18.09.2010

Szach Mat.....



Robiąc te zdjęcia chciałam napisać zupełnie coś innego, ale zastanawiając się nad tematem uporczywie wdzierała  mi się do głowy myśl że nasze życie jest trochę jak gra w szachy,
gdzie własne Życie jest naszym przeciwnikiem, nie sprzymierzeńcem, nie towarzyszem ale właśnie przeciwnikiem. Skąd się takie a nie inne mysli wzięly nie wiem, może dlatego że ostatnio dużo słzszę i obserwuję różne sytuacje

Nie pytani o zgodę ustawiamy się dzielnie lub też zostajemy wypchnięci do walki.
Czasami pełni sił i wiary a czasami pełni strachu.
Trudno mówić o doświadczeniu i znajomości reguł gry, bo tego doświadczamy w trakcie.

Tylko jakim należy być człowiekim, żeby ruchy nasze przebiegały płynnie i żeby jak najmniej dać się pokonać, żeby porażki nasze jak najmniej nas bolały


Niektórzy idą naprzód pełną parą, nie zastanawiająć się nad siłą przeciwnika, u niektórych ruch jest celem zamierzonym a jeszcze u innych, każdy nastepny ruch jest długi przemyślany, chcący przewidzieć ruch przeciwnika

Czasami gra trwa latami i wtedy kiedy wydawałoby się nam że jesteśmy na równi z Życiem, ono stawia nam SZACH MAT
Upadek, załamanie, rozczarowanie jest tak wielkie, że nie jesteśmy w stanie się podnieść, ale czy tak naprawdę możemy sobie pozwolić na rezgnację z gry nie szkodząć sobie samemu?

Czasami trudno się otrząsnąc, ale porażka nie oznacza przegranej, zawsze będziemy wygraną jeśli staniemy gotowi do dalszej gry, bo tylko ona nas uratuje przed samozniszczeniem.

42 komentarze:

ika pisze...

Bardzo trafne porównanie :) życie to gra, której reguły stalamy sobie sami...
Pozdrawiam

MariaPar pisze...

Często na swej drodze trafiamy na przeciwnika żyjącego bez zasad. To chyba najtrudniejsze wyzwanie.
Pozdrawiam serdecznie

Bellisima pisze...

Tak...wiele takich Szach Mat;)mialam w życiu...ale nie załuje z perspektywy czasu;)pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie:)na sniadanko,zamiescilam takze pare zdiec e spotkania ktore przezylam tydzien temu:)a dzis na spokojnie wypije sobie kawke w towarzystwie moojej corci..już sie nie mogę doczekać:)pozdrawiam Cię serdecznie ze słonecznego Krakowa!

K-aha pisze...

Nie umiem grac w szachy i pewnie dlatego w życiu często przegrywam :)

Anonymous pisze...

Bardzo trafne te Twoje rozwazania. Dokladnie takie nasze zycie jest - wciaz musimy walczyc, bronic sie, przewidywac nieprzyjazne kroki zycia-przeciwnika. Nielatwo zyc i byc pogodnym i zadowolonym jesli wciaz musisz byc w sytuacji samoobrony, wciaz napietym i gotowym.
Piekne zdjecia, jak zawsze, a tytulowe ukazuje mi znow jakas nadzwyczaj piekna roslinke. Czy pochodzi ona z Twego ogrodu? Jesli tak to musi byc on przepiekny i pelem orginalnych roslin.
Serdeczne pozdrowienia od
Serpentyny

Dorota pisze...

Dobre porównanie "Życie jest jak gra w szachy"...(Forest Gump mówił, że "Życie jest jak pudełko czekoladek" ;)
Czasem kiepski ze mnie strateg, ale staram się być twarda i nie poddawać się (bywa to trudne)...

barbaratoja pisze...

Życie i szachy to gry logiczne. Jeżeli o życiu można mówić jak o grze. Z kim wtedy gramy, ze sobą z przeciwnościami? Na szczęście często wygrywamy lub tylko (aż) remisujemy.
Gry w szachy można się nauczyć, życie niestety (na szczęście) często nas zaskakuje.
Nie chciałabym, by w życiu wszystko było jasne.

Raj Lal pisze...

dziwne, ostatnio zastanawiałam się, kiedy pokażesz szachy:D

W drodze... pisze...

Czasem w tych rozgrywce, życie stosuje niestety chwyty niedozwolone...

iw pisze...

