12.03.2010

Zapach....


Tak bardzo potrafi utkwic w pamięci, po latach przywraca wspomnienia tak jakby dopiero co miało to miejsce wczoraj.
Zapomniane, zatarte obrazy z dzieciństwa, stają sie żywe
z chwilą kiedy nagle go poczujemy


Ale jakoś zapach perfum, nie przywoluje mi obrazu z dziecinstwa, ani żadnych konkretnych osób z ktorymi mogłabym je kojarzyć, być może wtedy jako dziecko nie zwracałam na to uwagi, teraz zapach perfum,
wód kolońskich czy też toaletowych pobudzają we mnie zupełnie inne zmysły ;)


Nie lubie chodzić po perfumeriach, w poszukiwaniu dla siebie zapachu, bo nigdy nie mogę utrafić dla siebie tego jedynego co pasowałby do mnie.
Ale być może własnie dlatego nie ma ich w moich wspomnieniach, bo są produktem sztucznym, nienaturalnym
To co pozostało, jest i zawsze będzie to zapach ogniska palonego na polach póznym ciepłym latem, w godzinach popołódniowych kiedy cała " banda " z podwórka skrzykiwała sie na pieczenie ziemniaków.


 Jest jeszcze jeden bardzo istotny dla mnie zapach z dzieciństwa, który utkwił głęboko i powraca jak bumerang, to zapach święconki wielkanocnej z koszyka i obraz wybiegających dzieci z kościoła, które w drodze powrotnej do domu machały koszykami i zbierały jajka z chodnika, które im wylatywały, smiechu i strachu było wtedy co niemiara
Zaleta starzenia się to chyba to że czlowiek staje się bardziej sentymentalny :)

36 komentarzy:

deZeal pisze...

Zapach gotowanej szynki kojarzy mi się zawsze z Wielkanocą i Bozym Narodzeniem, a woda po goleniu WARS niezmiennie przypomina mi mojega Dziadka. Z drugim Dziadkiem kojarzy się zapach terpentyny i farb olejnych... Z jedną Babcią zapach ciasta drożdżowego i kapuśniaku, a z drugą soku z czarnych porzeczek... A z wakacjami kojarzy mi się zapach morza i uwaga uwaga: mączki rybnej (ciocia mieszkała nieopodal przetwórni, i jak wiatr zawiał z złą stronę, to...) - smród przeokropny, ale sentyment mam:)
Miło się czytało, drogi Blogu Niedzielny, zresztą jak zawsze. No i fotografie cudne, zresztą jak zawsze:) Pozdrawiam cieplutko:)

bestyjeczka pisze...

Jakie ubogie byłoby życie pozbawione wspomnień zapachowych. Każdy takie ma, te ulubione i te o których woli zapomnieć. Dzięki za ten post, na chwilę się zatrzymałam w pędzie i powspominałam :-) Miłego weekendu.

bestyjeczka pisze...

PS. To pierwsze zdjęcie - dla mnie bomba, i figura i tkanina (och ale kolor!) i kadzidełka do kompletu...

kaprysia pisze...

Zapachy, zapachy...Podobno decydują o tym, czy kogoś polubimy, czy nie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Gdybym miała wskazać ulubiony, to chyba wygrałaby w rankingu skoszona łąka ex aequo z uchem szczeniaczka:)
Cóż , każdy ma jakieś szajby;)

aagaa pisze...

Do mnie najczęściej wracają zapachy z dzieciństwa:zapach siana, zapach lasu rano po deszczu,zapach zboża..i wiele innych..

blogniedzielny pisze...

BESTYJECZKA- jesli moj post sprawil Ci przyjemnosc ,tym wieksza jest ona dla mnie,czasami cos mi sie udaje ;)

deZEL- mysle ze taz mam ich troche wiecej,ale zawsze na pierwszym miejscu bedzie OGNISKO

KAPRYSIA- to ucho szczeniaka jest bardzo ciekawe hahahah,musze kiedys powachac

MROFKA pisze...

