkoda a takby sie chcialo zeby bylo normalnie

VOJTEK
dziekuje za pozdrowienia, boze Ty to pol swiata zjechales :)odwazny z ciebie czlowiek :)w polsce bylo dobrze??no moze i bylo co dla niektorych ale nic w niej nie bylo no moze poza praca

RENATA
ja mysle ze czasy zaczynaja byc podobne w kazdym kraju w europie, przestaje byc cokolwiek pewne

WILDROSE
ja mysle ze chyba niechcialabym sie jeszcze raz rodzic ;)wiesz najciekawsze jest to ze niemcy zaczynaja przechodzic to co ja juz w polsce znalam, mysle ze juz nieczego tak naprawde nie mozna byc pewnym.

JESTEM.....
to fak jesli chodzi o urzedy to faktycznie ludzie sa bardziej pomocni i sympatyczniejsci jak w polsce, ale to wynika chyba raczej z kultury narodu

lewym okiem pisze...

SERPENTYNA
masz racje, ale z tym przystosowaniem sie do roznie bywa przynajmniej tu, nie kazdy potrafi sie zintegrowac, no jakos ciagna bo co im innego pozostalo

KAPRYSIA
Ech..... mnie sie juz tez tyle rzeczy nie chce :)

Szczesliwa kobieta pisze...

A tak, wielu tak myśli: "Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma", ale kiedy sami "tam" dotrą, wtedy niestety widzą, że: "Wyszło szydło z worka" i "Nie wszystko złoto, co się świeci", bo i tak: "Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej"...:)))
Ja mieszkam w Niemczech 24 lata i dopiero od paru lat wiem, że tu jest mój dom. Nie narzekam na to co mam, choć łatwo nie było. Oj, nie! Jestem szczęśliwa, bo szczęśliwą chcę być.

Dziękuję za wizytkę!
Też tak właśnie w swoim wpisie: "Zdrowotna moc lasu" zaznaczyłam, że efekty terapeutyczne kontaktu z lasem są niezaprzeczalne. Najnowsze badania je potwierdzają.
Jeśli oczywiście osoby korzystające z "kąpieli leśnych" - nie mają problemów z pyłkami.

Pozdrawiam serdecznie! Halszka

Di pisze...

patrząc na te roziskrzone fotki spawaczy, ogarnęła mnie nostalgia :D przypomniał mi się kolega, który był na kursie spawania :D

Grzegorz Sabała pisze...

Popieram w pełni to, co napisała Ania (Wildrose). Gdybym miał taką możliwość, i gdybym posiadał możliwość przewidywania przyszłości, też bym dokonał innego wyboru. Ten kraj (piszę celowo "Ten kraj", jest nienormalny. Ta nienormalność, mierzona jest głupotą swoich rządzących elit.
Teraz jestem za stary i za dużo mam do stracenia - czegoś tam się człowiek dorobił, dzięki pracy na etacie i dodatkowej działalności gospodarczej. Nie ma jednak nic za darmo, ale to inny temat.
Zasmakowałem przez rok - pracy za granicą (Niemcy) i wiem czym to pachnie. Szybko się przystosowałem. Po miesiącu potrafiłem porozumieć się w sklepie, po trzech potrafiłem opowiadać kawały - mimo, że wcześniej nie miałem z tym językiem do czynienia. No może w Czterech Pancernych lub w Stawce ... :) Byli ze mną tacy koledzy, że po roku bytności, nadal nie potrafili liczyć do dziesięciu. Wszystko więc zależy od psychicznego nastawienia się, woli nauki,chęci poznawania nowego i determinacji. Skończył się kontrakt w Niemczech, były wielkie plany wyjazdu, lecz stan wojenny wszystko pokrzyżował, a potem? Jak było potem, to większość z nas wie - ja też uwierzyłem w bajki. Gdybym wtedy wiedział, że będzie tak jak jest, prawdopodobnie mieszkał bym w Australii lub w US - bo takie miałem plany.
Trzymajcie się więc wszyscy Ci, co przebywacie na tak zwanej obczyźnie i nie martwcie się, bo we własnym kraju też można być obcokrajowcem - wcale nie wyjeżdżając. Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

What i don't realize is in reality how you're not really much more well-appreciated than you may be now.
You are very intelligent. You recognize thus significantly
when it comes to this subject, made me personally believe it from a lot of
various angles. Its like women and men aren't involved except it's one thing to
accomplish with Lady gaga! Your own stuffs outstanding.
Always care for it up!

Review my blog post; busty blonde posing

Meg pisze...

