22.12.2012

2012 - 2013....





 Rok zbliża się ku końcowi i z tej okazji
 chciałabym podsumować ten rok i złożyc Wam życzenia


Niech nadchadzacy rok przyniesie Wam więcej odpoczynku wewnętrznego
niech życie nie przysparza Wam zmartwień


znajdujce w życiu zawsze rozwiązania i właściwe odpowiedzi
żebyście nie musieli się pytać ".....dokąd,dokąd..." i dlaczego


doceniajcie własną wartość, kochajcie siebie i bądzie obojętni wrogom
niech nienawiść nie przesłania Wam oczu i zabija to co w Was szlachetne


niech piękno i spokój wypełnia Wasza duszę
niech życie da Wam wytrwałość, właściwy klucz
do ciężkich bram które stoją czasami na drodze


niech każdy z Was spędza spokojnie święta,
ci co spedzaja sylwestra na imprezach zycze udanej zabawy a ci co nie beda sie bawic, nich spokojnie leniuchuja, przy ksiazce, przy komputerze albo tv
:) :) :)
Rok blogowy uważam za zamkniety i dobry a to wszystko dzięki WAM
koniec świata nie nastapił jak przewidywali MAJOWIE więc zobaczymy się w przyszłym roku

Jeszcze raz dziekuję Wam drodzy blogowicze za wspólna wędrówke i Wam " podglądacze blogowi "

niech swiat da Wam w przyszlym roku..........
:) :) :)

DO SIEGO ROKU

16.12.2012

Narzeczon(y)a......



Chociaż uważam że jęzk polski jest bogaty w słownictwo to jednak czasami brakuje nam odpowiednich znaczeń. Za moich czasaów ;) tzn właściwe nie, za moich czasów wstydem było powiedzieć że się ma narzeczonego, wtedy miało się chłopaka, narzeczony brzmiał baaardzo staromodnie, chłopak był cool i określenie CHŁOPAK, był tak do mniej wiecej 28-30 roku życia, potem było już to podejrzane, no bo jak długo można mieć chłopaka, wkońcu chrześcijaństwo nakazywało taki związek zakończyć małżeństwem i tu zaczynał się problem bo jak określić niekończonce się chodzenie ze sobą.O tych co się decydowali na bycie razem bez zalegalizowanego związku, spotykały mniej przjemne okreslenia takie jak, "życie na kartę rowerową" " na kocia lape" "zycie z jakims facetem" "zyje z baba" albo jeszcze brzydszym określeniem było "życie z przydupasem" mające dobitnie okazac pogardę dla takiego związku.W związku w którym było/jest wspólne dziecko określa się mianem konkubitatu brzmi równie beznadziejnie, mnie to przypomina coś na wzór fabryki (kombinat) ;) ;) . przecież dziecka nie można mieć z narzeczonym ;) ;) ;) ;) .Znaczenie KAWALER zastapilo slowo SINGEL, mnie bardzo się podoba bo jest zwrotem neutralnym, to osoba ktora jest bez drugiej polówki :) niezależnie od wieku, no bo własnie ten wiek tez odgrywa tu zasadniczą rolę. Mloda osoba, kawaler, panna było jeszcze do przyjęcia, ale znaczenie zmieniało się już niestety właśnie z wiekiem, STARY KAWALER, STARA PANNA czyli znowu źle świadczyło o danej osobie no bo skoro dojrzaly męszczyzna/ kobieta żyje sam to napewno coś z nim/nią nie tak.


