16.12.2012

Narzeczon(y)a......



Chociaż uważam że jęzk polski jest bogaty w słownictwo to jednak czasami brakuje nam odpowiednich znaczeń. Za moich czasaów ;) tzn właściwe nie, za moich czasów wstydem było powiedzieć że się ma narzeczonego, wtedy miało się chłopaka, narzeczony brzmiał baaardzo staromodnie, chłopak był cool i określenie CHŁOPAK, był tak do mniej wiecej 28-30 roku życia, potem było już to podejrzane, no bo jak długo można mieć chłopaka, wkońcu chrześcijaństwo nakazywało taki związek zakończyć małżeństwem i tu zaczynał się problem bo jak określić niekończonce się chodzenie ze sobą.O tych co się decydowali na bycie razem bez zalegalizowanego związku, spotykały mniej przjemne okreslenia takie jak, "życie na kartę rowerową" " na kocia lape" "zycie z jakims facetem" "zyje z baba" albo jeszcze brzydszym określeniem było "życie z przydupasem" mające dobitnie okazac pogardę dla takiego związku.W związku w którym było/jest wspólne dziecko określa się mianem konkubitatu brzmi równie beznadziejnie, mnie to przypomina coś na wzór fabryki (kombinat) ;) ;) . przecież dziecka nie można mieć z narzeczonym ;) ;) ;) ;) .Znaczenie KAWALER zastapilo slowo SINGEL, mnie bardzo się podoba bo jest zwrotem neutralnym, to osoba ktora jest bez drugiej polówki :) niezależnie od wieku, no bo własnie ten wiek tez odgrywa tu zasadniczą rolę. Mloda osoba, kawaler, panna było jeszcze do przyjęcia, ale znaczenie zmieniało się już niestety właśnie z wiekiem, STARY KAWALER, STARA PANNA czyli znowu źle świadczyło o danej osobie no bo skoro dojrzaly męszczyzna/ kobieta żyje sam to napewno coś z nim/nią nie tak.


Mnie tu brakuje odpowiedniego słowa określajacego związek dwóch osób pełnoletnich ( bo młodociani mają swoją pierwszą miłość tu można powiedzieć PRZJACIEL) żyjacych ze sobą niezaleznie od wieku i od tego czy ma sie wspólne dziecko czy nie, co prawda często się mówi że ma się przyjaciela lub partnera, no ale przecież znaczenie przyjaciel nie mowi nam o związku żyjacych ze sobą dwojga ludzi, tylko przyjazni a partner no też trochę dziwnie brzmi, bo partner to raczej osoba z którą prowadzi się jakiś wspólny interes i rozdziela uczucia, jest takie trochę sztywne, no chyba że wspólna droga życiowa jest dla kogoś interesem ;) ;). i tu własnie bardziej byłabym skłonna wrócić do zwrotu narzeczony(a)  bo jakoś symatycznie mówi to o dwojgu  ludzi kiedy mówimy że Gosia (lat 50 )albo Jurek ( lat 60) przyjdzie ze swoim narzeczonym( ą) a nie ze swoją albo swoim czyli po prostu" z kimś tam " Tak więc osoby żyjące ze soba w związku niezalegalizowanym nie mają właściwie sympatycznego, ogolnego slowa okreslajacego ich wspolny stan pozycia. Język jest żywy, rozwija się, więc może kiedyś powstanie zupełnie nowe określenie albo po prostu zostanie zapożyczone co wcale nie byłoby takie najgorsze i chyba w zasadzie potrzebne
:) :) :) :)


12 komentarzy:

Dobrochna pisze...

Póki co ,mówię zwyczajnie: ta para, ale nigdy ten par, bo pary męskiej nie znam akurat, ale sąsiadka zna i mówi : ten par...Pozdrawiam serdecznie.

Figo pisze...

Faktycznie trudno czasem pewne relacje nazwać...

Anonimowy pisze...

Masz racje, LO - kazdy zwiazek ma pewien stopien zazylosci i swa wlasna legalna forme i powinno istniec slowo dokladnie je okreslajace a przy tym nie ponizajace czy splycajace. Wg mnie narzeczenstwo to wiecej niz zwykla znajomosc i wspolzycie a partnerstwo kojarzy sie z biznesem. Takich ktorzy zyja razem i maja dziecko wlasnie tak okreslam chociaz zmusza do uzycia kilku slow na okreslenie ich zwiazku. Z ucalowaniami - Serpentyna

Hanna pisze...

