18.12.2010

" W sieci ".......



Nasza klasa, facebook, blogi itp, itd, nie musi tam dawać o sobie znać,żeby zostawić po sobie ślad w necie
wystarczy już  założyć elektroniczną pocztę i już jesteśmy w
" SIECI "
Możemy strzeć i bronić swoich danych na wszelkie możliwe sposoby,ONI już nas mają. Dostając maila z reklamami czasami zastanawiam się skąd mają mój adres, ale właściwie to one przestały mnie denerwować a przyznam się że z ciekawości czasami zerknę na jaką przynętę tym razem mam się złapać ;)

 Chwilami  wydaje mi się że jestem w stanie znieść każdą głupotę w necie i przy tym nawet nie zdenerwować ;), ale niestety jest jedna rzecz która chyba nie przestanie mnie drażnić a mianowicie listy z prośbą o pomoc które otrzmuję. Nie, nie sama prośba o pomoc mnie denerwuje ale forma jej pisania

 Rozumiem że ludzie w swoich zwątpieniach i bólu szukaja pomocy wszędzie gdzie jest to możliwe, szuka się pomocy dla zwierząt, dla przyrody, dla zdrowia i szuka się jej na różne sposoby, drogą internetową, przeróżne akcje, ulotki itd, itd i rozumiem że czasami trzeba dołożyć " trochę " grosza, wiara w to lub nadzieja że się uda, przerasta chwilami  zdrowy rozsądek i to wszystko naprawdę jest zrozumiałe

 Najczęściej przychodzą listy z prośbą o pomoć dla dzieci, tylko forma z jaką są pisane listy, wzbudza we mnie zupełnie co innego niż współczucie, już sam początek listu skłania mnie żeby nie czytać go dalej, cytuje
" Błagam, przeczytaj.....," to nie jest łańcuszek, po pierwszych 3 zdaniach będziesz wiedzieć o co chodzi: Przeczytaj uważnie! jesli usuniesz ten list będzie to oznaczać że nie masz serca..."
potem coś o błogosławionm dziecku przez Boga i szczęsliwym dotychczas życiu no i oczwiście że za pomocą jakiegoś tam portalu dostaną 10-30 centów za każdego wysłanego maila, mając świadomość jak bardzo kosztowne są tego typu zabiegi, a przynętą bedzie jakiś tam fajny obrazek którego i tak nie zobaczę

 Po pierwsze już samo przesyłanie tego listu każdej kolejnej osobie jest właśnie niczym innym jak formą łańcuszka, po drugie żeby wzbudzić wiekszą litość w nas chrześcijanach, odwołuje się do Boga, jednocześnie zostajemy szantażowani że jeśli tego nie zrobimy to znaczy że .... ," zostaję traktowana batem i marchewką " po czym daje się nam do zrozumienia, jak marne pieniądze będą się należały tym ludzią ( jeśli w ogóle je dostaną  ) a ile pieniędzy zgarną za taką usługę same portale,
i tu właśnie zostaję złapana w " sieć "
zaplątana w sieci między własnym sumieniem a zdrowym rozsądkiem, jedynie co do mnie z takiego listu dociera to nie żal i smutek, tylko hipokryzja tych " biednych " ludzi którzy usiłują wzbudzić nieudolnie we mnie uczucie litości i wymuszając niejako pomoć, czy to naprawdę tak ciężko po prostu napisać czego oczekujemy i potrzebujemy, zamiast wspierać się wszystkimi świetymi jednocześnie z góry pomstować za nieokazaną pomoc.Puszczam ten wspis w sieć z nadzieją że dotrze tam gdzie należy i być może skłoni do opamiętana sie.

49 komentarzy:

irenka pisze...

Trafiłaś w samo sedno. Ja się już uodporniłam, wywalam do kosza po pierwszym zdaniu. A jeszcze teraz, przed Świętami dostaję do zwykłej skrzynki kilkanaście kalendarzy, kartek itp od jakichś stowarzyszeń, i każą mi zapłacić za to co przysłali. Nie płacę, bo to zwykłe wymuszanie.
I to wcale nie znaczy, że nikomu nie pomagam i Bóg musi mnie za to ukarać. Pomagam, owszem, ale na moich warunkach, komu chcę i kiedy chcę.
Pozdrawiam

shufla pisze...

