05.08.2012

Baba Jaga i inne kleszcze....


Kto się wychował na bajkach to pewnie zauwarzył że własciwie zawsze były one przeplatane przemocą, złem, strachem i cierpieniem a las był doskonałym symbolem tajemniczości, nawet Smerfy tak bardzo pokojowe, miały swojego Gargamela


 Nie pamiętam czy jako dziecko bałam się lasów gdzie mieszkała  Baba Jaga, wilki, rabusie no i babcia Czerwonego Kapturka. Dzisiaj kiedy wchodzę do lasu zawsze wraca mi ten sam obraz z dziecinstwa kiedy jadę do lasu z rodzicami na grzyby i jagody, wyprawy były dla mnie takim bajkowym horrorem.Najpierw trzeba było jechać gdzieś dalego pociągiem a potem jeszcze raz tyle przemieżyć malutkimi nóżkami parę "kilometrów" żeby dojść tam gdzie "wyjątkowo" dobrze rosną grzyby i jagody, ( mając na uwadze że grzyby nigdy nie rosną w tm samym miejscu, no ale moi rodzice pewnie wtedy o tym nie wiedzieli ) to przemieżanie tych kilometrów bylo dla mnie najgorsze i przerażała mnie wilkość lasu ale tego zapachu i chłodu o zamglonym jeszcze poranku nigdy nie zapomnę


 Nawet nie wiem czy lubię zbierać grzyby bo się na niech nie znam, pewnie bym i polubiła, nawet jesli nie znalazłabym ani jednego  to dzisiaj godzinne chodzenie po lesie wcale by mi nie przeszkadzało, gdyby nie kleszcze które z kolei lubią mnie. Doświadczenie wykazało że jesli pojdę z "10 osobową grupą" do lasu, to prawdopodobienstwo jest takie, że wszystkie te osoby wyjdą bez kleszczy a ja z minium jednym, nawet nie muszę się daleko w chaszcze zapuszczać, one już czekaja na mnie przy wejsciu do niego.


Ba, one czekają na mnie nie tylko w lesie one spadają na mnie z jasnego nieba, nie zapomnę jak jakiegoś Anno Domini po skoszeniu trawy miałam ich na sobie 12, dobrze że od razu je zauważyłam co raczej rzadko się zdaża,( no ale przy takiej ilości trudno niezauważyć) nawet jesli świadoma takich odwiedzin wezmę potem prysznic one się tak ukryją żeby z przjemnościa mogły się we mnie wbić.


Wydawać mogłoby się śmieszne, śmieszne wcale nie jest ;) ;) po jednym takim ukąszeniu i reakcji mojego ciala na to ukaszenie nieźle dalo mi do wiwatu, nawet ze strachu przed częstotliwością z jaką mnie odwiedzają "wzięłam" i się zaszczepiłam, pogoniłam również swoją młodzież która "odziedziczyła po mnie tę przyjemność" dla tych co nie wiedzą wspomnę że szczepionki są przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu a nie przeciwko boleriozie, jesli ktoś usuwa go sam, dobrze jest takiego osobnika przechować w buteleczce albo woreczku do przebadania na wszelki wypadek, gdyby choroba wystąpiła, na reakcje na ciele nie trzeba czekac dlugo, albo pójść od razu do lekarza który takiego osobnika powinien sobie zatrzymać.Jak wykazały badania  kleszcze przemieszczaja się bardzo szybko i staja się coraz bardziej odporne na niekorzystne dla nich warunki atmosferyczne, oczywiscie nie powód to jeszcze do paniki ale z pewnościa do zachowania zdrowego rozsądku

Jeśli będziecie opowiadać dzieciom bajki o Babie Jadze na dobranoć żeby im się lepiej spało, to nie zapomnijcie wspomnieć o kleszczach
;) ;) ;)

25 komentarzy:

kaprysia pisze...

Jesteś smaczna:)
Gdybym miała przechowywać te wszystkie kleszcze ze wszystkich lat wyjazdów do lasu, pływania przez lasy i spania w lesie, miałabym ich cała szafę:)))
Nie szczepiłam się, bo szczepionka też nie jest do końca bezpieczna, przed najczęstszą boreliozą nie chroni, a procent zachorowań na zapalenie mózgu jest bardzo niski. Histerię jak zwykle rozpętały koncerny farmaceutyczne. Chociaż kto wie, może już mam z głową coś nie tak, i przynajmniej mogę na kleszcza zwalić;)
Piękny straszny las:) Ja tam go uwielbiam nawet z kleszczami, duchami, Babą Jagą i Gargamelem:)
Uściski:)

Stardust pisze...