Od dawna nie traktuję życia jak mojego przeciwnika. Dostrzegam, ile pozytywów dostałam od życia ot tak zupełnie za darmo: jestem zdrowa, w miarę normalna, mam coś w głowie, wygląd nie odbiegający od średniej krajowej i jeszcze w dodatku umiejętności pozwalające mi pracować w zawodzie, który sprawia mi przyjemność. Udało mi się spotkać w życiu ludzi, którzy pchnęli mnie jeszcze dalej w rozwoju, niż sama bym umiała.
A porażki i błędy każdemu się zdarzają, ja też mam ich kilka na koncie. To dzięki nim uczę się, jak unikać kolejnych :)

anya.es pisze...

hmmm każda gra według zasad i określonych reguł się toczy... Jeśli je trafnie rozpoznasz, przyswoisz to grać będziesz z przyjemnością... :)

kalanchoe pisze...

hm mam inne zdanie, życie to nie przeciwnik, ale my sami, często stwarzamy sobie sami problemy nie do przeskoczenia. Czasem są sprawy na które nie mamy wpływu ale to od nas zależy jak sobie z nimi poradzimy. Życie kopie mnie w tyłek tak, że czasem mam wrażenie że z kolejnego razu się nie podniosę... ale to przez krótka chwilę, bo są to sprawy które mnie kształtują. Lubie siebie dlatego lubię swoje życie... nawet z tymi kopniakami...

violcio11 pisze...

Bardzo ciekawe spojrzenie. Wiele w nim prawdy.

kaprysia pisze...

Życie to nie gra, życie to życie:0

Iva pisze...

fantastyczna głębia ostrości na zdjęciach. Podziwiam:) Cudowne figury:)

Całe nasze życie to partyjki szachów. Strategia, która ma nas doprowadzić do mata, pozostawiając przeciwnika w szachu... Lubimy, gdy nam się to udaje, nie cierpimy, gdy udaje się to przeciwnikowi.
Gra mojej młodości:)

anabell pisze...

Witaj, życie nie zawsze gra z nami fair.Najlepiej, gdy raz wygrywamy, innym razem przegrywamy, gdy często mamy pod górkę.Nasz przyjaciel, który stracił 20-letniego syna zawsze powtarza- cieszmy się, gdy idzie nam wszystko z trudem, wtedy jest dobrze. Gdy zaczyna iść nadspodziewanie dobrze i wszystko pięknie się układa wtedy zawsze spada na nas nieszczęście.
Piękne te zdjęcia figur szachowych.
Miłego, ;)

reni pisze...

W życiu tak bywa raz się przegrywa,a raz wygrywa..dobrze gdy wygranych jest więcej...każdy jest kowalem swojego losu...pozdrawiam serdecznie

blogniedzielny pisze...

SERPENTYNA - niestety czasami nas ta walka starasznie przytlacza, roslinki nie sa z mojego ogrodu,to jakis zwykly krzew,on tylko ladne mial owoce,bardzo chcialabym miec piekny ogrod z ciekawymi roslinami ale na to mnie nie stac :)

BARBARA TO JA- gra ze samym soba z przeciwnosciami,bardzo ciekawa mysl,to fakt ze soba tez toczylam walki...

DOROTA- niech Tak bedzie jak najdluzej bo spokoj usypia....

RAJ LAL- ciekawe,ciekawe ;) ;)

IW- w zyciu nie ma nic za darmo, to dobrze ze nie mialas mozliwosci postrzezenia swojego zycia jako partnera w rozgrywce,zycze Ci zebys tego nie doswiadczyla :)

KALANCHOE- masz prawo sie nie zgadzac :)bo dla niektorych zycie to pudelko czekoladek ;) a dla innych wyzwanie,a jeszcze dla innych.... :) :) :) trwaj przy swoim :)

KAPRYSIA- masz racje dla niektorych to twardy kawalek chleba :)

ANABEL- pewnie i tak jest, ja osobiscie wolalabym zeby byla to powierzchnia no nie powiem ze gladka ale pagorkowata :). Stac mnie juz tylko na male rozgrywki ;)
na te inne nie mam chwilowo sily.

Di pisze...

nie lubię gier planszowych. jeżeli już zmuszona jestem grać w szachy ,to działam "na żywioł", bez taktyki. podobnie jest w życiu, ubolewam nad tym , ponieważ to nie jest dobra metoda. natomiast lubię oryginalne figury szachowe , ładnie uwiecznione na fotografii :)

diuk pisze...

Hah:) temat filozoficzny bardzo ... mówiąc z perpektywy swoich odkryć na temat własnego życia, staram się go traktować jako swojego sprzymierzeńca. Jestem bardziej elastyczna niż kiedyś. Mniej upieram się przy tym, żeby mi wyszło coś, co sobie koniecznie postanowiłam, a z różnych przyczyn po prostu nie chce wyjść. Może to nie ten czas myślę, i odwracam sie w inną stronę, a ta pokazuje mi nowe możliwości. Kiedy odkryłam, że nie do wszystkiego jestem stworzona, nie do wszystkiego mam zdolności, jest mi łatwiej. Takie szachy maty, dają nam czas na pokorę i rewizję naszych planów, podejścia do życia ... coś umiera,żeby narodziło się coś nowego - to trudne, ale odświeżające i owierające nowe perspektywy.
Niedzielna Blogowiczko, łatwiej dyskutuje mi się o konkretnych przykładach, bo wtedy jest odniesienie do sytuacji, a tak, mogą tworzyć się niejasności, bo zbyt dużo jest ogoólności.