Masz rację. Też dałam się "wciągnąć". Cóż... Dopiero parę dni temu zrozumiałam, niestety! Ale, lepiej późno niż wcale. Pozdrawiam...

anabell pisze...

Witaj, na tego rodzaju prośby jestem bardzo odporna.Poza tym mdli mnie, gdy widzę te tabuny zarejestrowane na FB i NK i temu podobnych portalach.Gdy chcę z kimś utrzymywać kontakt, to go utrzymuję i bez NK czy innego portalu.Zdaję sobie sprawę,że pisząc blog i tak już nadwyrężyłam swoją prywatność, no ale bez przesady, nie jest to tak,że gdy ktoś czyta mój blog to z mety wie kim jestem. A pomagam tylko tym, o których wiem,że ta pomoc jest im niewątpliwie potrzebna.
Miłego, ;)

madziula pisze...

we mnie takie łańcuszki - bo ja inaczej tego nie nazywam wywołują złość, złość spowodowaną faktem ujawniania mojego adresu całej rzeszy ludzi do których te łańcuszki trafiają a tym samym wyrzucanie również tych adresów do sieci - na pożarcie botom, które adresy wyszukują i potem dostaję masę spamu z firm które nie miały prawa mojego adresu posiadać.
Poza tym nie ma fizycznie możliwości żeby portale mogły zliczyć wysyłane maile i jeszcze za to zapłacić - jest to stek bzdur i coś co absolutnie wymierza tylko w anonimowość mojego adresu i w moją skrzynkę, która potem jest zapychana spamem.
I wcale nie czuję że pisząc te słowa nie mam serca, współczucia i empatii dla cierpiących, są jednak twarde zasady których się trzymam dając komukolwiek kasę na cokolwiek - jestem w 100% przekonana do kogo trafią i na co będę zużyte.
Ściskam Cię mocno :)

Kankanka pisze...

Nie ma mnie na NK, na FB i w innych ciekawych pewnie miejscach, mam swój kawałek w poczcie i na blogu. Pomagam tak jak Irenka, kiedy mogę, komu mogę. Kiedyś wpadłam w wir dobroczynności i ucierpieli najbliżsi, bo dla nich czasu ni miejsca nie było. Żerowanie na współczuciu mnie odrzuca. Zauważcie, ze najbardziej potrzebujący nie proszą! Zbyt cisi, zbyt chorzy. Trzeba dokoła rozejrzeć się i pomóc temu, kogo nasze oko dojrzy. To nie zawsze musi być dziecko z potworną chorobą, to moze być kobieta z klatki schodowej z chorą matką i złym synem na utrzymaniu. Ona nie woła pomocy, ale nasi sąsiedzi to widzą, i pomagamy. I nie żaden łańcuszek, ale czasem kupienie chleba daje jej radość o poranku.

el pisze...

zgadzam sie z moimi przedmówcami, z tym wyjątkiem, ze mam konto na FB i nie szkodzi mi to :)
ale ja chciałam właściwie napisac o tych zdjęciach-strasznie fajne kawałki komputera! pozdrawiam ciepło

alizee pisze...

O ja już się uodporniłam! Kiedyś dałam złotówkę takiemu potrzebującemu, który w podzięce stwierdził, że "rura go pali" i nic z tym nie może zrobić. No... inna rzecz, że może ta moja złotówka uratowała mu życie (na krótko, ale zawsze).
Ale serio, też dostaję maile, prośby.... i co gorsza takie maile-łańcuszki od moich dość bliskich znajomych. Nie mam jakoś chęci uświadamiać im, że nie lubię tego typu zabaw, konsekentnie używam klawisza delete.... i na tym się kończy.
Pomagam tym, którym uważam, że pomóc mogę i chcę.

Ściskam :))

Nettika pisze...

Oj temat rzeka , który nas wszystkich dotyka ... jako że jesteśmy w sieci ... na tę drogę pomocy już sie uodporniłam ale często są też prowadzone akcje przez media i tu ulegam ...mam nadzieję , że słusznie ... Pozdrawiam gorąco

Di pisze...

jeżeli jest taka akcja, nakarm dziecko, nakarm psa i wystarczy tylko raz dziennie kliknąć, to chętnie, choć nie wiem, czy to działa ?
zapuka ktoś czasami do drzwi, poprosi o coś do jedzenia ...nie odmawiam.

ale żadne łańcuszki mnie nie ruszą, groźba - klątwa ,podawanie adresu itp.
wysłałam ostatnio sms na powodzian , ale przecież ja sama ma niewiele.

czasami ludzie są bezradni, szukają pomocy dla najbliższych i chwytają się różnych sposobów, trudno dziwić się....tylko oszustów żerujących na takim procederze nie brakuje i tu cały problem.