Ja jakoś zapachów z dzieciństwa nie kojarzę: lubię zapachy natury ale i te sztuczne, o których piszesz mają coś w sobie i potrafią zapaść na długo w pamięci. Swojego czasu a było to z 12 - 14 lat temu używałam joop femme, mąż joop nazwy nie pamiętam. W zasadzie to były jedyne wody toaletowe, bo my do zmieniających nie należeliśmy. Nastała długa przerwa, bardzo długa, coś tam zawsze się znalazło ale nie było to nic trwałego, na dłużej. Pewnego razu siedzę w poczekalni z zamkniętymi oczami i czuję zapach, który mnie pociąga, podnieca, zapach mojego seksownego mężczyzny. Otworzyłam oczy a obok mnie przeszedł jakiś pan.To był ten zapach, ten, który dawno zapomniany gdzieś w mojej podświadomości wywoływał wspomnienia miłych chwil, gorących nocy, beztroskich lat młodości.Uważam więc, że i te sztuczne zapachy potrafią działać na zmysły i chociaż upodobania się zmieniają są takie, które na długo zapadają w naszej pamięci.

anya.es pisze...

Z wielką przyjemnością przeczytałam , obejrzałam i komentarze też takie świetne... :)
Mój świat też pachnie ... Ja tak mam po mamie , wąchaczem jestem i tyle! A zapch , który nad wszystko i wszystkie stawiam , to zapach niemowlęcia w domu... :)

Małgośka pisze...

Zapach świątecznych bab wielkanocnych i gotowanego lukru i babcia w kuchni...
...zapach morza z rodzinnych wakacji i zapach górskiego wiatru z samotnych wędrówek...nie znam piękniejszych aromatów.

MariaPar pisze...

Przywołałaś piękne wspomnienia beztroskich lat. Pierwsze skojarzenie jakie przychodzi Mi od lat, gdy ruszę w tę podróż w przeszłość to zapach woskowych kredek. Takich prawdziwych woskowych. I zapach prawdziwego kakao. To zestaw, który towarzyszy Mi od wczesnego dzieciństwa.
Siedzę na tapczanie, na kolanach duży blok rysunkowy, w garści kredki, a Mama przynosi kubek pysznego kakao i się uśmiecha...

Dziękuję Ci !

Elisse pisze...

Oj przywołałas wspomnienia dzieciństwa z samego rana:) Zapach ogniska- to dla mnie zapach wakacji, zapach lasu, łąki, zapach mokrego asfaltu- to powroty do domu z wakacji, a zapach olejku kamforowego kojarzy mi się z ciepłem i zadowoleniem:)- wtedy zawsze chorowałam i wszyscy się mną opiekowali:)
pozdrawiam cieplutko

Jolanna pisze...

Często łapię się na tym, że gdy poczuję jakiś zapach powracają do mnie wspomnienia dziecięcych lat.
Do dziś jednak najbardziej utkwił mi w pamięci zapach sklepów Pewexu - zapach perfum zmieszany z kawą oraz zapach wymalgowanej pościeli.
Cudne fotografie, jesteś mistrzynią !
Pozdrawiam ciepło u nas znowu zima na całego brrr...

Imoen pisze...

Pięknie napisałaś. Mój zapach dzieciństwa, to zapach łąki o poranku, gdy po przebudzeniu wychodziłam na dwór i boso szłam przez trawę pokrytą rosą. I zapach powietrza po burzy. I ogniska... I lasu...

Przez 13 lat jeździłam z rodzicami na wakacje w góry, w to samo miejsce, z tymi samymi ludźmi. I choć później odwiedziłam wiele miejsc, to te zapachy najbardziej kojarzą mi się z wakacjami i beztroską dzieciństwa.

Pozdrawiam serdecznie.

bestyjeczka pisze...

Wróciłam z przyjemnością do Twojego posta :-) Najpiękniejszym zapachem dla mnie na świecie był zapach niemowlaka - wąchaliście główkę kiedyś? normalnie mogłam obwąchiwać młodego cały czas - jakiś zwierz we mnie tkwi. ;-)

bestyjeczka pisze...

aaa widze że anya.esmnie ubiegła...ale to święta prawda!

mabuobrazy pisze...

ja też nie lubię szukać perfum ;-)

Di pisze...

zapach świątecznej choinki ,a zapach poziomek i grzybów przypomina mi moją babcię, z którą wybierałam się na długie spacery do lasu :)

Espresso pisze...