Pozdrawiam:)

arteiss pisze...

No, ja zawsze z moim mężem przegrywałam. W ogóle, przegrywałam w tę grę:))) Teraz rozumiem:))) Za bardzo jestem roztrzepana, niecierlpliwa..., dobrze, że tron mnie nie kusi:)))

ivon777 pisze...

Hmmmm. ten post- bardzo mądry i skłaniający jak zawsze do zyciowych refleksji nie mógł dla mnie obyc sie bez wspomnień pewnego turnieju szachowego. Ja- uczennica szóstej klasy- wyobcowana w nowej szkole, zostaję przez jakiś niezupełnie jasny do dziś dla mnie sposób wytypowana do szkolnego turnieju . Nigdy wcześniej nie grałam w szachy - w dwa dni musiałam pojąc o co w tym chodzi. Czytałam chyba wtedy tatową Trybunę Ludu, w której na ostatniej stronie pokazywano takie szachowe partyjki... Tłumaczono mi dwa dni, ale wiadomo - to nie obsługa maszyny- to ... szachy . Nie wiem - jak to się stało, że zajęłam drugie miejsce, o mały włos gdybym ograła mistrza - to ja pojechałabym na turniej międzyszkolny. Dowcip życia. W pewnym momencie się zacięłam, kibice szeptali mi szach... ja nie dostrzegałam ....
Refleksja jest byc może nieskromna, ale daje mi ten dzień wiele odwagi na resztę życia. Mogę wiele... sukces rodzi się w umyśle. Nie działam w stylu szach mat- długo się waham, gdy zadziałam impulsywnie - z reguły żałuję.
Oj zamyśliłam się ... nad życiem nad sobą. Znakomity post. Moc serdecznych pozdrowień.

Zeruya pisze...

W szachach jest coś fascynującego , mnogość kombinacji, nasz wpływ na to , co się dzieje, konieczność mobilizacji, poświęceń, kalkulacji, wyborów...

lubię
choć gram kiepsko :)

blogniedzielny pisze...

DIUK- dziekuje :)

IVONN- dziekuje Ty to masz lep kobito hahahah no nie powiem historia zycia ;)

zygza pisze...

Życie chyba nie jest przeciwnikiem. To bardziej plansza do gry ;-) Może się na niej przytrafić wiele różnych partii: i wygranych i przegranych. Chyba to na tym polega.
Ale w tej metaforze szachowej bliskie jest mi to, że czasem mamy wpływ (nasz ruch), a czasem piony są w rękach kogoś innego. dobrze chyba o obu tych sytuacjach pamiętać. mam wpływ na swoje życie, ale czasem... pokorny szach mat :-)
Mimo wszystko życzę więcej tych wygranych partii. Pozdrawiam serdecznie. Aneta

iw pisze...

Czołem :))
U Ciebie też są te znaczki antyspamu - skoro już o tym napisałam, to może dasz się namówić na usunięcie? Bo lubię u Ciebie bywać i chciałabym komentować, a przy tym czasem muszę wpisać komentarz i po 2-3 razy, zanim się uda :))
Pozdrowienia serdeczne!

Nela pisze...

Jak dawno nie grałam w szachy! Jednak znajomość zasad jest bardzo ważna:) Pozdrawiam.

iw pisze...

Witaj,
Skopiuję komentarz ode mnie, będzie mniej pisania :)

blog niedzielny - nic dziwnego, że Ty jako autorka nie zauważyłaś :) Mnie też na początku ktoś zwrócił uwagę, że to mam i usunęłam, bo wyskakuje toto tylko jak się loguje poza autorem.
Jeśli masz inny adres na gmailu albo chcesz napisać komentarz bez logowania, to zobaczysz :)).
Przeważnie ludzie o tym nawet nie wiedzą, a to przecież łatwe do usunięcia! :)

Wchodzisz w pulpicie nawigacyjnym na zakładkę ustawienia, tam na podzakładkę Komentarze, a tam na dole pod koniec masz opcję:
Pokazać weryfikację obrazkową dla komentarzy?
Zaznaczasz kropkę obok NIE i zrobione! :))

Kasia pisze...