Anonymous pisze...

Prośby, o których piszesz, to fałsz. W razie wątpliwości zawsze można zweryfikować tutaj: http://atrapa.net/
Bardzo polecam tę stronę.
Z takich rzeczy w realu denerwujące sa jeszcze te śmieci w skrzynkach pocztowych, ktoś wspomniał o nich w komentarzu,a także natrętne panienki na ulicach i w sklepach, wpychające opłatki, kartki oraz inne cuda - oczywiście na biedne. chore dzieci itp.

Pozdrawiam, Lila

Destiny ikt pisze...

I tu się z Tobą zgadzam... Nigdy nie czytam, nie przesyłam dalej itp. I nie dlatego, że mam lodowate serce, ale dlatego, że szlak mnie trafia jaśnisty, a do tego wielokrotnie jest to naciąganie ludzi ( i nie tylko o mailach tu mówię). Zdecydowanie inną formę pomocy wolę. Co roku z przyjaciółmi wybieramy z pośród wielu rodzin jedną i pomagamy... i to jest ważne. Lepiej rozejrzeć się wokół siebie, a wielu potrzebujących pomocy znajdziemy.
Pozdrawiam

ika pisze...

ja tez jestem z tych co to takie mailowe prośbo-łańcuszki kasuja od razu i jak sie okazało bardzo słusznie. Niedawno jak miesiąć temu otrzymałam list z prośba o pomoc dla poparzonej małej Ewy, dołączone bylo masakryczne zdjęcie dziewczynki, skasowałam, za kilka dni w telewizji słyszę, że taki list i zdjęcie sa rozsyłane w necie ale z tą dziewczynką nie mają nic wspólnego! Ewa ma juz 6 lat, jest wyleczona, a ktoś bezczelnie wykorzystuje jej zdjęcie i rozsyła dalej wogóle nie wiedząc dlaczego bo korzyści z tego nie mógł mieć żadnej! Rodzice prosili w mediach by tego dalej nie robić.
Ta sytuacja uświadomiła mi, że dobrze robię kasując takie maile.
Pozdrawiam!

MariaPar pisze...

W tej kwestii jestem jak beton. Taka forma oddziaływania na moje sumienie nie sprawdza się. W łańcuszkach nie biorę udziału. Może dlatego, że jest tego tak dużo, że spowszedniało, że nie ma w tym prawdziwości tylko komercyjny marketing. Prawo dżungli XXI wieku.
Miłego weekendu

Jakub Ruszniak pisze...

To, o czym piszesz w 99% są to też łańcuszki. I to bardzo brzydka forma, bo bazuje na ludzkich uczuciach. Kiedy widzę taką linijkę jak ta, którą cytujesz, nawet nie czytam dalej, po prostu usuwam. Czasem przeczytam i pomodlę się, ale nie wysyłam dalej.

Pozdrawiam serdecznie! :)

Zeruya pisze...

Trochę wstydzę się tego ( jak widać też daję się łapać na budzenie emocji) , ale nawet już ich nie doczytuję do końca, trochę po to, żeby nie narażać się na kolejne.

Żyję. Codzienność pełna jest szczęścia , ale i cierpienia, wszyscy się na nie natykamy. Mój mail jest miejscem, w którym czekam na wiadomości od bliskich i te, które w jakiś sposób uatrakcyjniają moje życie /jesli to oni przesyłają prośby staram się reagować/

Pracuję w zawodzie związanym z pomaganiem
Trzeba gdzieś postawić granice.
Mam wrażenie, że wszechobecność reklam, łańcuszków, próśb itp ... narusza moje. Nie daje odpocząć..

blogniedzielny pisze...