...moja druga połówka od miesiąca pracuje za granicą...zna język, wraca na weekend do domu ale...to nie te czasy, kiedy było dobrze...dziś tam króluje brak szacunku...szczególnie gdy pracuje się u...Polaka!
Serdeczności:)

lewym okiem pisze...

SZCZESLIWA K.....
ponoc jak sie chce to wszystko mozna,:)nigdzie nie jest latwo jak najczescjej nam sie wydaje,spokoj i stabilizacja jest najwazniejsza, bo wtedy czujemy sie bezpieczni

DI
dobrze ze przywrocilam Tobie takie wspomnienia :)

GRZEGORZ
zawsze jest smutne kiedy we wlasnym kraju nie jest tak jak powinno byc,mnie tez z kraju nie wypedzil dobrobyt tylko to co kazdy potrzebuje , pracy i poczucie bezpieczenstwa w przyszlosci, z tym ze ja tu niczego nie musialam rozpoczynac od nowa,choc juz myinelo dobrych lat to caly czas jest mi przykro ze w polsce po mimo tych uplywu lat nie wiele sie zmienilo, pewnie ze wysiklu troche potrzeba bo nikt nikomu za darmo nie daje, decyzje sa trudne do podejmowania, a przyszlosci na szczescie nikt nie zna

MEG
to prawda polacy za granica sa okropni dla swoich rodakow, sama obserwuje ma codzien i to nie tylko jesli chodzi o prace ale tez o zwykle kontakty, raczej nie chcialabym pracowac u rodaka za granica, zycze wytrwalosci drogjej polowce, albo szczescia w zmianie pracy

vojtek pisze...

Tak w NY na przykład Bronx jest taki. Kompletne rudery. Na Pradze jest bardzo dużo zabytkow. Też przemysłowych. Lecz większość z nich chyba popadnie w ruinę. Tak niestety wygląda. To jest po prostu GETTO i stamtąd dzieci, młodzież mają małe szanse się wybić. Nasiąkają tym od urodzenia.
Jeśli chodzi o miłość to ja też tego POJĄĆ NIE JESTEM!
Ale tak było!!!
I też się przekonałem z autopsji jeśli chodzi o moją dalszą kuzynke z Texasu. Zamozną, wykształconą. Mającą dom w Polsce i w Texasie. Tylko wódy nie było. Poznała ta Pani dr.inż. menela z Pragi i "pożyczyła" mu 36 tysięcy zł. I nigdy tego nie odzyskała. A PRZESTREGAŁEM JĄ! Była zaślepiona. Jak go postraszyła więzienme(jak ochłonęła) to powiedzieł Jej "W WIĘZIENIU TEŻ SĄ LUDZIE"
Mniechciała pożyczyć na autko 15 tysięcy dolarów. A ja Jej na to: O. JA CI TEGO NIE ODDAM BO NIE ZARABIAM TYLE. I oczywiście nie wziąłem bo jestem z ŻOLIBORZA INTELIGENSKIEGO(tak się ta część kiedyś nazywała) Hahahah!
I jestem biedniejszy o 15 tys. $$$$$$$$$$$.
Miałem to kiedyś opisać ale mi zabroniła Jej siostra. Bo ma mądrzejszą siostrę w Krakowie :)
Najlepsze scenariusze pisze życie. Tragiczne też.
Vojtek się wymądrzył.

A wracając do Twojego posta to w Amsterdamie jak się pytaliśmy o ulicę, to najcześciej pokazywali nam to na mapie na komórce.
I ja uzywam tego urządzenia typu PYTANIA SIĘ TUBYLCA :)
Vojtek

urden pisze...

Zawsze nie mogłem wyjść ze zdumienia nad głupotą ludzi wyjeżdżających do pracy bez znajomości podstaw języka i kultury danego kraju. Głośna była swego czasu historia młodego małżeństwa, któremu socjal w Szwecji chciał odebrać dzieci ze względu na "niewłaściwe" metody wychowawcze rodziców. A najśmieszniejsze było to, że matka rozmawiając z urzędniczkami, nie rozumiała tego o czym one mówiły. Zgadzam się z Grzegorzem, że nie ma w Polsce życia dla kogoś, kto znając przecież język i kulturę tego kraju, bo jest tu urodzony i wychowany, chce do czegoś uczciwie dojść. I, gdybym był młodszy, albo jak napisała Wildrose gdybym mógł się urodzić jeszcze raz, wiałbym stąd byle dalej raz na zawsze. Ale podobnie jak Grzegorz, w tej chwili za wiele mam do stracenia. Chociaż, kto wie.... Pozdrawiam wszystkich Polonusów.

lewym okiem pisze...