Mnie tu brakuje odpowiedniego słowa określajacego związek dwóch osób pełnoletnich ( bo młodociani mają swoją pierwszą miłość tu można powiedzieć PRZJACIEL) żyjacych ze sobą niezaleznie od wieku i od tego czy ma sie wspólne dziecko czy nie, co prawda często się mówi że ma się przyjaciela lub partnera, no ale przecież znaczenie przyjaciel nie mowi nam o związku żyjacych ze sobą dwojga ludzi, tylko przyjazni a partner no też trochę dziwnie brzmi, bo partner to raczej osoba z którą prowadzi się jakiś wspólny interes i rozdziela uczucia, jest takie trochę sztywne, no chyba że wspólna droga życiowa jest dla kogoś interesem ;) ;). i tu własnie bardziej byłabym skłonna wrócić do zwrotu narzeczony(a)  bo jakoś symatycznie mówi to o dwojgu  ludzi kiedy mówimy że Gosia (lat 50 )albo Jurek ( lat 60) przyjdzie ze swoim narzeczonym( ą) a nie ze swoją albo swoim czyli po prostu" z kimś tam " Tak więc osoby żyjące ze soba w związku niezalegalizowanym nie mają właściwie sympatycznego, ogolnego slowa okreslajacego ich wspolny stan pozycia. Język jest żywy, rozwija się, więc może kiedyś powstanie zupełnie nowe określenie albo po prostu zostanie zapożyczone co wcale nie byłoby takie najgorsze i chyba w zasadzie potrzebne
:) :) :) :)


08.12.2012

Czupiradło.....



"Czupiradło" powstało pomiędzy krojeniem kiełbasy a smażeniem boczku, czego skutkiem było że przygotowanie  obiadu przedłużyło się o godzinę, osobniki płci męskiej latały jak nakręcone do kuchni w oczekiwaniu na fasaolkę po bretonsku która nijak nie chciała zrobić się sama.
ale czy ja ciągle muszę mysleć o innych?

.....Jeśli z myslenia o innych nie wychodzi nic dobrego
 zacznij wreszcie mysleć o sobie.....
:) :) :)

czarnuszka łac. Nigella damascena                                                                                                





.....no to pomyślałam....
Było takie cudowne słońce dzisiaj plus ten śnieg że poczułam jak " mnie śwędzi spust " to są poprostu siły wyższe cała inna reszta nie ma znaczenia, wyskoczyłam do ogrodu żeby uwiecznić śnieg ( który właściwie nie wiedzieć czemu rzadko fotografuje), bo kto wie czy to nie ostatnie śnieżne chwile przy takim słońcu, no i oczwiście zdjecia zimowe totalna klapa, dobrze że chociaż w pomieszczeniu zasuszone czupiradło się udało.Wynikiem dzsiejszego polowania z kamerą była "taka sobie" fasolka po bretońsku i przepyszne zdjęcia

25.11.2012

Made in China...


Głupota ludzka nie zna granic że już nie wspomnę o naiwności, pomimo że o tym wiem ciągle się daję nabrać bo przecież naiwną głupotę trzeba pielęgnować
Kupłiam sobie buty sportowe w sprzedaży wysyłkowej, tzn. nie kupiłam ale byłam o krok od ich kupienia, skusił mnie ich kolor i materiał z którego były wykonane, chociaż dobrze wiedziałam że to produkt chinski a zamsz zupełnie nie nadaje się na but, ze wzgledu na trudność i częstotliwość jego czyszczenia ale najbardziej skusił mnie ich kolor, intensywna soczysta głeboka czerwień


Kiedy je zobaczyłam w katalogu od razu widziałam okiem wyobraźni fantastyczny kontrast do spodni, uwielbiam soczyste, głębokie kolory, niestety szkoda że tak mało takich kolorów na rynku, przeważnie dominują kolory typu wymiotnego. Natępnego dnia chociaż jeszcze nie zapłacone założyłam je do białych spodni, po paru godzinach chodzenia w nich, skarpetki i spodnie przybrały dokładnie ten sam odcień, sznurówki też, jeszcze tego samego dnia buty zostały spakowane i odesłane. Z takimi produktami to jeszcze mały pryszcz ;)  innym razem kupiłam materiał,  zieloną szkodzką kratkę, uszyłam spódniczkę, założyłam biały t-shert, no i troche mnie zatkało, efekt ten sam z tym że w tym przypadku nawet nie przyszło mi do głowy żeby wcześniej poinformowac się gdzie był on produkowany, teraz to musztarda po obiedzie, czas włożony w uszycie, brak paragonu kupna, pozatym nie wiem czy można kupująć materiał reklamować go jako gotowy produkt.