IRENKA-
masz calkowice racje

shufla-
zebysmy tylko na cos takiego dali sie nabierac,to niebyloby takie tragiczne

ANABELL-
oczywiscie ze tak,ale mnie raczej chodzilo o to ze jak juz sie raz pokazemy w sieci to,to kazdego moze spotkac tego rodzaju list w mailu

MADZIULA
niestety jak juz sie raz pokarzemy to zostaniemy pozarci ;)

KANKANKA-
zgadza sie

EL-
chyba zaraz zmienie pierwszy wers w poscie bo widze zostaje odebrany nie tak jak chcialam to przekazac :)

ALIZZE
coraz czesciej "u mnie"w mediach ostrzega sie ludzi przed tego typu listami i prosbami o rzekoma pomoc
i uwazam ze to bardzo dobrze

NETTIKA-
ja zawsze daje pare groszy mlodym artystom na ulicy, bo wiem komu daje,a tym co naprawde pomocy potrzebuje pomagam w inny sposob

DI
tego chyba nie mozna tak do konca wiedziec az do momentu jak ktos wyswietli to jako afere,szkoda bo w ten sposob robimy sie odporni na pomoc dla naprawde potrzebujacych,

LILA-
dzieki za stronke wejde i poczytam :)

IKA-
to naprawde obrzydliwe


KANKANKA-
dobrze ze to nie tylko ja mam takie odczucia

MARIA PAR
masz racje jest tego za duzo,

blogniedzielny pisze...

JAKUB-
dobrze wiedziec ze nie tylko mnie drazni :)

ZERUYA-
nie ma sie czego wstydzic,wazne zeby zrozumiec, ja na codzien tez pomagam innym, ale tam nikt mnie nie szantazuje moimi wlasnymi uczuciami

raeszka pisze...

Zgadzam się z Tobą w zupełności. Nie cierpię wszelkich listów łańcuszkowych.
Odrzucam wszystkie nawet te co łapią za serce gdy chodzi o dzieci ale jakoś nie mam wiary w to, że faktycznie dostaną one pomoc.
Jednak tam gdzie wiem, że faktycznie pomagam, to to robię :).

Pchełka pisze...

stałam się obojętna na łańcuszki i nigdy nie brałam w nich udziału..w sieci też..

Aszka9 pisze...

Uodporniłam się na te łańcuszki.Ignoruje i nawet nie czytam.Nie jesteśmy w stanie z tym walczyć bo zawsze znajdzie się ktoś..
Pozdrawiam

Morgana pisze...

Witaj.
Człowiek potrzebujący nie "żebra",nie powołuje się na świętości tego świata, ale prosi grzecznie i oczekuje wsparcia.
Pozdrawiam ciepło w przedświąteczny czas :)

Anonymous pisze...

Dokladnie tak samo odczuwam te prosby a zarazem traktuje - ignoruje kompletnie, wyrzucam, nie czytam. Jeslibym miala pomoc to tylko takim ktorych znam i potrafie ocenic ich sytuacje zyciowa. Okazja swiat tych czy wielkanocnych nie robi mi roznicy - nawet te wielki zbieraniny na ofiary Katriny np. mnie nie wzruszyly i wkrotce zgodnie z przypuszczeniami uslyszalam o wielkich sprzeniewiezenich finansowych. Niestety, ludzie sami nauczyli mnie byc ostrozna i tego sie trzymam. Duzo usciskow - Serpentyna

Azalia pisze...

Niestety, to się dzieje bez naszej woli. Otrzymuje też takie listy, łańcuszki i inne oferty. Nie reaguję, bo dla mnie jest to zbyt grubymi nićmi szyte.
Pomogę z chęcią, jeśli ktoś napisze do mnie imiennie, poda swoje namiary i określi potrzeby.
Pozdrawiam

mieszkaniec pisze...

super ujety temat !!! jak pomagac to komus konkretnemu a jak spam to nawet nie czytac ;). Jaka kolwiek odpowiedz wywoła lawine tego typu poczty. fotki super !!!

ivon777 pisze...

Jak zawsze - bardzo mądry post , tak dobrze podsumowuje to - o czym wiemy, ale nie do końca zawsze jesteśmy stali w przekonaniach, czasem ulegamy i jednak pomagamy,bo ktoś zagrał na naszych emocjach, wrażliwości - bywa różnie. Ja jednak sądzę, że blisko siebie mamy zawsze wiele osób , którym potrzebna jest pomoc i jeśli każdy z nas skupi się na najbliższych - wiarygodnych potrzebujących- to będzie to dobrze spełniona misja pomocy .
Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko.

