01.05.2010

Nogi, nogi setki nóg........


"...... nogi, nogi, setki nóg tupią, tupią tup, tup, tup...."
Własciwie to należałoby powiedzieć, stopy setki stóp, bo przecież noszą nas kilometrami, ale od tego jak nas noszą odpowiedzialny jest but i tu właśnie zaczyna się problem, post ten to jest mój 
BUTOWY PROTEST SONG
 

Wnet kolejne lato i kolejny sezon w tym samym obowiu, bo i kłopot jest niezmiennie ten sam, tysiące sklepów obówniczych, setki, ba tysiące butów, tylko niestety nie na moją nogę.Co mi z tego że półki się od nich uginają, może i jest w czym wybierać ( na pozór ) buty zgodnie z ostatnim krzykiem mody, do wyboru do koloru, chciałoby się powiedzieć i co mi po tym jak ja potrzebuję buta na stopy " nienormalne "
A może normalne, bo któż  z nas ma stopę jak wyrzezbioną, przecież są stopy z wysokim podbiciem z niskim, stopy szerokie, itd, itp. Polując na tego jedynego buta zaczęłam obserwować ludzkie stopy, o zgrozo, jak strasznie mamy" pokaleczone " i zdeformowane stopy od noszenia niewłaciwego obuwia.


Kiedyś byly buty rozmiarowo również w połókach np.38,5 dzisiaj mamy tylko całą numerację i taraz wszystkie stopy trzeba wsadzic w jeden rozmiar, to przepraszam bardzo, ale to znaczy że co, należy sobie palce poprzycinać czy zmuszać się do chodzenia w za dużych butach, te połówki BYłY i SĄ tak bardzo potrzebne, bo taki but nie dość że był ciut większy to i od razu luzniejszy, tak niewiele a tak dużo. Szanujące się firmy obuwia sportowego tak mają np.2/3 albo 3/8


Gwiżdzę na modę, ja chcę buta normalnego skromnie i ladnie skrojonego, nie wąskiego i długiego jak buty Pipi Langstrumpf, ale luznego, z przodu zaokrąglonego, z lekka maskującego tę dolegliwość, buta gdzie będzie się dobrze czuła stopa  z haluxem, buta do normalnego codziennego letniego chodzenia, ( nie mam na myśli butów zdrowotnych ;)  jeśli uda mi się znaleśc po cieżkim boju takiego buta to z kolei nie ma mojego rozmiaru, czyli co z tego wynika, że jest produkowana cała masa butów których nikt nie może zalożyć


Jake zyski mają firmy produkujące koszmarne buty które nie nadają się do chodzenia, już pomijam designe, bo tu też pozostaje wiele do życzenia, przecież na to też potrzeba materiału, w czym tkwi problem że nie można wyprodukować butów na LUDZKIE nogi

Odnosnie do poprzedniego postu, dziękuję Wam wszystkim za wspaniale komentarze, tak bardzo dopingujecie że człowiek się boi nawet pomyśleć inaczej ;) ;) ;)

46 komentarzy:

Dorota pisze...

Ha jestem pierwsza:)
Co do butów, drogi Blogu mam ten sam problem, i nigdy przenigdy nie umiem znaleźć buta na swoją stopę! Halluksy robią swoje, a ból przy przymierzaniu,eh, okropieństwo
Szkoda, że nie ma połówek byłoby lepiej wybrać sobie obuwie,

Zyczę Ci miłego weekendu

pozdrawiam

Anonymous pisze...

Droga Niedzielna - wroce do poprzedniego postu ktory przegapilam przez to moje pokrecone teraz zycie - niezmiernie ciesze sie ze nadal blog prowadzisz! Jest interesujacy a Twe cudne fotografie tak piekna ozdoba, wrecz sztuka!
Jesli chodzi o buty - sama prawda! Niemal kazda kobieta, zwlaszcza w pewnym wieku, ma ten klopot i musi wybierac je bardzo starannie. No i wiadomo ze potrzebujemy miec ich dziesiatki par nie tylko ze wzgledu na przeroznosc okazji ale pory dnia , ubioru i wlasnie wygody. U mnie, za woda, nie ma klopotu znalezc numeracji polowkowej. Poniewaz mieszkam na prowincji duzo kupuje przez internet, nawet buty i na ogol bylam zadowolona z produktu. A kolo domu czy ogrodzie najwygodniej chodzic w starych, ulozonych do stopy szlapciach.
Wspanialego weekendu w wygodnych butach zyczy Serpentyna

Di pisze...

buty jak kajaki i malutkie łódeczki :):) lubię buty wygodne, lekkie z miękkiej skórki..moje stopy kapryśne i delikatne są :)spragnione spacerów po jedwabistym piasku...morza szum itd.:)

irenka pisze...