Zgadzam się z Serpentyną. Serdeczności.

La vie est belle i ja tez pisze...

Nie mozna byc narzeczona przez cale zycie? A slowo partner na okreslenie kogos z kim zyje i dziele zycie jest... okropne!
Serdecznosci
Judith

urden pisze...

Użyłbym określeń partner, partnerka, gdyby nie to że odnoszą się również do związków homoseksualnych.

Meg pisze...

...przychylam się do określenia narzeczona...bo nią jestem :)...nie znoszę wręcz określenia konkubina...
Serdeczności!
Ps...zapraszam na drugi blog
megg68.blogspot.com

Di pisze...

a prawnie to chyba zwie się Konkubent/Konkubina :)brzmi jak obelga :)

lewym okiem pisze...

DOBROCHA
no tez niezle np krysia przyjdzie ze swoja para :) a jesli jest to zwiazek gejowski to bedzie ze swoim parem ;)

FIGO
ano trudno dlatego chyba bardziej bym powrocila do nazwy narzeczenstwo,narzeczony niz partner

SERPENTYNA
no wlasnie ja tez bylabym bardziej sklona to nazwy narzeczenstwo, tylko wtedy trzeba jeszcze cos dopowiedziec, a wygodniej byloby miec tylko jedna nazwe bez zbednych tlumaczen

HANNA
:) :) :)

LA VIE.....
pewnie ze mozna ale tak sie wtedy myslao, ze narzeczony tylko na jakis okres wzajemnego chodzenia :) :) :)

URDEN
no nie wiem mnie zawsze sie kojarzy slowo partner z biznesem a nie ze wspolnym zyciem jesli chodzi o homosek. to faktycznie nie wiadomo jakby taki zwiazek nazwac dlatego wlasnie brakuje mi tu takiej neutralnej nazwy dla wszystkich

MEG
:) :) :) i chyba tak powinno zostac tylko jakos wyszlo to z mody z tego co zauwarzylam a szkoda,konkubina,konkubent to okropnie brzydko brzmace slowo tez go nie lubie

DI
zgadzam sie :) :) :)

ikroopka pisze...

Dla par długo-ze-soba-będących- nie jest nadużyciem, moim zdaniem, przedstawianie partnerów jako mąż/zona - że nieślubnych?
co komu do tego:)

anabell pisze...

Jak się tak zastanowić to język polski jest niezmiernie ubogi w zakresie kontaktów damsko-męskich oraz anatomii z tymi kontaktami związanej.Osoby żyjące razem bez ślubu, są przez większość naszego społeczeństwa potępiane, tylko nie za bardzo rozumiem dlaczego. Nie wiem dlaczego ma się cieszyć szacunkiem jakiś zwyrodnialec typu "damski bokser", który ma papierek z Urzędu Stany Cywilnego, a potępiany porządny facet, który szanuje kobietę z którą mieszka.
Co do słownictwa- ja bym jednak została przy związku partnerskim, bo słówko "narzeczony"/a sugeruje, że to będzie z czasem związek małżeński. W moim kręgu znajomych nikt nie wnika czy dana para jest związkiem małżeńskim czy też partnerskim. Najczęściej się mówi, że np. Zosia przyjdzie ze swoim....i tu pada po prostu imię. Nikt nie docieka czy to mąż czy nie mąż czy też może chwilowe zauroczenie. Nasi rodacy są niebywale wścibscy, nietaktowni i nietolerancyjni. Pamiętam jakie wywołałyśmy kiedyś z moją koleżanką zgorszenie- pojechałyśmy na ślub córki jej kuzyna same, bez mężów i na pytające spojrzenie
jednej z kuzynek koleżanki ona powiedziała: "wiesz, zmieniłyśmy orientację seksualną". Tamta się zapowietrzyła i dalszych pytań już nie było.Obie nie lubimy dociekliwych pytań.Skoro przyjechałyśmy same to była tylko nasza sprawa, co komu do tego?
Konkubinat- niemile brzmiące słowo.
Miłego, ;)

iw-nowa pisze...

Wychodzi na to, że jedynym oficjalnym słowem jest konkubent-konkubina :)
A brzmi strasznie :)
Ja też wolę używać słowa mój i imienia.
pozdrawiam!