KonKata pisze...

ech, zawze znajdą się tacy co chcą innych naciągnąć by samemu się nie narobić!

Iva pisze...

w desperacji człowiek łapie się wszystkiego co ma pod ręką, a co uważa za pomocne. I właśnie pisząc takie listy-prośby często zamiast współczucia, osiąga efekt przeciwny - własnie sprzeciw, a nawet odrazę. Ja natychmiast usuwam takie wiadomości, traktując je jak spam. Jednak zdaję sobie sprawę, iż za taką prośbą może kryć się prawdziwa tragedia i oczekiwanie na moją pomoc, ale też i zwykły hochsztapler, który żeruje na tragedii innych i naiwności potencjalnego darczyńcy.
Zwłaszcza czas przedświąteczny jest dobry na udzielenie pomocy, ale i oszustwo.

violcio11 pisze...

Bardzo trafnie to wszystko opislas. POdzielam Twoje poglady.

Mota pisze...

strach, że ciągle ktoś, i w sumie zawsze ktoś inny, nabija nas w butelkę, jest coraz częstszy. Dlatego prawdziwie potrzebujący giną w zalewie spamu :(

Grażyna ♥ pisze...

Stanisław Lem napisał: "Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów"... i myślę, że to zdanie bardzo trafnie określa zachowanie wielu takich, którzy bezpodstawnie proszą o pomoc, wykorzystując do tego dobroć i wiarę w człowieka innych internautów. Nie zdarzyło mi się nigdy dostać próśb o jakich wspominasz, może dlatego, że moja skrzynka pocztowa jest tak ustawiona iż te adresy, które nie mam w rubryce, usuwa sama jako spam. Wiele łańcuszków płynie po stronie Messengera, ale teraz i on zamyka swoje blogi i tym samym zrobi porządek z podobnymi wiadomościami. Nareszcie coś pozytywnego zaczyna się dziać i być może tacy internetowi naciągacze, nie będą mieli miejsca tam, gdzie chcą przebywać porządni ludzie.

kaprysia pisze...

Łańcuszki ignoruję z zasady. Za to będąc aktywną w sieci, nie ma siły, jestem w nią wplątana. Wszyscy jesteśmy, nie koniecznie trzeba mieć blog, czy profil. Czasem chciałoby się zwiać, to nawet możliwe, ale żegnajcie wtedy karty płatnicze, komórki, piny, pesele, nipy, ubezpieczenia i emerytury. Należy porzucić to wszystko , udać się na niedostępne bagniste tereny i przybrać barwy ochronne, najlepiej marząc się zimnym błotem, wtedy nie wytropią nas nawet satelity uzbrojone w czytniki podczerwieni. To kusząca możliwość, gdyby nie te nasze srogie ,śnieżne,mroźne i białe zimy (na białym błoto jest dobrze widoczne niestety)Poza tym wolę jak jest ciepło. Można niby udać się w jakieś egzotyczne dzikie ostępy, ale wtedy trzeba kupić bilet, lecieć samolotem, albo płynąć transatlantykiem, bo na tratwie się raczej nad Amazonkę nie dopłynie. Na bilet trzeba pieniędzy, pieniądze z banku i koniec anonimowości, uch. Jak zwykle wszystkiemu winna zima, jak ja jej nie lubię.
Pozdrawiam zdegustowana;)))

Kasia pisze...

Ja już olewam takie listy.Nie cierpię też domokrążców zbierających na Jasia, Stasia czy kogoś.Czasem może naprawdę potrzebna jest im pomoc, ale nie tędy droga.
Maile takie oznaczam jako spam.

Mamsan pisze...

A ja jeszcze nigdy nie dostalam czegos takiego co bardzo mnie dziwi...! jedyne co czasami znajduje w mojej skrzynce to listy od rosjanek z checia blizszej znajomosci i wiele razy zadaje sobie pytanie dlaczego to ja dostaje te wiadomosci a nie moj maz... :-) M

Green Canoe pisze...