Teraz pisząc ten post przypomniało mi się że kiedyś widzaiałam program ostrzegający przed kupowaniem produkow pochodzących z Chin, dotychył on własnie obówia i zabawek dziecięcych, środki chemiczne stosowane w Chinach do prdukcji wyrobów są bardzo często szkodliwe dla zdrowia i niedopuszczalne w produkcji w europie, szczególnie jeśli chodzi o zabawki plastikowe i gumowe, podejrzany zapach tworzywa a przecież nasze dzieciaczki w okresie rozwoju biorą wszystko do buzi, tak więc kochani rodzice, dziadkowie i ciocie z wujkami, nie sugerujcie się niską ceną i wyglądem, tylko popatrzcie skąd pochodzi produkt i czy ma odpowiedni atest potwierdzający brak szkodliwych substancji 
z obówiem lub ubraniami raczej gożej tu atestów nie ma, a stosowane w nich środki są równie niebezpieczne, tu decyzja należy już do nas. Denerwuje mnie rynek zalewajacy nas produktami taniej tandetnej chinszczyny a kusi czsami ładnym wyglądem i kolorem, ale chyba zaczynam się jednak na to uodparniać

11.11.2012

Jesienne spowolnienie


to taki okres w moim codziennym życiu gdzie obumieram, lenistwo, niechęć, brak jakiegokolwiek bodzća do wykonywania czegokolwiek, nie potrafię się zorganizować i w ogóle to nie chce mi się czegokolwiek organizować, nie chce mi się nawet nie chcieć


Męczące są takie stany, bo dni któtkie a roboty tyle samo, kręcę się smetnie po domu, marnując czas i wściekając się na samą siebie, czuję się jak wyciśnięta skórka z cytryny, nawet nie jestem pewna czy jakakbym teraz sobie wzięła parę dni urlopu czy byłabym w stanie go właściwie wykorzystać więc byłoby to niewybaczalnym marnotrastwem
stan jest beznadziejny :(


Dawno juz niczego nie fotografowałam, bo co tu fotografować piękne dni jeisienne już mamy za sobą kto zdążył to uchwycił te momenty ja w każdym bądz razie to tej grupy tym razem nie należę, ostały mi się jeno ;)
 jesienne owoce "upolowane" w zeszłym roku, 
dobrze że one nie usychają na zdjęciach :)


nawet nie potrafię w tej chwili niczego sensownego tu napisać poza biadoleniem o lenistwie
 stan jest po prosu beznadziejny :(


dobrze że wczoraj dałam się uprowadzić koledze z którym włóczyłam sie od " knajpy do knajpy"
marnujć kolejny czas, zamiast oglądać walkę bokserską "Braci Kliczko" z Mariuszem Wachem dajacego się stłuc za duże pieniądze, chodzenie po knajpach niczego nie dało poza tym że dzisiaj jeszcze bardziej niczego mi sie nie chce 
mój stan jest beznadziejny


jak co roku zapomniałam o urodzinach swojej siostry a czy to moja wina że własnie przypadają one w czasie zupełnie niekorzystnym dla mnie ;) ale przypuszczam że się już do tego przyzwyczaiła więc wybaczy mi ten nietakt, zaraz zagram jej faszująć happy brithday i będzie po kłopocie ;)


w tej chwili świeci piękne słońce a ja co ? zamiast wyjść z domu to siedzę i piszę bezsennowny tekst do bloga który zaraz puszczę i będę żałować że nic lepszego mi do głowy nie przyszło
mój stan jest beznadziejny :(


Ech muszę chyba przeczekać ten okres niemocy duchowej, może powróci moja kreatywność myślowo-fotograficzna, może ten stan wcale nie jest taki beznadziejny tylko potrzebny człowiekowi raz do roku, no może i dwa, pozatym kto nie lubi sie uskarzac

:) :) :) :)

12.10.2012

Pieniądze nie śmierdzą.....


Każdy z nas zarabiając pieniądze stara się powiązać koniec z końcem wykonując taką lub inna pracę, jednym wychodzi to lepiej innym gorzej, jedni mają do tego lepszą inni gorszą smykałkę. Ale wykonywana czynność może czasami w oczch innych nas degradowac jako czlowieka, czy jest to właściwe? czasami tak czasami nie.


 Niektórzy wyciagają po nie ręce, inni muszą się po nie schylić, czasami jesteśmy obóżeni jak na tym czy tamtym można zarabiać pieniądze, wtedy słyszymy że....PIENIĄDZE NIE ŚMIERDZĄ. Ale co znaczy że pieniądz nie śmierdzi i skąd się wzięło to powiedzenie.