Z całego serca popieram protest, mogę się nawet oflagować :).
Mam stopę krótką, szeroką i z baaardzo wysokim podbiciem.
Niestety, skazana jestem na buty zimowe sportowe, sznurowane, na sportowe sandały z paskami zapinanymi na rzepy. Na codzień nosze adidasy lub adidasopodobne. O czółenkach mogę zapomnieć, o obcasach także.
Mam jedne szpilki sprzed 20 lat i oszczędzam na wielkie wyjścia, bo nowych szukam od jakichś trzech lat i nic.
Przymierzyłam miliony par butów.
Zawsze wąskie, albo za krótkie paski, czasem wręcz podeszwa za wąska.
Dla kogo takie buty?
No, dla mojej córki na pewno nie, bo ona nosi rozmiar 41 i ma bardzo szczupłą stopę...

violcio11 pisze...

Oj prawda co piszesz. Cieko jest kupic pasujace buty. Ja potrzebuje szersze, z wyjmowana wkladka. Jezeli takie znajde to wygladaja okropnie. Dlaczego nie mozna wyprodukowac butow zdrowotnych o ciekawym wygladzie?

MariaPar pisze...

Zdjęcia wprost cudowne !
Pozdrawiam weekendowo !

Kamila pisze...

Modę obuwniczą(której niestety też ulegam) nazywam czasmi inwalidztwem na własne życzenie.
Niewyobrażalne wysokie obcasy w których nogi wydają się długie aż do nieba( inaczej zwane,,rany crystusowe,,) powodują zwyrodnienia kręgosłupa i niebezpieczne przesunięcia miednicy...Halluksy,kolejny problem- coraz częściej spotykane u młodych osób ,,bo za ciasne , ale wcisnę,,...

No ale cóż tanisówki niestety nie pasują do wszystkiego

Maugosha pisze...

czy to ty sama robisz zdjecia? no tak prozaiczny tamat uzyskal tak piekne ilustracje :))) pozdrawiam

aagaa pisze...

Bardzo ważny temat poruszyłaś!Ja też mam odwieczny problem z butami!Jak pamiętam ,to zawsze coś z nimi było nie tak..
Przepiękne zdjęcia!
Pozdrawiam serdecznie

Krzysia pisze...

A ja mam nogę szczupłą, jak na swój wiek nie zdeformowaną, ładną nawet bym powiedziała [skromnisia] i też mam problem. Te połówki były dla mnie wybawieniem, bo prawie każdy but jest za luźny. Efekt taki, że każdy but kaleczy mi stopy, nawet sandały. Czyli kupienie porządnych i w miarę ładnych butów to nie tylko problem dużej stopy z halluksami, dlatego również przyłączam się do protestu.

Kiedyś zdarzało mi się upolować buciki angielskie o różnej tęgości- oznaczone literkami A,B,C... ot pomarzyć.

PATI pisze...

Oj co bym dala aby Ci pomóc....przypuszczam jaki to kłopot i zmartwienie jak bucik sie podoba i niestety nic z tego...tym bardziej dla kobietki...U mnie problem taki ze stopka dluga zgrabna ale waska wiec zostaje kupowac tylko we wloskich sklepach dopasowane szykowne trzewiki....a co za tym idzie slono placic...No ale cóz jak sie chce miec ladny bucik niesspadajacy ze stopy dopasowany i wygodny....

Polecam firme LESTA ECCO WIEM ZE MAJA POŁOWKI BYNAJMNIEJ SPOTKALAM SIE PARE RAZY Z TAKA NUMERACJA A BUCIKI TYCH FIRM DROZSZE ALE NIEBO NA STOPIE...SZCZEGOLNIE CHOREJ.
POZDRAWIAM GORACO.