Tego typu maile wywołują we mnie WKURZA. Bo zazwyczaj nie mają nic wspólnego z niesieniem pomocy.Drugą plagą, oprócz mailowych męczycieli są (zwłaszcza przed świętami bardziej aktywne) panie zbierające przed sklepami na chore dzieci. Maja plakietkę i ładnie mówią. Ale kiedy pytam o umowę, w której powinna być adnotacja jaki procent z owej zbiórki idzie na owo chore dziecko - panie robią się wręcz agresywne. Oczywiście zazwyczaj umowy w ogóle nie ma, albo jeśli jest, okazuje się, że dla dziecka ze zbiórki przeznaczone jest UWAGA - 7% !!!!! Wyobrażacie sobie coś takiego?. Byłam oburzona jak przeczytałam te dane, na co Pani mi odpowiedziała zirytowana - no wie pani!!, przecież my ponosimy koszta, ja tu za darmo sterczeć nie będę!....
I chyba nie trzeba na te słowa komentarza.
Pomagamy z mężem w konkretnych i sprawdzonych sytuacjach, a najczęściej konkretnym osobom.

Bardzo ciepło Cię pozdrawiam i korzystając z okazji:) składam życzenia świąteczne - czasu spokoju, radości, rodzinnego ciepła i religijnych uniesień:)

blogniedzielny pisze...

AGNIESZKA MD
I to chyba jest najepsza forma pomocy wlasnie tak jak piszesz

PCHELKA
ja tez :)

ASZKA9
masz racje ,ale smutne to niestety ze akurat w taki sposob czasami sie wykozystuje innych

MORGANA
tak potrzebujacy,wdzieczni sa za kazna niesiana im pomoc nie koniecznie finansowa

AZALIA
na poczatku myslalam ze to faktycznie prawda,ale tam gdzies we wnetrzu cos dyktowalo mi ze jest inaczej

MIESZKANIC_ jak cos wpada mi na spam to tez usuwam ale czasami spam tez nie jest spamem :)

IVON777-
czasami to co jest takie oczywiste jest rowniez zawile,nie zawsze chyba jestesmy w stanie rozruznic falszu od prawdy,i chyba zawsze bedziemy sie nabieracjak nie na jedno to na drugie

KONkATA
niestety swieta to prawda

IVA
to prawda,trudno wtedy rozroznic,ale wydaje mi sie ze na takie powazne operacje lub cos w tym stylu nie byliby w stanie zerbac takiej ilosci pieniedzy taka droga, i nie wierze zeby firmy czy tez portale byly takie chetne do pomocy kazdemu kto sie do nich zglosi

MOTA-
niestety to prawda,ale wiesz dostawalam faktycznie prosbe o pomoc,ale niekoniecznie o pieniadze lub tez prace,tylko po prostu o wsparcie,bo sama osoba tez sie starala sama jakos ten klopot rozwiazac,cos takiego to rozumiem

blogniedzielny pisze...

GRAZYNA
swiete slowa pana Lema,ale chyba od tego sie nie uwolnimy,na spam tez mi przychodza rozne rzeczy ale dostaje je wlasnie normalna droga,wysylana przez innych ktorzy sie na to lapia

KAPRYSIA
to prawda,wspaniale to opisalas ja tez tak czasami sie czuje,po prostu chec znikniecia na jakis czas

KASIA
domokrazcow nigdy nie ciepialam, choc rozumiem ze oni tez chca zabobic pieniadze,kazdy sie lapie czego moze,ale to jest takie wnerwiajace

MAMSAN
oooo to cos nowego, tego jeszcze nie slyszalam :) :)

GREEN CANOE
Zrobila w tej chwili wielkie oczy po tym co napisalas,wyludzanie pienedzy jak widac stalo sie juz nagminne,bardzo to smutne,tym bardziej ze sie wykorzystuje naprawde ludzi ktorzy sa w potrzebie,ostatno u mnie w mediach ostrzega sie przed tego typu zbiorkami

Kadarka pisze...

Nie lubię łańcuszków, i może jestem bez serca, ale nie odpowiadam na nie. W realnym życiu robię na tyle dużo bezinteresownie, że raczej żadne lichio mnie nie porwie. Lubię widzieć człowieka i konkretną pomoc jaką mogę mu dać. Ale jeśli ludzie nie mają innych możliwości w zdobyciu pieniędzy, to kto wie.... Może czas na litość?

kalimonia pisze...

oj, jak zwykle masz rację. Ciężka to i trudna sprawa, aby rozróżnić rzeczywistą prośbę o pomoc a szachrajstwo i obłudę.. Też często otrzymuję, czytam takie meile, z ciężkim sercem muszę przyznać, ale większości nie wysyłam dalej. Znam osobiście kilka osób, ktore potrzebują pomocy i tym pomagam.. Niedzielna, życzę Tobie spokojnych i radośnie spędzonych świąt wśród bliskich Ci osób. Wszystkiego dobrego:-) Fajnie, że jesteś:-)

Kamila pisze...

