25.02.2012

" Historia pewnego jajka "



.....W pokoiku na stoliku
stało mleczko i jajeczko....


.....Przyszedł kotek wypił mleczko 
a ogonkiem stłukł jajeczko.....


....przyszła mama kotka zbiła 
a skorupki wyrzuciła.....


przyznaję że nie jestem dzisiaj za bardzo oryginalna na swoim poście,
 ale nie mam czasu na większe produkcje umysłowe a dobrze by było odwiedzić od czasu do czasu własny zakątek świata wirtualnego który jest zapomniany, zakurzony i w ogóle traktowany po macoszemu,  więc dzielę się z Wami dzisiaj jajkiem, właściwie to chyba dobry temat na wielkanoc, ale co tam :) :) na wielkanoc podzielę się z Wami jakiem na twardo


ciekawe czy ktoś używa jeszcze dzisiaj jajka jako odżywki do włosów?
Mój syn jak miał może z 10 lat, robił pierwszą jajecznicę w swoim życiu i wsypał do niej przez pomyłkę cukru, tak bardzo to wtedy przeżywał że chyba niezapomni tego do końca życia ;)
u mnie już w sklepach zaczyna się szaleństwo wielkanocne

CZYSTE SZALEŃSTWO

25 komentarzy:

vena7 pisze...

Ja nie używam -odżywki już gotowe kupuję..a takie z jajka pewnie były by lepsze i zdrowsze..Ale co do jedzenia to uwielbiamy kurze i przepiórcze..pozdrawiam..

Grażyna ♥ pisze...

No witam Panią, już myślałam kiedy tutaj dotrzesz, bo minęło nieco czasu i zaczyna się czuć brak Kogoś, nawet wirtualnego.
Co do jajka, słyszałam też że wkładają co niektórzy do doniczek z kwiatami, bo niby te lepiej rosną. Nie próbowałam, nie mogę potwierdzić. A na włosy nałożyłam raz i pod wpływem dość ciepłej wody, ścięło mi się na włosach - potem nigdy tego nie robiłam, bo tych mam sporo na głowie i bez jajecznicy.

vojtek pisze...

Hej!
Fotki technicznie bardzo dobre. Moją najlepszą jajecznicę to jadłem na Mazurach na spływie kajakowym. Smażona była na boczku na kocherze turystycznym:)
1972 rok:)
Pozdrawiam i zapraszam:)
Vojtek

Anonimowy pisze...

Wspaniale ze wrocilas do pisania a takze uraczylas nas znow pieknymi fotografiami. Nie, nigdy nie uzywalam jajka jako pozywki do wlosow ale wiem ze istnieja szampony jajeczne i pewnie powstaly nie bez powodu. Slyszalam i o nawozie z jajek ale i tego tez nie probowalam. Probowalam piwa i octu wiec wiem ze daja wlosom piekny polysk. Ale to bylo w czasach gdy i tak mialy polysk i ....powab, teraz nie wiem co by pomoglo. Serdecznie pozdrawiam - Serpentyna

Iva Pas pisze...

Praktycznie nie jem jajek, nie tylko dlatego, że nie mogę, ale zwyczajnie ich nie lubię. Natomiast z apetytem zjadam jajka faszerowane, bez których nie wyobrażam sobie mojego wielkanocnego stołu:)
Pozdrawiam:)

anabell pisze...

Oj dawno Cię nie było.Ciekawa jestem, czy już będę mogła zjeść bez problemu jajka- przed operacją pęcherzyka żółciowego po zjedzeniu jajka dostawałam ataku. Jajecznica z cukrem" To nic nadzwyczajnego, to prawie ciasto:)))
Miłego, ;)

Rachela pisze...

Co do wierszyka
to o ile dobrze pamiętam
kończył się tak
"...Przyszedł tata, kotka schował
a mamusię pocałował..."

Meg pisze...

...a ja robię sobie raz w miesiącu maseczkę na włosy z żółtek kilku, bo długie mam...:)

Fantastyczne fotografie!!!

Serdeczności!

laura pisze...

Uzywalam odzywek z jajek w latach 80-tych :) w sklepach nie bylo nic, wiec takie jajka na glowie to byla swietna sprawa ;)

FM pisze...

Na dobrze zrobionym zdjęciu, nawet jajko potrafi zwalić z nóg. :)

Rozyna pisze...

Odżywkę na włosy z żółtka robiłam kiedyś, bardzo dawno temu. Ale nie byłam specjalnie zadowolona, bo żółtko bardzo zmiękczało moje i tak bardzo delikatne włosy. Do układania włosów chętnie używałam jasnego piwa, które włosy usztywniało i nadawało im połysk.
Moja siostra zawsze w sobotę robiła dla wszystkich babek w domu maseczkę z żółtek, oliwy i cytryny. Smarowałyśmy swoje pyszczki, a jak ta maseczka wyschła, to nie mogłyśmy buziami ruszać. Śmiechu było co niemiara. Ale przyznaję, że maseczka bardzo dobrze działała, wygładzała nam twarze i usuwała zmarszczki.
A jajecznicę to najlepszą robiła moja Mama, mnie nigdy nie udało się takiej dobrej zrobić, chociaż często dodatki do niej miałam lepsze niż te z dawnych biednych czasów.
Tylko kogel mogel ma taki sam smak jak kiedyś ...
Pozdrawiam Cię miło. :)))

Aurora pisze...