Jeszcze nigdy w zyciu nie widzialam kleszcza i jak o tym czytam to sie boje, ze moglabym nawet nie wiedziec, ze sie taki do mnie przyczepil.
Ja to sie poznaje? Czy to wielkie stworzenie i go widac?
Pewnie brzmie jak totalna idiotka, ale wole zapytac;/

vojtek pisze...

Hej!
Bardzo Ci dziękuję za wytłumaczenie CO I JAK SIĘ NOSI W ŚWIECIE.
Na blogach człowiek też się uczy. Całe życie się uczy.
Dziś w pracy zobaczę jak Grzegorz przyjdzie ubrany i w razie czego wykład mu zrobię.
Najstraszniejsze to chyba były bajki braci Grimm. Oczywiście książki miałem w domu, najpierw mnie straszono, potem sam czytałem.
I same ilustracje do tych bajek były z rodzaju STRASZLIWYCH:)
A kleszcze są bardzo niebezpieczne. Trzeba uważać.
Można nawet zachorować na zapalenie opon mózgowych.
Teraz ważne pytanie. Jak ma się do Ciebie zwracać?
Marysiu, Zośko???
Gnębi mnie to pytanie.
Pozdrawiam:)

Figo pisze...

Na szczęście nigdy mnie kleszcz nie dopadł.

A co do lasów, to były dla mnie tajemnicze, trochę przerażające, natomiast nigdy się ich nie bałam.:)

Meg pisze...

...lasy są pełne tajemnic, magii ale przez to przyciągające...kocham je:)
Kleszcze są okropne, nie wszystkie jednak zakażają...nie szczepie się, uważam w lesie przestrzegając pewnych żelaznych zasad...
Pozdrawiam!

Lewym.OK pisze...

KAPRYSIA
no zupelnie masz racje i ja tez tak robilam, bo wlasciwie nigdy mi nic nie bylo, ale chyba przed 3 laty uzarl mnie taki "wyhodowany" we wlasnym ogrodzie, tylko reakcja po ukonszeniu i slad ktory mialam przez dobre 3 miesiace wcale nie byla do smiechu, a co do szczepionek to podobnie jak ze wszystkimi innymi,po prostu czlowiek sie zabiezpiecza przed a nie po ;) ;) podobnie z grypa tez jej nigdy nie mialam co wcale nie znaczy ze miec nie bede, ale o tym musi kazdy zadecydowac sam

STARDUST
ee tam od razu idiotka, sa rzeczy z ktorymi sie czlowiek nie spotyka, jeden doswiadcza to a drugi co innego, kleszcze sa bardzo malutkie ot takie jakis pajaczki niepozorne bo wlasciwie to trudno inaczej okreslic,najczesciej sie je zauwaza na drugi dzien,bo miejsce w ktore sie wbija zaczyna dziwnie swedziec i chwilowe podrapanie wcale nie przynosi ulgi, i wtedy dobrze jest przyjrzec sie swedzacemu miejscu i obsrwowac zmiany w tej okolicy

VOJTEK
oczywiscie kazdy moze nosic co sie chce tyle tylko ze czasami naprawde mozna sie osmieszyc, przypomnialo mi sie jak kiedys na wp sluchalam wypowiedzi mlodych ludzi obcokrajowcow ktorzy byli zaskoczeni tym jak mozna nosic do krotkich spodenek skarpetki i polbuty albo skarpetki do sandalow i niestety maja racje,a juz noszenie bialych sportowych skarpetek do polbutow z napisem nike to totalny obciach,naprawde spokojne luzackie ubieranie sie jest bardziej wymowne niz szpanerskie bezguscie pokazujace swoj "status" no ale to oczywiscie moje zdanie, ale przypomnialo mi sie jeszcze zdarzenie mialam kiedys gosci z ameryki, kuzyna meza z zona, wybieralysmy sie na zakupy do miasta i bardzo mnie zaskoczyla pytaniem czy jest wlasciwe ubrana , ale i rowniez odebralam to pozytywnie bo przeciez kultura w kazdym kraju jest inna, a zwracac mozesz sie do mnie jak chcesz, Lewa ;)LOK albo po prostu jadzia bo tak mam na imie :) :)

Lewym.OK pisze...