VOJTEK
to prawda wyjscie z takiego srodowiska jest trudne jest bardzo trudne,zawsze mam wrazenie byc moze i tak jest ludzie prymitywni i zakarzeni zgnilizna nie moga splodzic geniuszy no czasami sie to zdarza :)a im wieksza bieda tym wiecej alkoholu i dzieci.a inteligencja ??? nie zawsze idzie ze zdrowym rozsadkiem,

jesli chodzi o jezyk, oczywiscie ze trudno znac jako turysta wszystkie jezyki swiata i na poruzumienie sie wystarczy tlumacz nawet w komorce :)

URDEN
masz racje,ale nie zapomnijmy ze wyjezdzaja wszyscy i ci co nie swieca intelig. jak i ci sprytniejsi tych drugich moze troche mniej, dlatego nie daja rady poza granicami,czesto traca prace albo nie moga jej znalesc i siedza latami na socjalu bo twierdza skoro im panstwo daje to dlaczego sie wysilac ot mentalnosc polaka,nie przecze ze nie masz racji i nie chce tez powiedziec ze az tak strasznie zle jest za granica,a w polsce dobrze,normalny czlowiek che zarabiac i muc sie z tego utrzymac plus jeszcze pare innych spraw,oczywiscie zawsze widzimy tylko siebie i wlasny kraj w ktorym jest nam zle i w koncu ma sie kiedys dosc,teskni sie za normalmym zyciem,chcialam tylko przekazac ze nigdzie nie ma cudow jest tylko inaczej, kto wie moze gdybys sie po raz kolejny urodzil niebyloby juz to ci potrzebne




jadwiga pisze...

wszystkim się wydaje, że za granica zawsze lepiej, lepiej to już było a teraz wystarczy jak jest nieźle
j

Szczesliwa kobieta pisze...

Dziękuję za miłą wizytkę oraz życzę, aby z tym czmychnięciem za granicę w lecie się udało. ;)))
Pozdrawiam serdecznie! Halszka

Jacek pisze...

Być może niektórzy porywają się z motyką na słońce, ale szybciej nauczą się języka zderzając się z rzeczywistością i nie mając wyboru. Są też tacy, którzy wrócą i będą narzekać.
Jak najbardziej warto spróbować, bo standard życia jest zupełnie inny, a dzięki zarobionym pieniążkom, realizować swoje marzenia.

lewym okiem pisze...

JADWIGA
tak mysle ze jednak najwaznieisze jest poczucie bezpieczenstwa, czyli praca :)

JACEK
wiesz co innego jesli sie jedzie na zarobek a co innego jesli w danym karaju trzeba zyc, co wcale nie znaczy ze jest bardzo zle, chcialam tylko powiedziec ze oczekiwania nasze sa bardzo duze a zeczywistosc inna,co do nauki jezyka, hmmm powiedzmy ze sie ucza a i owszem mowia ale nie umieja jezyka, jesli rozumiesz o co mam na mysli,osobiscie uwazam ze dobrze ze mamy mozliwosc wyjazu za granice bo nic tak nie ksztalci jak podroze

ExRa pisze...

A ja jeszcze dorzucę jedną kwestię, mianowicie chodzi mi o naukę polską, a raczej finansowanie naukowców, nazwijmy to średniego i wyższego szczebla. W Polsce w placówkach naukowych lub naukowo dydaktycznych średnie stypendium doktorskie wynosi 600 - 1500 zł, przy czym w ogromnym wypadku jest to jedyne źródło utrzymania się doktoranta, który jak ma szczęście pracuje na swój doktorat jedynie 8 h dziennie. W Europie nam bliższej i dalszej stypendium to waha się w granicach 1500-3500 euro...przy czym często jest to już kwota "tax free" a wszelkie świadczenia socjale i medyczne pokrywa placówka naukowa. Najczęściej zapewnia też ona zakwaterowanie, którego koszt ( średnio 250-500 euro/month) często, częściowo jest przez nią pokrywany. Mało większość Uniwersytetów i Instytutów badawczych pomaga w sprowadzeniu rodziny, którą otacza pakietem świadczeń socjalno-medyczym. Natomiast osoba, która już jest PhD (dr) zarabia o niebo lepiej za granicą niż prawdopodobnie kiedykolwiek mogłaby zarobić w PL. Jakkolwiek aby dorwać się do takiej posadki, trzeba po za perfekcyjnym opanowaniem języka i tytułem mgr/dr na koncie wykazać się sporymi sukcesami na danym polu, bo konkurencja jest wielka.

laviolette pisze...

wiem coś o tym, też mieszkam za granicą :)

Anonimowy pisze...