Grażyna-Anna pisze...

Oj, prawda brak 37,5.
A zdjęcia po prostu profesjonalne.

Imoen pisze...

Dobrze, że nie zdecydowałaś się zakończyć blogowania. Lubię tu zaglądać, podczytywać, podziwiać zdjęcia.

A co do butów... Też trudno mi znaleźć takie idealne.

Pozdrawiam.

blogniedzielny pisze...

DOROTA-to prawda bol przy przymiarce portafi byc cierpieniem

SERPENTYNA-no wyobrazam sobie ze za wielka wolda to nie tylko buty bym dla siebie znalazla ale i spodnie tez z ktorymi mam rowniez klopot,szkoda ze to tak daleko bo bylabym sklonna na zakupy pojechac :)

IRENKA- ja tez smigam w adidasach i niestety polbutach prawie meskich,szpilki to tylko na 2-3 godzinne okazje,dluzej moje nogi niewytrzymuja :)

VIOLCIO11- juz sama sie nat tym zasatanawialam dlaczego zdrowotne nie moze ladnie wygladac

KAMILA- mnie juz nie chodzi tyle o mode tylko o to ze takie ograniczenie w rozmiarach

GULLVIVA-tak zdjecia na moim blogu zawsze sa mojego autorstwa a jak nie sa to zawsze jest odpowiednia adnotacja

PATI- wloskie zupelnie dla mnie odpadaja,za sztywne i za twarde choc przyznaje ze piekne,dziekuje za polecenie ,bede sie za ta firma rozgladac,jestem gotowa dac wiecej kasy ale zeby moje stopy mialy komfort :)

Anonymous pisze...

Jak ja znam tan problem!! Kupić dla mnie eleganckie buty to sztuka wielka.Ja mam inną wadę,płaskostopie.I niestety wszelkie odkryte czułenka,których jest na pęczki są mi obce,bo stopa wylewa się z nich bokami,koszmar.Muszę szukać butów,wiązanych,z paskami na przegubie,lub całkiem zakrytym przegubie.Na lato i wyjście jest to problem.Już nie raz myślałam,że gdyby jakaś firma zaczęła robić buty specjalnie dla osób z takimi problemami,to zbiłaby kokosy.Nawet namawiałam znajomego projektanta obuwia,by zasugerował to swojemu szefowi.Niestety tylko się uśmiechnął.
Gosiulaart

Mamsan pisze...

Absolutnie sie zgadzam z protestem i przyznaje, ze tych polowek bardzo mi brakuje, czesto 38 moze byc za maly a 39 zbyt duzy wiec czemu nie 38,5 ktory na moja noge bylby pewnie idealny... :-) zdjecia cudne...! Pozdrawiam cieplutko i zycze milego weekendu... M

becia-b pisze...

Ach !!!! buty , buciki....jak kupię jeszcze jedną parę to moi mężczyzni z domu mnie wyrzucą :) :) :) razem z butami....
Pozdrawiam serdecznie
Zyczę Ci miłego udanego weekendu.

alewe pisze...

Oj zgadzam się z tym,jestem z 36 w porywach 37 (w porywach) i znalezienie takiego rozmiaru też nie jest łatwe-nie wspomnę o odciskach i obtarciach i o tym jak niektóre buty potrafią zmasakrować stopę-cóż,może producenci wyznają w większości dewizę-but ma być ładny-nie wygodny (choć o tym "ładny" tez można podyskutować ;))....aleeeeeee ostatnio zdarzył się cud-ja która nie lubię sportowego obuwia i przyzwyczajona do tego,że buty nie są zbyt wygodna częścią garderoby-ZNALAZŁAM-but ze skórki,cudownie miękkie i wygodne na koturnie i wyglądający z lekka sportowo-spokojnie można ubrać je do sukienki jak i spodni :D i chodzić po kamienistych dróżkach-mimo,ze to niby obcas-czując sie jak w najlepszym obuwiu sportowym-cuda się więc zdarzają :D:D

eliza pisze...