MEG
oczywiscie ze nie kazdy musi sie szczepic, nie dajmy sie zwariowac, ale jesli chodzi o kleszcze to nie wierze w zadne zasady bo one sa nie tylko w lesie, trzeba natmiast zdawac sobie sprawe ze moga byc niebezpieczne

becia-b pisze...

... mnie kleszcze jak na razie omijają i dobrze .Paskudnie to stworzenia , kilka razy usuwałam z mojej psinki wystarczyło że przebiegła się po łące . Moja droga powiem Ci szczerze.... jakoś nie lubię lasu .
Uściski.

Anonimowy pisze...

Lasy i grzybobranie uwielbiam, moglabym to robic codziennie i wcale nie polega na tym czy jakies znajde czy nie - zwykle lazenie po lesie jest najwieksza atrakcja. Tak, kleszcze sa i tutaj. Malusienkie, ledwie widzialne ale niezmiernie dokuczliwe. Istnieja zasady jak nalezy je usuwac a usuwac trzeba gdyz moga przysporzyc duzych zdrowotnych klopotow. Las i moczary z Twoich zdjec sa niezachecajace do wedrowek, przywodza na mysl obecnosc wezy i innych niemilych stworzen i sa raczej nie bajkowe, chyba ze jako miejsce zjazdu czarownic, hihi;). Z pozdrowieniami Serpentyna

Stardust pisze...

Dzieki za wyjasnienie, bede o tym pamietac. Mnie tylko komary kochaja;)

anabell pisze...

Witaj wrzuć w wyszukiwarkę hasło "cistus incanus". Niemieccy leśnicy piją systematycznie herbatę z tego zielska, bo ona po pierwsze chroni przed kleszczami a po drugie leczy boreliozę. Poza tym to są polifenole i mają wiele innych zalet- osobiście wypróbowałam ja na sobie- piję od marca i: nie wypadają mi już tak paskudnie włosy, pomimo mojej zasadniczej choroby, poprawiło mi się ze skórą, przestałam mieć wiecznie opryszczkę (co kichnęłam to zaraz miałam opryszczkę) i poza tym komary się mnie nie czepiają, a dotychczas wiecznie mnie atakowały. U was to można kupić w zielarniach. Z tym,że tabletki z cistusa (a raczej kapsułki są bajecznie drogie, znacznie taniej to kupić zółka i parzyć sobie codziennie herbatkę. Smak można podrasować herbatką owocową.Na polskich stronach należy wrzucić nazwę czystek. Kupowałam online na
stronie: www.pestki-moreli.pl
Miłego, ;)

iw-nowa pisze...

Nie cierpię kleszczy i staram się unikać chaszczy, gdzie mogą być.
A jeśli to niemożliwe, zawsze staram się czymś trującym lub odstraszającym kleszcze popsiukać.
Na szczęście nigdy nie miałam żadnych objawów poważnego schorzenia, ale mój pies miał, więc wiem, że taki kleszcz to groźny stwór! :)
pozdrowienia!
iw

bean pisze...

A mnie za to lubią komary
Niby nie porównywalna przyjemność w porównaniu z kleszczami, ale też uciążliwe ;)

Kamila pisze...

Zważywszy na to że trójka moich znajomych choruje na Boreliozę, na kleszcze uważam, ale mnie (dzięki Bogu) omijają szerokim łukiem.
Nigdy żaden mnie nie ukąsił , nawet na mazurach kiedy to znajomi ,,obkolczykowani,, byli kilka razy dziennie;)

Nad leśnymi horrorami nigdy się nie zastanawiałam , ale coś w tym jest. Olka miała kiedyś opory przed każdą wyprawą na grzyby.

Lewym.OK pisze...

SERPENTYNA
na szczescie w europie nie ma takich wezownic jak w ameryce, jeszcze tego by brakowalo ;) ;)ale dobrze ze lasy sa bo inaczej musielibysmy cale to zanieczyszczone powietrze sami wdychac ;)

STARDUST
nie ma sprawy :)

ANABELL
jestes wielka dzieki ci za te wskazowke, juz bylam na stronie i widzialam i ogladalam tego kawiatuszka, z na stoo procent bede pic te herbatke bo jesli chodzi o kapsulki czy tez leki to omijam to wielkim lukiem nawet jesli sa to tylko witaminy, sedecznie dziekuje Ci jeszcze raz :) :) :)

BECIA-B
oj widzialam te kleszcze juz taku nachlane na zwierzakach, cis oktopnego od razu dostaje sie odruchow wymiotnych

IW-NOWA
prawda ze to niesamowite ze takie male nic ale szkody moze wyrzadzic

BEAN
oj komary tez mnie lubia dlatego juz mni nikt nidy nie zapedzi na mazurskie zaglowanie :) :) :)

KAMILA
to malo przyjemna wiadomosc , takie nic a tyle klopotu potem,tylko wlasciwie ustrzec sie chyba przed jakimikolwiek krwiopijcami jest trudne,trzeba tylko sobie innym zyczyc zeby sie nic zlego nie przytrafilo

Azalia pisze...