 Historia sięga czasow starożytnych kiedy to cesarz Wespazjan chciał możliwie jak najwiecej pieniędzy zarobić, również na " załatwianiu własnych potrzeb" czyli na owczesnych toaletach publicznych, dlatego każdy obywatel chcąc skorzystać z toalety publicznej był zobowiązany do płacenia podatku od siusiania. Syn Wespazjana uważal że pobieranie za to pieniędzy jest niegodne i niesprawiedliwe, wtedy Wespazjan wyciągnął rękę z pieniędzmi przed nos syna pytajac....PECUNIA NON OLET?..-czy te pieniądze śmierdzą?


 Pieniądze oczywiście nie śmiedziały w końcu zostały przyjęte od innych, ale właśnie w ten sposób chciał dać znać do zrozumienia synowi że nie ważne skąd pieniądze pochodzą i niekoniecznie trzeba o tym publicznie rozmawiać.


Przypomniało mi się kiedy to po raz pierwszy przyjechałam do Niemiec to razu rzuciło mi się w oczy że toalety publiczne były darmowe, kiedy to my w Polsce musieliśmy za nie płacić, powiem wam tylko tyle ze czasy sie zmieniają ;) ;) ;).w toaletach publicznych siedzą nie tylko "babcie klozotowe" ale również i "dziadkowie" co prawda nie ma takiego przymusu do płacenia za nie, ale jeśli chcemy korzystać z czystych toalet to powinniśmy i tyle, w końcu jak się okazuje pobieranie za nią opłaty jest stare jak świat


, ale, ale......kiedyś byłam na tyle bezczelna że zwróciłam pani uwagę że jeśli pobiera za to pieniądze to powinna zadbać o czystość, skoro pieniądze nie śmierdzą to i toaleta też nie musi


 Z innej strony można byłoby rozwiązać tyle problemów i mieć przyjemność z życia gdyby nie te zasr....pieniądze, ale również nie byłoby tyle nieszczęść i waśni gdyby właśnie  nie te zasr... pieniądze,
 one czasami "śmierdzą" i to bardzo, ale są i tacy co wiedzą jak je "wyprać"
pieniądze naprawdę mają coś wspólnego z toaletą
;) ;) ;)

07.10.2012

100...




:) :) :)
wlasnie stuknela mi blogowa setka tzn setny post
dziwnie magiczna to liczba, więc z tej okazji stawiam wszystkim kolejkę
no to pod tę setkę
prost, salut, na zdrowie, cheers








Zdjecia są z zeszłego roku ale wtedy smarowałam cos o pijanstwie na oktoberfest/święto piwa, zresztą bloga mi wtedy wywaliło ale zdjęcia zostały w moim prywatnym archiwum :)

Usmiechajcie sie do mnie bo...
 ....kiedy sie usmiechasz.....
:) :) :)

30.09.2012

Przegrana....


Kto nie gra to nie wygrywa a kto gra to przegrywa
:)

 
Jakieś 2 moze 3  miesiące temu w gazecie regionalnej ukazał sie konkurs fotograficzny zatytytuowany "..... " nie ważne w każdym bądz razie chodziło o pokazanie zdjęć swojej okolicy, właściwie nigdy mnie nie korci żeby brać udział w jakichkolwiek konkursach i sama nie wim czemu tym razem mnie własnie skorciło

Zdjęcia należało wysłać drogą mailową i tu był kłopot bo zdjęcia moje sa dużej rozdzielczości i żaden mail ich nie przesle a trzeba bylo wysłać je w oryginalnych roymiarach, zupełnie nie miałam pojęcia jak to zrobić ale od czego jest "gorsza połowa" która się na tym zna, więc spakował zdjęcia i wyslał.Zdjęcia które wysyłali inni można było zobaczyć na stronie inter.ja niestety swoich nie zobaczyłam, więc pomyślałam sobie ze pewnie coś nie tak było zrobione i nie doszly albo doszly tylko nikomu nie chcialo się ich " rozpakowywac"albo po prostu za dlugo czekalam z decyzja,

 bo zdecydowałam się w ostatniej chwili. Nie powiem żebym liczyła specjalnie na wygraną,( nawet główna nagroda nie bardzo mnie interesowała,  fotokopiarka do niczego mi nie potrzebna tylko jeszcze jeden dodatkowy grat w domu) bo wiem jakie sa gusta "przeciętnego ogladacza" tudzież fotografa, ale jakoś dzwinie byłam tym poirytowana.