Oj, masz rację. Z butami to mamy problem. Chociaż na co dzień na ogół do jeansów zakładam sportowe (sportowy tryb życia), to one też nie mogą być przecież jak ostatnie kapcie?! Szpilek już nie zakładam, ale na takim średnim obcasiku (okazjonalnie). Jednak but, jeśli jest dobry i "na miarę" to od razu lepiej się chodzi, no i czujemy się kobieco. A to bardzo ważne, myślę. No i widzisz, zawsze super temat wymyślisz. Zdjęć nie będę zachwalać, bo wyjdę na nieszczerą, kiedy to będę robić zawsze. Chylę czoła. Uściski...

ika pisze...

Święta racja z tymi butami, czasem też się zastanawiam dla kogo one sa produkowane, bo przecież nie dla "normalnych ludzi" (czyt. z różnymi stopami)
Ja podpisuję się się pod tym postem obiema ręcyma ;) może wystosujemy do producentów jakieś pisemko?? :)
Pozdrawiam i lecę na spacer z psem w rozchodzonych już, przyjemnie dopasowanych do stopy butach :)

Asia/Anisa pisze...

Kłopoty z butami znam pośrednio bo ma z nimi kłopot moja mama. Ja takich problemów nie mam, numer cały, jedynie na obcasie nosić nie mogę stąd adidasy to moja "druga skóra", no muszą byc tylko zapinane lub zawiązywane bo inaczej bym je pogubiła, bo mam wąską stopę. Bloguj dalej bo piszesz ciekawie i z prawdziwą przyjemnością u ciebie goszczę :)

raeszka pisze...

Oj ja też jak mam kupować boty, to jestem cała chora. Jestem wysoka więc mam dużą stopę do tego chudą i jeśli jakimś cudem uda mi się znaleźć dobry but, to jeszcze musi być taki żeby mi się nie rozłaził. Fakt butów jest dużo ale praktycznie wszystkie na jeden typ nogi "Japoneczki". Moja mama też ma połówkowy rozmiar nogi ale dawno już nie znalazłyśmy takiej numeracji.
O zgroza, a ja muszę kupić w tym roku sandałki ... i jeszcze te dwumetrowe obcasy ...
Zdjęcie zielonego bucika jest cudne :).

kalimonia pisze...

Znowu trafiasz w sedno...nic dodać, a tym bardziej nic ująć!! Ja też nienawidzę kupować butów ani dla siebie, ani dla dzieci.. pozdrawiam

deZeal pisze...

Wiesz, po przeczytaniu Twojego posta uświadomiłam sobie jaka ja niedobra jestem dla swoich stópek:) Takie zaniedbane okropnie, skóra stwardniała na piętach.. fuj! Koniec - dzisiaj wieczorem funduję sobie osobisty pedicure:) Chociaż wolałabym takie wykonany profesjonalnie, ale cóż... A jeśli chodzi o obuwie, to masz oczywiście rację. Jakoś niełatwo dobrać butki, chociaż ja mam bardzo normalną stopę, hehehe (w sensie, że pełny rozmiar i podbicie nie za niskie, nie za wysokie). Moje zestawy obecnie to adidasy, kalosze i kapcie hehehe:)
Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę:)

Danka M. pisze...

Podczytuję, podczytuję ... ciekawe tematy poruszasz.
Z butami mam problem odkąd pamiętam ... najlepiej gdyby sprzedawali ,,dotarte,, bo od nowych mam zawsze odciski (nawet tenisówki czy sandałki mnie kaleczą). Jak już nowe buciki dotrę to mogę w nich parę lat przechodzić ... kiedyś nosiłam na obcasie teraz płaski bo szybko chodzę (bardzo szybko).
A ,,butową petycję,, chętnie podpiszę ... gdyby to coś dało to i nogami podpiszę.
Pozdrawiam:)

Aga robie-bo-lubie pisze...

Problem obuwniczy dotyka i mnie. Noszę rozmiar 42. I cóż słyszę, w najlepszym przypadku: nie prowadzimy. W najgorszym: dział męski jest tam! Ach...pozostaje mi daichman- czy jak tam to się pisze. Masakra buty, ale lepsze to niż nic..
Uważam, że problem ten dotyczy nie tylko butów, ale i ubrań. Mało kto jest skrojony na jedną miarę...

Pchełka pisze...