Lubię chodzić do lasu, ale unikam gęstwin i zarośli. na szczęście kleszcze mnie jeszcze nie dostrzegły, chociaż innymi się zainteresowały. Komary też mnie omijają, widocznie nie mam wabika(haaa...haa).
Pozdrawiam serdecznie
Ps. Na moim blogu nie wchodzą odpowiedzi na komentarze.

jadwiga pisze...

masz rację kleszcze sa okropne
j

Aurora pisze...

Oczywiście mój szczątkowy (obecnie) neurotyzm jest wynikiem owych "bajek", nadto straszenia przez Mamę, że jak nie zjem obiadu to ... przyjdzie- Baba Jaga :P

La vie est belle i ja tez pisze...

Uwielbiam wszystko co tajemnicze... lasy, gaszcze, wertepy... Kleszcze to jeszcze nie najgorsze stworzenia pod naszym sloncem! A co do bajek... pamietam z nch to, ze zawsze dobrze sie konczyly...te z mojego dziecinstwa! Z dzisiejszymi bajkami to juz inna sprawa!
Serdecznosci
Judith

Iva Pas pisze...

ja nie zbieram grzybów własnie z powodu ich nieznajomości, jednak uwielbiam strzelać im zdjęcia:) Generalnie nie przepadam za lasem jako takim, bo zawsze ląduje na mnie kleszcz i nawet jasne ubranie, na którym łatwo go zauważyć, nie zachęca mnie do częstych spacerów po lesie.
W Twoim wydaniu las jest naprawdę tajemniczy, jak z tych bajek:)

Nettika pisze...

Lasy zawsze mnie pociągały od tej strony bajkowej... atmosfera,zapach, a kleszcze... no cóż, te cholerstwa atakują wszędzie i nie wiadomo kiedy. Trzy lata temu przez przypadek dowiedziałam się, że mam boreliozę, a kleszcza ani widu ani słychu więc nawet nie wiem kiedy mnie dziabnął... dwie serie końskich dawek antybiotyków i na tym stanęło... Z mojego doświadczenia wynika, że niestety nasi lekarze nie mają wystarczającej wiedzy jak to leczyć...Ale było minęło i mam nadzieję, że nie wróci więcej :)))Pozdrawiam serdecznie

Kankanka pisze...

Uwielbiam las, zawsze opatulam się dokładnie, więc nie chodzę w upały na grzyby. Potem śledzę, gdzie wróg. Oczywiście nigdy ich nie mam, ale lęk jest. Natomiast zawsze przyniosę kleszcza jeśli wykąpię się w jakimś stawie. A przecież one nie w wodzie :))))

Pies ma swoje miejsca gdzie łapie te paskudne stwory i bywa, że opadają z niego jak agrest, brrrrr

Stosuję na siebie opryski bo komary kochają mnie wyjątkowo!

Kadarka pisze...

Jeszcze nie ukąsił mnie żaden kleszcz, wiec się nie boję. Ale zdrowy rozsadek trzeba ze sobą wziąć idąc do lasu :).

wkraj pisze...

Witaj, czytając posta można już przeżyć mały horror, nie trzeba wyprawy do lasu. Ale ja nie o tym. Dziękuję Ci za odwiedziny u mnie na blogu. Przeglądając Twój zwróciłem uwagę na wysokiej jakości zdjęcia. Ten bagnisty las jest świetny. Będę więc zaglądał pod ten adres, bo lubię takie klimaty.
Pozdrawiam.

ikroopka pisze...

O, jak miło spotkac kogos, kto ma podobny stosunek do kleszczy:)
Ja tez z tych, co kleszcze przyciągają, też i komary, no ale te nie tak niebezpieczne, jednak.
Ostatnio stosuję środek anty, ale o jego skuteczności powiem, jak upewnię się, że działa.W kazdym razie - żołnierze NATO w buszu stosują...
Pozdrawiam z Wrocławia,
Ewa