Zapach siana przypomina mi dzieciństwo,kiedy bywałam u babci na wsi.Również zapach ogniska i mokrej łąki kojarzy mi się z tym okresem :)
Pozdrawiam.

blogniedzielny pisze...

BESTYJECZKA- moje dzieci pachnialy kwasnym mlekiem bo wiecej ulewaly jak zjadly hahahahah

Fibius pisze...

Ja wciąż pamiętam zapach hiacyntów z dzieciństwa ... :)

violcio11 pisze...

Bardzo ciekawy wpis. ja tez nie lubie perfum. Boli mnie nawet od nich glowa. Z wialkanoca kojarzy mi sie najbardziej zapach chrzanu. Pozdrawiam

Morgana pisze...

Zapachy- odgrywają dużą role w moim życiu.Zapach- aromat, to: czystość, zadbanie, estetyka.
Najpiękniejsze to te z dzieciństwa: zapach babcinej kuchni, ziół i kwiatów w jej ogródku, warzyw, owoców w sadzie na grządce.A także zapach lasu,grzybni,siana, łąki.
Ech- pięknych wspomnień czar.
Miłej niedzieli życzę.

eliza pisze...

A może to dlatego, że mammy większy bagaż doświadczeń i wspomnień? Co w tym złego? Byle by nie "rozpamiętywać" To głęboka różnica. Ja pamiętam zapach papierówek (???!!!) i pomarańczy dekorowanych goździkami. Mama robiła takie świąteczne kule. Ale też pamiętam zapach tandetnych perfum, no bo jakie miała sobie wtedy kupić?

ALEXA pisze...

Zapach niemowlęcia pachnącego mleczkiem, aksamitnego ucha psa, palacego się ogniska, skoszonej trawy, leśnego wiatru, morskiej bryzy, aury po burzy...
To zestaw moich ulubionych zaklinaczy dobrego samopoczucia.
Bardzo fajny post :)
Moc pozdrowień :)

Green Canoe pisze...

a ja lubię zapach wsi - nawet ten z obory:):), bo kojarzy mi się z dzieciństwem, z radością, beztroską. I mam także swoje ulubione zapachy perfum - także przywołują wspomnienia...już nie z dzieciństwa. Serdecznie pozdrawiam,

Lucyna pisze...

Piękny post! Każdy z nas ma takie zapachy, które przywołują miłe wspomnienia. Dla mnie jest to zapach jesieni, kiedy w ogródkach zaczynają płonąć pierwsze ogniska. Także zapach prania w domu w sobotni poranek, kiedy pranie pościeli było czynnością, która wymagała dużego nakładu czasu i sił, bo pralek automatycznych nie było. I jeszcze zapach pastowanych podłog przed Świętami...
Pozdrawiam.

azalia pisze...

Ależ nas poruszyłaś postem i fotkami. Od zawsze pamiętam zapach druku a właściwie to zapach książeczek od Mikołaja. Otwierałam książeczkę, wtulałam twarz i wąchałam. To było niesamowite uczucie. To był zapach nowości, radości, podniecenia. Zdarza mi sie robić to jeszcze teraz tylko książki już nie pachną tak wtedy. Drugim zapachem był zapach babcinej krowy, którą pasałam i lubiłam tulić się do niej. Pachniała mlekiem, ciepłem i świeżą trawą. Zawsze kojarzyła mi się z zapachem matki, tak ogólnie.
Zapach i smak ciepłych lodów i eklerek, które tato przywoził z miasta. Zapach powietrza po burzy z piorunami. A już później zapach pierwszych perfum "Być może". Niedawno udało mi się kupić te perfumki. Takie same od lat i opakowanie, buteleczka i zapach. Wystarczy, że powącham i wraca wczesna młodość. Zapach babcinego rosołu i mięsa z kury domowego chowu. Zapach końskiej stajni...Och ileż tych zapachów z dawnych lat. Wtedy nie żyło się tak szybko i zapachy zostawały w pamięcii nie było takiej ilości i mieszaniny zapachów jak teraz. Prawie wszystko pachniało naturalnie, czysto i świeżo. Swego czasu na parę tygodni straciłam powonienie w wyniku przewlekłej choroby dróg oddechowych i wtedy poczułam co znaczą zapachy w moim życiu. Świat nagle stał się inny, obcy. Nawet smak potraw był inny. Dziękuję Ci za pomysł tematu tego postu. Pozdrawiam.