..a co z koronkami 'kołkowymi' ? :)) ech..nie uskarżam się bo mam bardzo wymiarowe nóżki :)) ale za to dolegliwość opisaną przez Ciebie...ale co tam..na co dzień biegam w bardzo wygodnym obuwiu co nie znaczy że nie kobiecym..pozdrawiam wiosennie (nareszcie !!)

mabuobrazy pisze...

Masz rację, buty to ciężka sprawa. Pomijając rozmiar to bardzo bym się cieszyła gdybym spotkała wreszcie kozaki, które nie przeciekają. Mam już kilka par skórzanych w różnych cenach i po kolejnej zimie, gdzie musiałam nosić zapasową parę skarpetek, mówię kozakom NIE! Pozdrawiam serdecznie :-)

ivon777 pisze...

Witam po przerwie ...
U Ciebie tradycyjnie już - tak interesujące posty. Biegnę do nich na skróty z mojej listy ulubionych i cieszę się, że wciąż piszesz. Ja tak się pojawiam i znikam, ale tym bardziej lubię te powroty. Podziwiam Twoje wspaniałe fotografie !
Pozdrawiam Cie wiosennie, bardzo serdecznie

Mampka pisze...

:) Podziwiam z ukrycia Twojego bloga.
Z protestem się zgadzam i popieram. Mam rozmiar 35 i zostałam skazana na obuwie dziewczęce. Teraz to luz, coś dla siebie znajdę. Ale jak będę pod 50. też będę na dziecinnym kupować?

ps. Już niedługo u mnie sweterek w całej okazałości, a zobaczysz i Ty będziesz miała okazję do dziergania miniaturowych ubranek:)

kaprysia pisze...

Drogi Blogu,będę mało błyskotliwa, ale konkretna. Jak będziesz w Polsce kupuj w firmie Ryłko. Mam haluksy,37,5 w porywach 38 , stopę wąską i paskudne poprzeczne płaskostopie, a u tego producenta kupuję buty nie tylko z połówkami w numeracji, ale też na stopy o różnej tęgości. Ładne zgrabne pantofelki, botki, czy sandały,serio:)
Ecco jest znacznie droższe i wygląd ma nieco siermiężny, pozdrawiam ciepło:)

iw pisze...

Faktycznie najtrudniej jest kupić ładne, wygodne buty we właściwym rozmiarze, które będą nas nosić nie tylko przez jeden sezon i może jeszcze dadzą radę halluxom (ja nie mam, mama ma).
Pozdrawiam serdecznie!!! :)

Morgana pisze...

I ja miałam ostatnio post o nogach. Czytałaś, skomentowałaś.Zatem nie powtarzam się.
Pozdrawiam wieczorowo.

Pozytyw_ka pisze...

Wyłamię się ogólnego nurtu ;) Nienawidzę kupować butów! Ani dla siebie, ani dla Młodego - jest to dla mnie jak kara za grzechy!! ;)
A fotki, jak zwykle, piękne.
Pozdrawiam :)

bestyjeczka pisze...

Zawsze wyszukasz jakiś taki temat, ze poruszenie wywołujesz. Świetny butowy post. Piękne fotki a z myślą zgadzam się z 100%. Jak przychodzi co do czego, to w tych sklepach nic nie ma ;-0

ALEXA pisze...

Nigdy nie ulegam modzie jeśli chodzi o ubiór, w tym także obuwie.
Mam jakieś "swoje dziwactwa" i trzymam się ich już wiele, wiele lat.
I jak z ubiorem nie mam problemu, to z butami wręcz OGROMNY!
Ze względu na chore serducho i problem z krążeniem bardzo puchnie mi prawa stopa!!!
Każdy but pasuje jak ulał na lewą, a na prawą żaden!
Więc jak dorwę "uniwersalne" buty, to zazwyczaj nie patrząc na upodobania, biorę od razu dwie pary.
Jakoś sobie muszę radzić :)

angella pisze...

Ja ostatnio idąc przez miasto zamyślona (nic nowego;)) aż przystanęłam, gdy zobaczyłam w oknie wystawowym buty prawie identyczne jak te, na których niedawno malowałam!;) Przynajmniej będę miała jakiekolwiek pojęcie odnośnie tego co jest teraz modne, bo aż wstyd się przyznać, ale zazwyczaj nie interesuje mnie to zupełnie!;) Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziękuję za odwiedziny u mnie, zawsze jest mi naprawdę bardzo miło!;)

blogniedzielny pisze...