My partner and I stumbled over here by a different web address and
thought I may as well check things out. I like what I see so now i'm following you. Look forward to exploring your web page yet again.

Check out my weblog - reklama stary lubin

Anonimowy pisze...

Oh my goodness! Amazing article dude! Thanks, However I am having difficulties with your RSS.
I don't know the reason why I can't subscribe to
it. Is there anybody having the same RSS problems?
Anyone who knows the answer will you kindly respond? Thanks!
!

Stop by my web-site :: praca w domu

Anonimowy pisze...

I'm amazed, I have to admit. Seldom do I encounter a blog that's equally educative and engaging, and without a doubt,
you've hit the nail on the head. The issue is something too few folks are speaking intelligently about. I'm very
happy I came across this in my hunt for something
regarding this.

Here is my weblog praca w niemczech

Anonimowy pisze...

Hi there, just wanted to tell you, I liked this article.

It was helpful. Keep on posting!

my blog post ... praca za granicą

Anonimowy pisze...

Woah! I'm really digging the template/theme of this website. It's simple, yet effective.
A lot of times it's tough to get that "perfect balance" between superb usability and visual appeal. I must say that you've done
a fantastic job with this. Additionally, the blog loads very fast for me on
Internet explorer. Exceptional Blog!

Check out my homepage :: praca za granica

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
opiekunka osób starszych praca pisze...

na krótką chwilę dobrze, na stałe gorzej. Wszystko co nowe wydaje się ekscytujące ciekawe i lepsze.

Opiekunka pisze...

świetny artykuł,bardzo przyjemnie się go czyta

Joasia pisze...

Z chęcią pracowałbym za granicą. Ale z zawodu jestem grafikiem, gdzie ten anglieski trzeba mieć opanowany.

Opieka Niemcy pisze...

Dobry tekst! ja pracuje jako opiekunka w Niemczech i jestem raczej z tego zadowolona, ale trochę bez sensu jest to, że krążę między domem, a miejscem pracy tak co dwa, trzy miesiące.
Swoją drogą zapraszam na mojego bloga opieka-niemcy24.pl może i tam ktoś znajdzie coś dla siebie

Milena pisze...

Gorzki ten twój post...ale to prawda...bo ważne jest żeby widzieć nie tylko sam cel ale i drogę do celu.

Finlandyn pisze...

Myślałem, że sprawy mają się trochę inaczej, ale też tak może być.

w UK pisze...

W moim przypadku praca w chłodni przy rozbieraniu ryb teraz przed świętami to jest spory zap..; stopy do kostek są zamarznięte po 8 godzinach pracy. Firma stawia na wydajność, m.in. za przerwy nie płacą, inaczej jak u nas.

Daria Roch pisze...

Jak więc widać - ciężko jest pracować za granicą. Dlatego warto czasem zrozumieć osoby ze wschodu, którzy przyjeżdżają do pracy fizycznej na produkcji, aby mogli utrzymać na wschodzie swoje rodziny.

bpwh pisze...

bpwh.pl Ranking Agencji Pracy w Holandii

http://bpwh.pl pisze...

http://bpwh.pl Ranking Agencji Pracy w Holandii

Anonimowy pisze...

Każda praca jest pracą, za odpoczywanie niestety nikt nie płaci. Wyjazd za granicę często wiąże się z jakimiś wyrzeczeniami oraz pracą nad samym sobą. Jeśli ktoś się na nią zdecyduje, a sądzę,że warto z wielu powodów, to przede wszystkim należy zadbać o odpowiednie miejsce dla nas, o bezpieczeństwo oraz komfort pracy. Moim zdaniem takie rzeczy jest nam w stanie zagwarantować tylko dobra, sprawdzona agencja, których jest całkiem sporo. Sam wyjeżdżałem z mg solutions, gdybym miał wyjeżdżać w tym momencie wybrałbym tę samą agencję, bo byłem bardzo zadowolony z naszej współpracy, tego jak mi pomagali, jakie oferty przedstawiali i jaką dostałem. Było dokładnie tak jak tego oczekiwałem.

Nicejob pisze...

Pracowalem za granica poprzez agencje posrednictwa pracy Nicejob i szczerze bardzo ja polecam!
Dla zainteresowanych podrzucam link https://nicejob.pl

capital pisze...

Na pewno pieniądze zarobione za granicą są nie do porównania do tych w Polsce, warto próbować.