A właśnie, że jest to wszystko niezwykle inspirujące :D

Lewym.OK pisze...

VENA7
no wlasnie nie ma to jak gotowa chemia ;) co prawda jaja na wlosach nigdy nie mialam ale wydaje mi sie ze trudno go zmyc z glowy

GRAZYNA
dziekuje to mile co napisalas,i ja chcialabym czesciej tu zagladac, tylko nie mam kiedy,wyobrazam sobie to sciete jajko we wlosach hahahah

VOJTEK
no mysle ze wszystko co sie robilo w mlodosci ,bylo lepsze i smakowalo tez lepiej, wpadne do Ciebie oczywiscie tylko musze troszke czasu znalesc na poczytanie

SERPENTYNA
to fakt byly kiedys odzywki i szampony jajeczne ale teraz jakos nie widze chyba raczej chemia dominuje, co do piwa to pamietam jak moja mam uzywala go do krecenia wlosow wtery nie bylo zadnych sprejow ani usztywniaczy

IVA PAS
a ja uwielbiam jaja na miekko :)

RACHELA
aaa to ciekawe bo tego akurat nie znalam :) :) nawet mile ;) ;) ;)

LAURA
no tak w czasach kryzysu byly inne srodki pieknosci :) :) :)

FM
hahahahh dzieki, lepiej byc zwalonym z nog jak posliznac sie na skorce banana ;)

ROZYNA
jak wspomnialas o tych ogorkach to przypomnialo mi sie jak moje siostry robily sobie z nich maseczki i ktoregos razu zostawily te ogorki w miseczce, przyszedl ojciec i je zjadl hahahah, moja mama tez uzywala piwa do krecenia wlosow bo przeciez wlasnie nic innego nie bylo w sklepach potrzeba matka wynalazku :)

MEG
i co masz wlasy ladniejsze po nich ???? :)chyba trudno je zmyc bo sie bardzo pienia czy nie ?

AURORA
fakt, czasami jest :) :)

iw-nowa pisze...

Piękne zdjęcia tych jajek :)
pozdrowienia!
iw

Azalia pisze...

Jajka moje ulubione, a fotki prawie jak żywe. Co niedzielę na śniadanie pożeram dwa jajka na twardo, a w tygodniu jajecznicę z pomidorami.
Miewałam jajka na włosach, ale czy ja wiem, nie działały cudów. Wolę doustnie. Mój syn( 4 -letni) też smażył jajecznicę. Wymknął się rano w niedzielę z łóżka, przystawił stołeczek do kuchni, wbił na patelnię kilka jaj razem ze skorupami i był bardzo nieszczęśliwy, bo skorupki się nie usmażyły na miękko, a to na patelni ścięło się na placek. A tak chciał mamie zrobić śniadanko. On tego już nie pamięta, a ja tak. Pozdrawiam

Z Poznania pisze...

Super foty strzelasz! Gratulacje z wyróżnienia na blogu Meg!

Kankanka pisze...

Artyzm nawet z rozbitej skorupki wychodzi!!! Przepiękne zdjęcia!

Odpuszczam sobie tworzenie wielkanocnych ozdób z braku czasu i ogólnej niechęci do powtarzalnych ozdób. Być może z domowymi przedszkolakami zrobię coś na szybko :).

ZielonaMila pisze...

Super te zdjęcia jajek, hm ja lubię zjeść od czasu do czasu jajecznicę. Pozdrawiam

Lewym.OK pisze...

IW-NOWA
dzieki :)

AZALIA
u mnie tez zawsze obowiazkowo jakowo w niedziele ale na miekko, uwielbiam :) :)

KANKANKA
to chyba podobnie jak ja z wyjatkiem tych przedszkolakow :)

Z POZNANIA
dzieki,:) :) :)

ZIELONA MILA
dziekuje :) :) :)

vojtek pisze...

Dziękuję za wizytę:)
No to można by kiedyś porozmawiać. Jestem za. Ty coś wiesz ja coś wiem i już trochę więcej wiemy:)
Jakoś nareszcie cieplej się zrobiło.
Pozdrawiam z Żoliborza.
Vojtek

vojtek pisze...

A i jeszcze. Na temat jajek. Bardzo kiedyś lubiłem kogiel mogiel. Teraz nie. Robiłem go też z sokiem cytrynowym i z kakao. A rodzice dodawali wino własnej roboty. Czerwone.
Smacznego
Vojtek

kaprysia pisze...

No, proszę, jakoś psiejsko czarodziejsko nie miałam Twojego bloga na pasku zaglądania, myślałam,że nie piszesz, ale już znowu mam i widzę,że czasem jednak piszesz:) A jajka, jak jajka, co roku to samo, za to zdjęcia fantastyczne:) Pozdrawiam:)

jokker39 pisze...

Jakie piękne zdjęcia. Gratuluję :)

wildrose pisze...

Lubie jajka w kazdej postaci, i kogel-mogel i gotowane (na miekko, twardo) i smazone, i faszerowane, i ... sama nie wiem jakich nie lubie?
Pieknie je zilustrowalas!!!
Serdecznie pozdrawiam :)

Kadarka pisze...

A w Polsce jaka drożeją w zastraszającym tempie. Nie sądzę jednak żeby ktoś ograniczył ich zakup na święta. W końcu Wielkanoc do jajcarskie święto;).