blogniedzielny pisze...

LUCYNA- ooo faktycznie przypomnialas mi o tych pastowanych podlogach na swieta,boze ile to roboty kosztowalo moja mame, a pranie to pamietam jako straszna czynnosc mam robila to caly dzien bo ona zawsze gotowala posciel,a w mieszkaniu tylko kapalo ze scian z oparow.

AZALIA- z tej krowy to sie usmialam (pozytywnie oczywiscie )ale masz racje ze wtedy pachnialo wszystko inaczej,a moze wlasnie to piekne chwile ktore mialy na nas wyjatkowy wplyw,polaczone byly zapachami i tworzyly ten stan jedyny niepowtarzalny,wyjatkowy

Bobe Majse pisze...

Ognisko i pieczone ziemniaki... Rozmarzyłam się, zatopiłam we wspomnieniach... Dziękuję!

gosiulaart pisze...

Och jak cudnie! Kocham zapachy i mam ich mnóstwo.Oczywiście ognisko,ziemniaki,palone chwasty na polu,zapach smoły w upalne lato.Często dłubałam patykami w takiej roztopionej mazi.Zapach wsi przed wieczorem,kiedy jechałam rowerem,a wilgotne powietrze mieszało się z zapachem krów i dojonego mleka.I nawet te smutne zapachy przypominające mi o rozstaniach w młodości,jak wisi w powietrzu to już wiem,że to były te miesiące.I zapach starych książek z naszej szkolnej biblioteki(pamiętam jak przesiadywałam tam godzinami,tylko po to ,żeby wdychać ten zapach)Coś pięknego i zapach starego drewna....mmmm

Dolores pisze...

Robisz cuuuudne zdjęcia - miło i z uśmiechem na twarzy je oglądam i zgadzam się z Twoim podsumowaniem - na starość też robię się nostalgiczna i lubię wspominać. Ja najbardziej pamiętam zapachy ciast pieczonych przez mamę i pól wokół domu babci, zapach stópek mojej małej córeczki i zapach starych książek z biblioteki szkolnej. Gorąco pozdrawiam :)

wildrose pisze...

Pieknie to napisalas, perfumy koajrze z osobami owszem ale to nie jest i u mnie dziecinstwo, a dziecisntwo nieodmiennie kojarze z zapachem swiezego chleba!
Piekne zdjecia :)
Pozdrawiam :)

raeszka pisze...

a ze mną, to jest trochę dziwnie, bo niby mam słaby węch i jakby mi się coś przypiekało, to nie poczuję ale z drugiej strony wszystkie sztuczne zapachy działają na mnie jak płachta na byka i do tego duszą ...

jagnieszka pisze...

i znowu się rozmarzyłam :)najbardziej na świecie uwielbiałam zapach domu mojej babci,położony był pod lasem w morzu pól i łąk,tam to dopiero pachniało,oj cudnie:)

eliza pisze...

Jeszcze dodam: zapach świeżo zaparzonej porannej kawy. Mniam:)

creative_asik pisze...

Dzieciństwo kojarzy mi się np. z zapachem morskiej bryzy ponieważ co roku całą rodziną rodzice zabierali nas nad Bałtyk... Było wtedy bardzo śmiesznie - tata się wygłupiał i robił nas psikusy :) Potrafiliśmy spać w namiocie i długo rechotać z jego joków :) Oj dużo mam zapachów, które przypominają coś lub kogoś...