No i się zadumałam...Życie jest podobne do gry w szachy. Jednak chyba w życiu nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. Chyba ze szach mat= śmierć.Wszystko inne mozna przezwycieżyć. I tego wszystkim Paniom życzę. A pisze do Was osoba wiecznie zdepresjonowana....

Bobe Majse pisze...

Dziękuję za te refleksje...

ALEXA pisze...

Tak, życie to nieustająca gra, najczęściej z samym sobą...
W dodatku, nie można się jej nauczyć ot tak, raz i na zawsze poznając zasady gry.
Zawsze wydarzy się ruch, na który nie jesteśmy przygotowani.
A może lepiej byłoby "grać" bez zasad?...
Tylko dla kogo byłoby to dobre rozwiązanie?
Pozdrawiam

wildrose pisze...

Bardzo madry i ciekawy post. Chyba to najgorsza rzecz jaka moze byc ten "szach" i zaraz "mat"!
A ja niestety ostatnio za czesto w takich sytuacjach bywam... coz, ludzie sa jacy sa, na niektore sprawy nie mamy wplywu, stajemy pod sciana i nie ma wyjscia!
Chyba najgorsza jest ta nasza bezradnosc! Wtedy czujemy, ze opadamy z sil i poddajemy sie! To najgorsze ale nie zawsze mamy sily, zeby sie podniesc!
Ja ostatnio leze na lopatkach... nawet mi sie juz pisac nie chce!

kalimonia pisze...

Gra...wypchnięci do boju...zatrzymani w szeregu..masz rację :jesteśmy pionkami w rękach gracza. Nigdy nie wiemy czym los nas obdarzy.. nasze plany sa nic nie warte, dlatego musimy ciągle uczyć się dostosowywać do nowych warunków..nie każdy ma tyle siły..

blogniedzielny pisze...

IW_ wiesz ja o tym wiedzialam tylko nie wiedzialam co to jest ta weryfikacja obrazkowa, no ale zawsze sie ktos znajdzie co poinformuje -dzieki :)

ZYGZA- alez ja wcale nie twierdze ze jest :) :) ale kazda sytuacje mozna odwrocic i popatrzec z innej strony,bo widzisz dla niektorych zycie to ciezki "kawalek chleba","pudelko pralinek-Foret Gump ;)" albo "ciezka walka" a jeszcze inni jak to mowila moja kolezanka" zycie jest USR..ANE rozami" ;) ;)

NELA- tak, tez tak mysle ze jakies zasady trzeba miec,tylko czasami warto od nic odstapic :) :)

KASIA- juz tyle razy sie nad tym zasatanawialam i czasami wydawalo mi sie ze nie ma a czasami ze sa, bo jesli wzmiemy pod uwage ze nie ma sytuacji bez wyjscia to musimy sie pokierowac egoizmem, bo zawsze jest cos od czegos zalezne, a moze mozna Ci jakos pomoc na te twoje chandry bo to chyba nie depresja chorobowa :)?

ALEXA- niestety ja juz tez przechodzilam tysiace walk z sama soba, i chyba tak juz zostanie bo co nas moze lepiej udoskonalic jak nie samoudoskonalanie :)

WILDROSE- wiesz wlasciwie sama nie wiem co jest gorsze, odniesc porazke. czy znalesc sily na podniesienie sie z niej,ale poddanie sie oznacza ze zniszczymi samych siebie, juz tez to doswiadczalam i mam nadzieje ze ze nie predko mi sie to znowu przytrafi :) wlasnie ostatnio myslalam o Tobie co tak milczysz,ale nic bede czekac na Twoje skrobanie,moze nabierzesz sil :) :)

Morgana pisze...

Niestety nie umiem dobrze grać w szachy, za to mój syn jest doskonały :)
Życie, ech jednocześnie dobrze nam znane, ale i zaskakujące.
Pozdrawiam wieczorowo.

Mamsan pisze...

W zyciu jak w teatrze powiadala moja babcia... pelno w nim wzlotow i upadkow a szachy i zdjecia bardzo fajne... M

raeszka pisze...

Mądre słowa :).

K-aha pisze...

Witam!
Pozdrawiam z nowego adresu :))))
Zapraszam :)))

arteiss pisze...

Życie to rzeczywiście jedne wielkie szachy - za dużo myślenia, za mało działania, na ogół:)))

blogniedzielny pisze...

K-HA - no wlasnie ostatnio nie moglam sie do Ciebie dostac jakbys jeszcze mi powiedziala jaki ten Twoj nowy adres to byloby super :)

iw pisze...

Nie ma za co dziękować! Zrobiłam to z powodu własnego lenistwa do wpisywania czegoś, co zajmuje czas i nic nie wnosi :))!
pozdrowienia!

K-aha pisze...

http://sarenkowyswiat.blogspot.com/
:)))