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia już teraz życzę Ci rodzinnej, ciepłej atmosfery i niezapomnianych wzruszeń.

Pozdrawiam serdecznie

ALEXA pisze...

Kochana, życzę Ci dużo spokoju, radości i ciepła duchowego w te najpiękniejsze dni roku.
WESOŁYCH ŚWIĄT !!! :)

PS
Masz 100% racji w racji ;)

Nela pisze...

Globalna wioska - to prawda, że 'mają nas w sieci'. Ale dzięki temu mogę złożyć Ci serdeczne życzenia na czas Świąt Bożego Narodzenia. Radości i wzruszeń, obecności bliskich, spokojnej i błogosławionej atmosfery.

shufla pisze...

Olać sieć! I tak masz do mnie jak przez płot, no i esemsy wiesz co to je, no nie? :DDD Więc? Póki co, wesołych! A co! Pogadaj, tylko kliknij.O!

shufla pisze...

Na bałwana i lodową matkę (zima, co nie?) nie wiedziałam, że już jakaś shuflandia jest tu i ...Nela (jakby co pozdrowionka gorące posyłam), no, bo niby skąd? Komentarzy innych nie czytam, czasu nie ma, jakoś dzisiaj przewijając ... i co teraz? Wtopa! hehehhehhee A ta moja nazwa bloga, kiedyś Ci wyjaśnię, ale dopiero przy osobistym spotkaniu, masz jak w banku... zapłaczesz się ze śmiechu. No, dobra, wesołych. kurna, wesołych, a jak?

Ita pisze...

Radosnych Świat w przemiłej rodzinnej atmosferze życzę .
Moc świątecznych uścisków ślę.

blogniedzielny pisze...

SHUFLA-
to chyba ta dobra strona sieci ze mozna szybko cos komus przekazac no i tyle ludzi poznac co normalnie byloby maloprawdopodone, wysle Ci tego "zms-a" ;) jeszcze sie zdagamy ;) ;) ;)

kryniafu pisze...

Internet to wspaniały wynalazek, niesie wiele dobrego ale też potrafi być niebezpieczny. Wspaniałe jest też życie, także bywa niebezpieczne. Jednego i drugiego musimy się nauczyć i świadomie dokonywać wyborów.
Pozdrawiam świątecznie.
Zdrowych i pogodnych Świąt.

Danka M. pisze...

Łańcuszki wszelakie czyli po prostu spamy od razu lądują w koszu ... przykro mi, nie mogę pomóc wszystkim potrzebującym ... owszem, pomagam ale nie w ciemno ... kiedyś znalazłam w pewnej gazecie prośbę o pomoc - dużą paczkę wysłałam matce 13-ciorga dzieci (sama mając już czwórkę) były to bardzo dobrze utrzymane rzeczy, nowe również, do paczki włożyłam komplet nici i igieł przepraszając jeżeli gdzieś coś będzie do reperacji a ja nie zdążyłam ... nie powtórzę jaka była odpowiedź, ja byłam w szoku ... od tej pory jestem ostrożna z udzielaniem pomocy takim ,,potrzebującym,, ... zresztą, Ci co naprawdę są w potrzebie nie proszą o pomoc w tak natrętny i często bezczelny sposób ...... wiem coś o byciu w potrzebie, wychowałam piątkę (już dorosłych)dzieciaków.
Pozdrawiam jeszcze świątecznie i już noworocznie.

Anonymous pisze...

To był bardzo fajny pomysł! Chcę tylko powiedzieć dziękuję za informacje, które udostępniane. Po prostu kontynuować pisanie tego typu post. Będę twoją wierny czytelnik. Jeszcze raz dziękujemy.

Anonymous pisze...

Dzięki za podsumowanie go tak dobrze. Myślę, że powróci tu często. Z pozdrowieniami.