ALEWE- mnie sie one tez czasami zdazaja ale zbyt zadko :)

ELIZA-i tak trzymaj :)

IKA-jakby mialo to cos pomoc to ja jestem pierwsza na liscie nawet moja nooga posluze jako wzorcem :)

MAMPKA-jakby byly w tym numerze damska moda to jeszcze pol biedy,ja mam podobnie ze spodniami tutaj,potrzebuje rozmiar 34-36 a to rozmiar dla dzieci :)

KAPRYSIA-dziekuje bardzo wszelkie inormacje na temat firm przyjmuje chetnie bede sie rozgladac moze co w necie znajde

ALEXA-czasami to wypadaloby sobie nogi poobcinac :(

Espresso pisze...

To ja proponuję na lato japonki,bo oprócz przerwy między palcami nigdzie nie uwierają ;)
Na zimę buty YETI(chyba miękkie i wygodne)

Przypomniało mi się też powiedzonko:
"Nowe buty krzywa gęba"...u mnie zawsze się sprawdza ;)
Pozdrawiam wiosennie.

eliza pisze...

Trzymam, trzymam:) Jeszcze długo będziemy dreptać w blogosferze (cicho sza, jestem bosa,hahaha) Pamiętasz bieganie na bosaka? Przeżywałaś to? To może głupie, ale jaka to była dla nas - dzieci - frajda, bieganie rano po rosie, kiedy mnie mama do znajomych na wieś wysyłała na wakacje, ech... Nota bene, jakież zdrowe:)

blogniedzielny pisze...

ESPRESSO-japonki to niezly pomysl,ale niestety wlasnie ta przerwa miedzy palcami tez mnie boli hahhahahaa ale od noszenia japonek ;)

ELIZA-a pewnie ze pamietam najbardziej podobalo mi sie chodzenie boso po deszczu :)

Qoopka pisze...

uwielbiam szpilki...ale nie chodze...plaskie buty rzadza i takie gorskie uwielbiam i to uczucie lekkosci po ich zdjeciu :)...pozdrawiam cieplo

Anik pisze...

Podczytuję :)
I też ubolewam nad brakiem "połówek" bo ja chyba jakaś niewymiarowa jestem...szpilki kocham, ale odkąd Gluś na świecie to leżą i pokrywają się kurzem - bo jak tu za wózkiem w szpilach? ;)
Dzięki za wizytę i pozdrowienia przez cyberprzewody ślę :)

Mela pisze...

Zgadzam się z Toba w zupełności. Ale jest pewna polska firma która produkuje połówki. Niestety dość droga firma. Też boję się lata gdy stopa się przypoci i koszmar zacznie się od nowa...

Di pisze...

zapraszam do zabawy , u mnie szczegóły:)

azalia60.onet.op.pl pisze...

"Ech, buty, buty, tupot nóg..." wprawdzie piosenka Okudżawy nie o tym co w poście ale tak mi się zanuciło...
Nie zdarzyło mi się w życiu,powtarzam w życiu kupić buty od strzału. Z zazdrością nieraz patrzę na kobitki, które wchodzą, przymierzają, płacą i wychodzą.
Nawet jak w sklepie założę buta i wydaje się, że już złapałam Pana Boga za nogi, to wystarczy założyć do chodzenia i po paru minutach klops. Albo zaczynają gdzieś uwierać albo gnieść, albo stopy cierpną, albo.....Noszę 38,5 a ostatnio gdy potrzebowałam "na gwałt" nowe buty kupiłam 40. Dobrze, że noszę długie spódnice, nawet na co dzień, to jakoś uszło. Ja mam nawet problem z kapciami. Trochę mi się od paru lat rozjechała stopa z przodu, tzw płaskostopie poprzeczne ale na litość boską takich stóp jest tysiące jeśli nie więcej. Na lato pozostają mi tylko klapki. Całe buty są w sferze marzeń. A może by tak założyć Stowarzyszenie Wrażliwych Stóp i napisać odezwę do producentów, a może do Sejmu..haa...haa..haaa
A tak marzyłam kiedyś, żeby żyć na "szerokiej stopie". Żyję, cholerka ale bez butów.
Pozdrawiam