Oglądajac te zdjęcia które nadesłali inni i tak wiedzialam ze nie mam szans bo 90 % z nich to były zachody slonca, ja zachodów słońca nie robię bo ich nie lubię na fotografi w rzeczywistości to zupełnie co innego, nie chcę powiedzieć ze nie ma pięknych zachodow na zdjeciach ale i temat na zdjeciu do takiego zachodu musi mnie porywać, no niewazne ja fotografuje inaczej i basta a wielkich artystow trzeba zrozumiec zeby móc docenic ich dzieła
;) ;) ;)




Ale myślę że zbyt dosłownie wzięłam temat bo pstrykałam zakątki swojej okolicy, chcąc uchwycić ich piękno inaczej ale być może ja dostrzegam je tam gdzie nie widzą go inni, w każdym bądz razie dużo było zdjęć mówiących o niczym, ale były i takie którym sama przydzieliłabym główną nagrodę







 ale tych było naprawdę mało a może trzeba było robić je pod własnie przeciętnego oglądacza, no ale nie byłyby wtedy moje prace bo nie byłabym sobą,






Z czasem przeszło mi poirytowanie ale i tak byłam ciekawa  zdjęcia zwycięscy i artykulu w gazecie











No i się doczekałm i bardzo ucieszyłam bo chociaż co prawda nie zobaczyłam ich w necie ale ukazaly sie w gazecie ;) ;) no to tyle co udało mi się dojrzeć ;) ;) jednak ktoś je zobaczyl i chyba własnie tego chciałam a wycinek z gazety sobie zachowałam
( wygrał oczywiście zachód słońca) aha te zdjęcia to moje okolice ale pokazałam Wam tylko ich część można je zobaczyc jeszcze tu i tu

08.09.2012

Interview....



1.Kim jesteś ?
- niespokojną duszą, czasami psem który gryzie się we własny ogon ;)

Panicum Elegans ( trawa ozdobna )                                                                                         

2.W jakich czasach chciałabyś żyć ?
- w tych co żyję

3. Co cię brzydzi ?
- hipokryzja, obłuda i pająki :)



4.Trauma z dzieciństwa której nie zapomnisz?
- w przedszkolu namalowałam zielone słonce bo wszystkie żółte kredki były w obiegu, pani   opiekunka powiedziała że obrazek jest nieładny bo nie ma zielonego słońca, w szkole chyba w drugiej klasie pisaliśmy dyktando " pisanie ze sluchu " wzięłam to dosłownie i dostałam pałę :)

5.Kiedy doświadczyłaś pierwszy raz że zycie jest niesprawiedliwe ?
- w szkole podstawowej 1 do 3


6. Masz złotą rybkę i 3 zyczenia co byś chciała?
- nie mieć życzeń ;)

7.Co dostajesz od życia?
-nadmierną wrażliwość i kubeł lodowatej wody :)


8.Co mogłoby zmienić kompletnie Twoje życie?
-bardzo dobra pamięć

9.Nikt nie jest perfekcyjny, jak widzisz siebie?
- nie wiem jestem krótkowzroczna ;)


10.Dostałaś zaczarowany ołowek jakbyś go wykorzystała?
-pewnie w ogóle, nie umiem rysować z wyobrażni :)


11.Z czego jesteś dumna w swoim zyciu ?
- że udalo zaszczepić mi się częsciowo moje niespełnione marzenie w synach i zmienić życie o 180°


12.Czy wierzysz w przypadki?
- tak, kto co? komu czemu?

13. Czy czujesz się spełniona w swoim życiu ?
-zupełnie nie, musiałabym być Bogiem :)

14. Co Ci zostało jeszcze do zrealizowania ?
-wyprasować 3 kosze prania ;)



Dziękuję za wywiad :)

wywiad przeprowadził ze sobą autor bloga